Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Phelps rekordzistą wszechczasów

BORO, mk 13-08-2008, ostatnia aktualizacja 13-08-2008 22:08

Zgodnie z przewidywaniami Amerykanin Michael Phelps jako pierwszy w historii dokonał trudnej sztuki uzbierania dziesięciu złotych medali olimpijskich. W nocy z wtorku na środę dwa kolejne medale i kolejne rekordy zdobył w sztafecie i na dystansie 200 metrów stylem motylkowym.

źródło: AFP

Trzy złote medale i trzy rekordy świata – tak wyglądał w poniedziałek wieczorem dorobek Phelpsa po trzech startach w Pekinie. Dziś cieszy się już z czwartego zwycięstwa i co za tym idzie stał się rekordzistą – w sumie z medalami zdobytymi w Atenach ma już 10 wygranych w igrzyskach. Tym samym wyprzedza Larysę Łatyninę, Paavo Nurmiego, Marka Spitza i Carla Lewisa, którzy dotychczas stali na czele listy wszechczasów.

Dziewiąty krążek zdobył w poniedziałek nad ranem w wyścigu na 200 m st. dow. Dziesiąty zaś z rekordowym czasem 1.52,03 (lepszym o sześć setnych sekundy od najlepszego wyniku (1.52,09), jaki uzyskał 28 marca 2007 roku w Melbourne) zdobył w olimpijskim finale świata na pływackim dystansie 200 metrów stylem motylkowym

- Kiedy dorastałem, zawsze marzyłem by startować na olimpiadzie. Brak mi słów, by wyrazić co czuję, kiedy wiem, że jestem najbardziej utytułowanym olimpijczykiem. To wielki zaszczyt - podkreślił Phelps.- To było wspaniałe widowisko - możliwość zobaczenia zawodnika, który jest inspiracją nie tylko dla nas - Amerykanów, ale i wszystkich sportowców. Wprost niewiarygodne jak mocny jest Phelps - powiedział PAP Kobe Bryant, który wraz z kilkoma innymi zawodnikami reprezentacji USA w koszykówce (między innymi LeBron James, Carmelo Anthony i Jason Kidd) dopingował w środę rodaka.

Wyczyny Phelpsa z uwagą śledzili również polscy sportowcy i trenerzy. Paweł Korzeniowski miał nawet szansę zmierzyć się z Amerykaninem. Na 200 m motylkiem finiszował dwie i pół sekundy za nim.

- Phelps jest niemożliwie szybki. Nikt nie ma w tej chwili szans z nim wygrać. Nie sądzę też, żeby ktoś w przyszłości był w stanie powtórzyć jego sukcesy - ocenił Korzeniowski.

Co więcej w trakcie wyścigu na 200 m motylkiem Phelps zmagał się z uszkodzeniem okularów pływackich - nabrały wody i nie widział zbyt dobrze kiedy wykonać nawrót oraz w którym miejscu jest ściana.

- Do końca życia jest się mistrzem olimpijskim, więc cieszy mnie zwycięstwo. Jestem jednak niezadowolony z wyniku - wiem, że stać mnie na lepszy czas. Niestety niewiele widziałem i musiałem bardzo skupiać się na liczeniu uderzeń, czy nawrotach - wyjaśnił.

Phelpsowi marzy się jeszcze jeden rekord - w liczbie złotych medali na jednych igrzyskach. Do tej pory wynosi on siedem - tyle razy na najwyższym stopniu podium stawał w 1972 roku inny amerykański pływak Mark Spitz. By pokonać rodaka 23-letni Phelps musi jeszcze wygrać wyścigi na 200 m zmiennym, 100 m motylkowym i liczyć na pomoc kolegów w sztafecie 4x200 m stylem zmiennym.

Jak podkreślił Korzeniowski, niesamowita siła Phelpsa wynika z możliwości jego organizmu. Tylko on jest w stanie tak głęboko zejść pod wodę przy nawrocie, dzięki czemu zyskuje cenne ułamki sekundy przewagi.

- Ma bardzo mocne płuca - jeśli ktoś przydusi się przy nawrocie nie ma szans na dobry wynik. Jak widać on ma takie możliwości. Niewielu zawodników może spróbować to skopiować. Dodatkowo ma bardzo mocne nogi i dlatego po nawrocie wychodzi używając nóg do delfina, które są najszybsze - dodał Korzeniowski.

- O Phelpsie można mówić na dwa sposoby - albo godzinami, albo kwitując jednym słowem - to jest nadpływak - zgodził się z nim trener Paweł Słomiński.

Co o sprawie sądzi sam zainteresowany?

- Nie jestem niepokonany - nie ma takich zawodników. Do pełni szczęścia brakuje mi jeszcze wygranej w trzech wyścigach finałowych. Szykowałem się do tego przez cztery lata i efekty ciężkiej pracy są właśnie widoczne - powiedział Phelps.

W trakcie konferencji prasowej Amerykanin przekazał podziękowania wszystkim znajomym i przyjaciołom, którzy wspierają go w walce o olimpijskie laury.

- Dostałem dziś chyba 80 smsów. Jeden z moich najbliższych przyjaciół napisał: Koleś, ile jeszcze razy będę musiał oglądać twoją paskudną gębę. Ostatnia wiadomość przed startem na 200 m motylkiem brzmiała: Już czas byś został najlepszym zawodnikiem w historii. To świetne uczucie, kiedy można liczyć na takie wsparcie - zapewnił Amerykanin.

Życie Warszawy