Na swoich stronach spółka Gremi Media Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Matka poety wyrzucona przez balkon

Marek Kozubal 17-01-2015, ostatnia aktualizacja 19-01-2015 04:36

73 lata temu Niemcy podjęli decyzję o masowym wymordowaniu Żydów. A jak to wyglądało w Otwocku? To ustalił – IPN.

Pomnik Menora w Kielcach
autor: Rafał Guz
źródło: Fotorzepa
Pomnik Menora w Kielcach

W czasie likwidacji otwockiego getta została zastrzelona Adela Tuwim, matka znanego poety. Jej ciało Niemcy wyrzucili przez balkon domu. Była jedną z 10 tysięcy osób zamordowanych przez Niemców w czasie likwidacji otwockiego getta.

20 stycznia 1942 roku w czasie konferencji kadry kierowniczej SS i SD oraz przedstawicieli kilku niemieckich urzędów w Wannsee została podjęta decyzja o wymordowaniu Żydów znajdujących się na podbitych przez Niemców terenach. Niemcy utworzyli system obozów zagłady, w których dokonali niespotykanej wcześniej zbrodni, mordowani Żydów, którzy wcześniej zostali zgrupowani w gettach.

Pion śledczy krakowskiego oddziału IPN umorzył niedawno śledztwo w sprawie likwidacji w 1942 r. przez Niemców getta w Otwocku. Do obozu zagłady w Treblince wywiezionych zostało – jak ustalił IPN ok. 8 tys. obywateli polskich narodowości żydowskiej, dodatkowo w czasie likwidacji getta Niemcy zamordowali ok. 2 tys. osób, który ukrywały się. Prokurator z IPN Marek Kowalcze, na podstawie zeznań świadków i zachowanych wspomnień ustalił nazwiska około stu ofiar.

Wśród nich jest wspomniana Adela Tuwim z Krukowskich. Kobieta była chora psychicznie. Już przed wojną przebywała w szpitalu dla nerwowo i psychicznie chorych Żydów w tzw. „Zofiówce" w Otwocku. Po wybuchu wojny placówka ta nadal funkcjonowała. Adela jednak ukrywała się poza terenem getta. Być może w budynku przy ul. Ceglanej, a potem na ul. Reymonta pod numerem 1. Prawdopodobnie 19 sierpnia 1942 roku Niemcy ją zastrzelili w mieszkaniu, a ciało wyrzucili na podwórko. Miała wtedy 70 lat. Jej syn w tym czasie był w USA. Ktoś pochował ją na podwórku, tam gdzie zginęła. Po wojnie syn ekshumował ciało i przeniósł do rodzinnego grobowca na cmentarzu żydowskim w Łodzi.

Matka Juliana Tuwima, była córką Israela Lejba Krukowskiego właściciela drukarni i Eweliny z domu Łapowska. W 1893 roku poślubiła Izydora Tuwima. 13 września 1894 roku na świat przyszedł przyszły poeta. Po śmierci męża w 1935 roku Adela przeniosła się na stałe do Warszawy, a potem Otwocka.

Prokurator Marek Kowalcze, co wydaje się oczywiste umorzył śledztwo z powodu śmierci inspiratorów zbrodni – wysokich funkcjonariuszy państwa niemieckiego, a także bezpośrednich wykonawców Karla Brandta, Otto Schlichta, Karla Liebschera, Hugo Dietza oraz „wobec niewykrycia pozostałych sprawców". Ustali on, że ten ostatni został zastrzelony przez żołnierzy AK w 1943 roku w Warszawie przy ul. Rysiej na mocy wyroku dowództwa AK. Również Otto Schlicht podobno poległ na terenie Polski w 1943 r. Śledczym nie udało się ustalić tożsamości wszystkich żołnierzy, czy policjantów uczestniczących w likwidacji getta.

Otwockie trzy dzielnice - getta

Niemieccy okupanci utworzyli w Otwocku getto jesienią 1940 r. Była to druga pod względem wielkości, po getcie warszawskim, zamknięta dzielnica żydowska w dystrykcie warszawskim. Zamieszkiwało ją w sumie 15 tys. Żydów. Dla porównania w obrębie starostwa warszawskiego poza Warszawą mieszkało ok. 50 tys. Żydów.

„W Otwocku utworzone zostały trzy niezależne od siebie drutem kolczastym dzielnice: przy ulicach Kupieckiej i Górnej, druga przy Słowackiego, Warszawskiej i Samorządowej, a trzecie w pobliżu sanatorium „Zofiówka" – opisuje prokurator.

Deportacja i mord otwockich Żydów miał miejsce od 19 do 30 sierpnia 1942 r. Jak ustalił w czasie śledztwa prokurator „19 sierpnia o godz. 5 rano akcję deportacyjną rozpoczęło komando z Warszawy pod dowództwem Karola Brandta, wspomagane przez żołnierzy wyszkolonych w Trawnikach, funkcjonariuszy z placówki zewnętrznej KdS (Komendy Policji Bezpieczeństwa) Warschau w Otwocku, dowodzonych przez szefa posterunku policji kryminalnej Otto Schlichta, żandarmerię z Otwocka, Rembertowa i okolicy podporządkowanej hauptmannowi Karlowi Liebscherowi oraz pracowników miejscowego urzędu pracy, pod kierownictwem jego zwierzchnika Hugo Dietza".

Cały dzień Niemcy wyganiali Żydów z domów i gromadzili na rampie kolejowej, skąd odjeżdżali oni do Treblinki. Do obozu zagłady zostało wysłanych 7-8 tys. osób.

Wymordowano dzieci i osoby chore

Tych, którzy próbowali się ukryć wyłapywano i zamykano w budynku żydowskiej służby porządkowej. Zgromadzono tam ok. 350 osób, które następnego dnia zostały rozstrzelane, ich zwłoki zostały zakopany przez żydowskich robotników w wielkim dole. Kolejnego dnia zostało zaś wymordowanych 350 umysłowo chorych pacjentów z sanatorium „Zofiówka" oraz ośrodka sanatoryjnego „Brijus". Jak dodaje prokurator na terenie Otwocka znajdowała się też placówka opiekuńczo – wychowawcza towarzystwa „Centos" sierociniec, Niemcy rozstrzelali ok. 100 dzieci z tego ośrodka.

„ Po tej akcji w Otwocku pozostali wyłącznie członkowie judenratu i żydowskiej policji wraz z rodzinami. Po uprzątnięciu pozostałości i posegregowaniu mienia żydowskiego zostali oni przydzieleni do obozów pracy w Wilanowie, na Tarchominie i Piekiełku" – relacjonuje prokurator Kowalcze. Przez kolejne dni w Otwocku i okolicach wyłapywane były osoby, które nie zgłosiły się do deportacji, one także były zabijane. Wśród zabitych wówczas mieszkańców Otwocka znaleźli się także Polacy którzy pomagali żydowskim sąsiadom. Rozstrzelani zostali wtedy m.in. Henryk Papis i Jan Witek.

„Na podstawie relacji można przyjąć, iż w okresie od 19 sierpnia przez kolejny miesiąc żołnierze, żandarmi i policjanci niemieccy zabili na terenie Otwocka i okolic około 2 000 ludzi" – uważa śledczy z IPN.

Treblinka obóz za płotem z chrustu

Według danych SS pod koniec 1942 roku na terenie Generalnej Guberni przebywało około 300 tys. Żydów zgromadzonych w 60 gettach. Wszystkie (prócz łódzkiego) zostały zlikwidowane w 1942 i 1943 roku. Część ofiar została zgładzona w obozie Treblinka II.

Jak zauważa prokurator Kowalcze, obóz w Treblince był największym i „najbardziej wydajnym" ośrodkiem przeznaczonym do masowego mordu Żydów. Obóz Treblinka II (to tam dokonywano eksterminacji) powstał wiosną 1942 roku, tuż obok obozu Treblinka I, który służył jako obóz karny starosty powiatu sokołowskiego dla ludności polskiej, a jesienią 1941 r. został przekształcony w obóz pracy.

„Znajdował się w odległości 4 km od linii kolejowej Warszawa – Białystok. Miał kształt prostokąta o powierzchni około 20 ha, który otoczono płotem z drutu wysokości 3 do 4 metrów z gęsto wplecionymi gałęziami dębowymi i chrustem, żeby nie można było zaglądać do środka. Personel składał się z 30 do 40 funkcjonariuszy SS i około 90 do 120 żołnierzy rosyjskojęzycznych wyszkolonych w Trawnikach, w obozie szkoleniowym dla ochotników wywodzących się z jeńców sowieckich" – opisuje prokurator Kowalcze. Obóz funkcjonował do 17 listopada 1943 roku, gdy został zlikwidowany po buncie i ucieczce więźniów. Według ustaleń historyków w obozie Niemcy zgładzili 780 863 osoby.

rp.pl