Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Czy ściany mają oczy

Monika Małkowska 06-11-2009, ostatnia aktualizacja 06-11-2009 01:50

Konrad Pustoła „Dark Rooms”, Centrum Sztuki Współczesnej – Zamek Ujazdowski, ul. Jazdów 2, wystawa czynna od 6.11 do 13.12.

Zdaniem Pustoły darkroomy są naładowane emocjami, gorące. Tymczasem na pierwszy rzut okaz kompozycje wydają się niemal abstrakcyjne
źródło: Materiały Promocyjne
Zdaniem Pustoły darkroomy są naładowane emocjami, gorące. Tymczasem na pierwszy rzut okaz kompozycje wydają się niemal abstrakcyjne

Ciekawe – czy będzie afera, czy też pokaz minie bez krzyku? Bo temat drażliwy, ale na zdjęciach – zero skandalu.

Konrada Pustołę zauważyłam trzy, cztery lata temu za sprawą cyklu „Niedokończone domy”. Zgodnie z tytułem sfotografował wtedy rozpoczęte i zaniechane – najczęściej z powodów ekonomicznych – prywatne budowle. Martwe obiekty we współczesnym polskim plenerze, wiele mówiące o naszych aspiracjach i sytuacji na rynku. Podobało mi się ze względu na dyskretny ton i świetne kompozycje.

Ostatnio 33-letni artysta (po ekonomii, łódzkiej Filmówce i londyńskiej Royal College of Art) zmienił tonację. Ujawnił własne emocje oraz seksualne preferencje. Serią „Dark Rooms” trochę prowokuje, trochę kokietuje.

Pokazuje (jednocześnie w Warszawie i Poznaniu) serię panoramicznych, wielkoformatowych fotografii wykonanych w klubach gejowskich kilku polskich miast. Pora: nad ranem. Sytuacja: po wyjściu gości. W kadrze: nieco zbałaganione, zamknięte pomieszczenie. Mroczne – zgodnie z nazwą „darkroomy” (lub, jak kto woli, „dark rooms”). Sale, pokoje, w których uprawia się seks.

Skojarzenie z ciemnią fotograficzną też jak najbardziej na miejscu. Jednak nic z tego, co się działo w ciemnych pokojach, nie da się wyświetlić. Osoby korzystające z tej formy intymności mogą czuć się bezpieczne, niewidzialne. A co „mówi” o nich pomieszczenie?

– Te miejsca wydają się mieć potencjał lustra – zauważa autor. – Oglądający zdjęcia na początku nie za bardzo wiedzą, na co patrzą. Prace są tak ułożone, żeby najpierw było mało informacji, potem nieco więcej.

Zdaniem Pustoły darkroomy są naładowane emocjami, gorące. Tymczasem na pierwszy rzut okaz kompozycje wydają się niemal abstrakcyjne. Z czerni wyłaniają się pojedyncze, oświetlone obiekty – akwaria, fragmenty wystroju wnętrza, detale architektury. Albo pomieszczenia całe w czerwieni. Lub pokój zasnuty oparami, jak scena podczas rockowego występu. Nic bulwersującego. Estetycznie w porządku, lecz niepowalające. Ciekawa jestem, co te prace wywołają...

Życie Warszawy