Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Egzotyka na pożegnanie

Anna Brzezińska 19-03-2010, ostatnia aktualizacja 19-03-2010 21:40

Niegdyś symbole nowoczesności, dziś zapomnienia – takie przestrzenie fascynują Nicolasa Grospierre’a. Nic dziwnego, że teraz na miejsce działań wybrał przeznaczony do rozbiórki CIECh.

autor: Pasterski Radosław
źródło: Fotorzepa

Stojący przy Powązkowskiej 46/50 CIECh to jeden z najbardziej charakterystycznych budynków Żoliborza. Uwagę przechodniów przykuwa jego nietypowa forma. Ale tylko niewielu wie, co odwrócone „piramidy“ kryją w środku.

Kwintesencja elegancji

Dzięki nowej instalacji Nicolasa Grospierre’a można to sprawdzić i zajrzeć do wnętrz pustego dziś budynku. I to tuż przed jego wyburzeniem.

– Chciałem pożegnać to miejsce, choć wcale nie jest mi go szkoda – mówi artysta i prowadzi nas w głąb siedziby dawnej centrali handlu zagranicznego. Marmurowe posadzki, kasetonowe sufity, automatyczne drzwi – wystrój przywodzi na myśl lata świetności powstającego od lat 70. budynku.

Kwintesencją minionej elegancji jest mieszczący się nieopodal wejścia zimowy ogród. To właśnie to miejsce artysta postanowił ożywić, zmieniając zaniedbane akwarium w egzotyczny ogród otoczony weneckimi szybami, dającymi złudzenie niekończącej się przestrzeni.

– Przywiozłem te wszystkie rośliny. Wcześniej były tu tylko puste doniczki – wspomina autor „Szklanej pułapki“ i dodaje, że tą instalacją chce oddać przede wszystkim „poczucie znikania“. – Można powiedzieć, że włączam się w wysiłki właściciela budynku – śmieje się.

Czego burzyć nie można

CIECh, w którym ostatnie biura zamknięto pod koniec kwietnia 2008 r., to niejedyne skazane na niebyt miejsce, jakie fascynuje Grospierre’a. Artysta już przed laty upodobał sobie przestrzenie niespełniające swoich funkcji, pozostawione przez człowieka, a do tego zwykle przywołujące PRL. Pracował m.in. we wnętrzu trybuny honorowej na pl. Defilad i fotografował bary mleczne.

– Mikołaj zawsze zaskakuje, odkrywając niecodzienne miejsca. Jego projekty stawiają pytanie o to, jak rozumiemy przestrzeń publiczną, która wcale nie ogranicza się do ulic – mówi Łukasz Gorczyca z galerii Raster, czuwającej nad instalacją.

– W Warszawie wciąż toczą się dyskusje wokół tego, czego burzyć nie można. Jeśli mowa tu np. o Supersamie, to protesty są zasadne. Ale nie można zostawić wszystkiego, bo miasto przestanie się rozwijać – uważa Gorczyca. A Grospierre, miłośnik modernistycznej architektury, dodaje: – Ta architektura z założenia powinna się rozwijać, a nie stać w miejscu. Jeśli coś nie pełni swojej funkcji, powinno zniknąć.

Instalację, której realizacja wpisuje się w przygotowania do zdobycia tytułu Europejskiej Stolicy Kultury, można oglądać od poniedziałku do końca marca w godz. 10 – 19. Potem budynek zostanie zamknięty. CIECh próbuje go sprzedać firmie, która podejmie się m.in. wyburzenia.

Życie Warszawy