Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Park z perspektywy króla

Jolanta Gajda-Zadworna 11-02-2011, ostatnia aktualizacja 11-02-2011 17:47

Dyrektor Łazienek Królewskich opowiada o kolekcji króla, „Paradach” Potockiego oraz Festiwalu Chińskich Lampionów, czyli kulturalnych atrakcjach i niespodziankach, jakie czekają na gości parku w 2011 roku.

Tadeusz Zielniewicz chce podkreślić kulturalny potencjał Łazienek Królewskich
autor: Robert Gardziński
źródło: Fotorzepa
Tadeusz Zielniewicz chce podkreślić kulturalny potencjał Łazienek Królewskich

Z Tadeuszem Zielniewiczem rozmawiają Jolanta Gajda-Zadworna i Natalia Bet.

Kiedy w rezydencji, ogrodzie, salonie zaczyna się poważny remont, nie zaprasza się gości. Pan będzie działać wbrew tej regule?

Łazienki Królewskie to zbyt ważny obiekt , nie tylko ze względów historycznych, ale też reprezentacyjnych, by go zamykać. Musimy zachowywać się jak kustosz, który dba o stan techniczny zabytku, kiedy trzeba wykonuje konieczne naprawy, ale ma też obowiązek udostępniania obiektu. Łazienki to jeden z najpiękniejszych królewskich ogrodów w Europie. Jest jak diament. Teraz musimy go oszlifować, żeby stał się brylantem.

W ramach "szlifowania" przygotowuje pan w tym roku m.in. poważne prace remontowe w Pałacu Na Wodzie i zakrojoną na dużą skalę modernizację ogrodów. Niejednemu by to wystarczyło, tymczasem powstał imponujący projekt kulturalny. Dacie radę połączyć tak różne zadania?

Udało mi się zaprosić do współpracy wspaniałych ludzi. Jest wśród nich Dorota Zbinkowska, wicedyrektor zarządzający i architekt Artur Zbiegieni, który został wicedyrektorem odpowiedzialnym za sprawy konserwatorsko-inwestycyjne. Choć ja sam jestem również konserwatorem zabytków uznałem, że szczególnie teraz dyrektor, który zajmie się sprawami konserwacji i inwestycji, jest niezbędny. I to taki z odpowiednim doświadczeniem.

Kiedy w lipcu ubiegłego roku obejmował pan szefostwo Łazienek Królewskich, od czego postanowił pan zacząć urzędowanie?

Pierwsza decyzja, jaką podjąłem, dotyczyła przedłużenia godzin otwarcia obiektów muzealnych do godziny 18 a w weekendy do 21. To się sprawdziło. Frekwencja wyraźnie wzrosła. W minionym roku mieliśmy więcej gości i poważniejsze przychody ze sprzedaży biletów.

Druga symboliczna decyzja też była związana z dostępnością. W ogrodzie modernistycznym wprowadziliśmy miejsce, gdzie można było odpoczywać i czytać książki. Zakupiliśmy 30 leżaków. Trochę się obawiałem, ile z nich przetrwa, do jesieni, tymczasem przez sierpień i wrzesień, do 15 października tylko jeden uległ zniszczeniu, złamał się. Żaden nie zginął. To dla mnie kolejny dowód, że ludzie mają szacunek do Łazienek, kochają je. Dlatego tak ważne jest, by dawna królewska rezydencja była miejscem przyjaznym i jeszcze bardziej dostępnym. Z drugiej strony musimy się postarać, by jej wygląd i oferta znalazły się na takim poziomie, byśmy za dwa trzy lata mogli się porównywać do znakomicie prowadzonych, innych królewskich rezydencji – Wilanowa i Zamku Królewskiego. W poprawie wizerunku Łazienek, przywrócenia im należnej rangi i klasy, pomoże nam spojrzenie z perspektywy ich twórcy i największego admiratora – Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Co zmieni ta perspektywa?

Król był filozofem, politykiem, ale przede wszystkim miłośnikiem i kolekcjonerem sztuki. Chcemy umocnić w świadomości Polaków wizerunek władcy, jako człowieka światłego, któremu zawdzięczamy m.in. ważną część późniejszej narodowej kolekcji. Postaramy się więcej mówić i pokazywać na wystawach czasowych elementy jego zbieraczej działalności. Stanisław August miał 2300 obrazów, reprezentujących wszystkie szkoły europejskie, łącznie z Rubensami, Rembrandtami, van Deykami, najlepszymi mistrzami. Dzisiaj pozostało w Łazienkach tylko 115 obrazów. Są prezentowane w różnych pomieszczeniach Pałacu na Wyspie. W lipcu planujemy pokazanie tego zbioru w nowy sposób. Negocjujemy z Muzeum Narodowym, do którego trafiły podczas wojny 54 obrazy z kolekcji króla, ich wypożyczenie. Zamek Królewski udostępni nam kolekcję Lanckorońskich i, mamy nadzieję, także obraz Rembrandta, który stanie się magnesem, przyciągającym publiczność. Liczymy, że projekt zostanie zrealizowany zaraz po 14 lipca, gdy część obrazów z Zamku , Łazienek i Muzeum Narodowego wróci z wielkiej wystawy, która 2 kwietnia otwiera się w Compiegne we Francji a dotyczy epoki Oświecenia oraz króla Stanisława Augusta.

Do kiedy będziemy mogli podziwiać te dzieła?

Pokaz obrazów z kolekcji królewskiej w Pałacu na Wodzie potrwa do końca października. Ale mamy też drugą ekspozycyjną atrakcję tego sezonu. Przygotujemy ją z Narodowym Muzeum Historycznym Ukrainy z Kijowa, Zamkiem Królewskim i Mennicą Państwową . Tego samego dnia, 18 listopada otworte bedą dwie wystawy. Na Zamku będzie poświęcona Stanisławowi Augustowi jako ostatniemu królowi Polski – "Odrodzenie w upadku". My pokażemy coś nadzwyczajnego – suitę 20 złotych medali królów polskich, według projektów Baciarellego, które znajdują się dzisiaj w kijowskim muzeum historycznym. Zawarliśmy porozumienie ze stroną ukraińską i będziemy je pokazywać w Pałacu na Wodzie aż do maja 2012 roku.

Z Mennicy Polskiej wypożyczymy stemple, z których te medale były bite. Będzie też seria medali, tych samych, ale zrobionych w brązie i w srebrze. Łącznie jest to blisko sto, małych, ale bardzo cennych eksponatów.

Słyszałyśmy o planach związanych z Teatrem Stanisławowskim.

Będziemy je realizować dwutorowo. Do jesieni zamierzamy wystąpić o pieniądze z funduszy norweskich na remont obiektu. W zeszłym roku uszyliśmy nową kurtynę, zdjęliśmy wszystkie palne wykładziny i wprowadziliśmy nowy system hydrantów, dzięki czemu straż pożarna, po raz pierwszy od 2006 roku, pozwoliła nam zorganizować w obiekcie koncert. Zagrała XVIII-wieczna holenderska orkiestra pod dyrekcją Hansa Brigena a Janusz Olejniczak wykonał II Koncert Fortepianowy Chopina na instrumencie z epoki.

Ten koncert zasygnalizował kierunek naszego myślenia o prezentacji kultury w Łazienkach. Chcielibyśmy specjalizować się w XVIII i XIX wieku.

W lipcu, wspólnie z Teatrem Polskim planujemy premierę "Parad" Jana Potockiego, sztandarowej XVIII-wiecznej sztuki. Jestem pewien, że kreacja pana Andrzeja Seweryna będzie fantastyczna. Warto dodać, że spektakl będzie grany w wersji polskiej i francuskiej.

Jak często zamierzacie prezentować tę sztukę?

Trzy razy w tygodniu. Zobaczymy na ile starczy publiczności w Warszawie.

Bilety będą drogie?

W normalnej cenie, tak jak w Teatrze Polskim. Natomiast wstęp wolny będzie, jak zawsze, na inne nasze imprezy, np. co niedzielne Salony Poezji w Starej Pomarańczarni oraz koncerty – teraz w Pałacu na Wodzi a latem pod pomnikiem Chopina.

W sensie muzycznym myślimy głównie o Chopinie i Paderewskim. W sensie scenicznym – o ideach teatru XVIII-wiecznego, które wydają się ofiarować, w małej skali Teatru Stanisławowskiego, wyrafinowane przeżycia.

Czy to prawda, że niecodzienne doznania czekają też na warszawiaków i gości Łazienek w sierpniu?

Szykujemy się do zorganizowania Festiwalu Chińskich Lampionów we współpracy z miastem Chengdou . Pierwszej takiej imprezy w Polsce. Jestem bardzo wdzięczny za pomoc jaką okazuje Muzeum Pan Ambasador Chin w Warszawie. To nawiązanie do królewskiej fascynacji sztuką Wschodu. Widać ją w architekturze, zbiorach, formach przestrzennych. Dach na Pałacu Myślewickim ma kształt chińskiego dachu, gzymsy nad oknami – formę chińskich okapników, lampy na tarasie wokół Pałacu na Wodzie to chińskie latarnie a w Białym Domku mamy wspaniały gabinet z malarstwem chińskim.

Nawiązań m.in. do filozofii Wschodu możemy się doszukać w założeniach ogrodowych – główna aleja biegnąca przez park, w XVIII wieku miała charakter chiński, z mostkami i pawilonem na skrzyżowaniu z Promenadą Królewską. Ogród od strony północnej jest regularny i nawiązuje do tradycji jeszcze XVII- wiecznej; od południowej staje się krajobrazowy, nieregularny, bardziej powiązany z przestrzenią. To jest też wyraz zmiany filozofii, podejścia do natury i przejścia od postrzegania człowieka, który panuje nad przyrodą do człowieka, który staje się częścią uniwersum.

Król znał współczesnych filozofów angielskich i francuskich oraz starożytnych i wschodnich. Gromadził ich popiersia w swojej galerii rzeźby antycznej.

Nawiązania do filozofii pojawią się na festiwalu lampionów?

Dlaczego nie, mimo, że to w założeniu propozycja dla szerokiego widza. Aby poznać świat i inne kultury trzeba trochę filozofować. Ale też prezentacji rozmieszczonych w parku, wielkich lampionów, będzie towarzyszyć kuchnia chińska i występy w amfiteatrze. Planując nasze kulturalne działania świadomie, z jednej strony nastawiamy się na propozycje wyrafinowane, należące do świata kultury wysokiej. Z drugiej – robimy coś, co jest demokratyczne, ale jednak nie będzie się kojarzyć się z pop kulturą czy prostą rozrywką. Odmawiamy organizacji wielu imprez, które upodobniałyby Łazienki Królewskie do innych parków miejskich. Nasze ogrody to miejsce wyciszenia, w których można się spotkać z kulturą historyczną i kulturą źródłową. To salon i miejsce debaty, letnia rezydencja ostatniego władcy, Stanisława Augusta , której chcemy przywrócić należny blask.

Życie Warszawy