Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Bieganie daje im radość

Krzysztof Lech 04-05-2011, ostatnia aktualizacja 29-05-2011 21:41

O zwycięzcach XXI Biegu Konstytucji można znaleźć informacje w wielu mediach. Wygranymi są jednak wszyscy, którzy na sportowo czczą narodowe święta. Wśród nich też niepełnosprawni.

*Sebastian i Karolina Grzywaczowie wraz z psem Rollem na trasie
źródło: materiały prasowe
*Sebastian i Karolina Grzywaczowie wraz z psem Rollem na trasie

Wtorkowy bieg ze startem na ul. Myśliwieckiej i metą w parku Agrykola (5 km) ukończyło 1741 osób z 2 tys., które wykupiły pakiety startowe. Tak jak przed rokiem zwyciężyli ci sami zawodowcy: mistrz Polski w półmaratonie z 2009 r. Mariusz Giżyński i najlepsza polska triathlonistka Maria Cześnik. Wygranymi byli jednak wszyscy, dla których połączenie biegania z obchodami święta narodowego jest czymś wyjątkowym.

Sebastian Grzywacz z Pruszkowa trzy lata temu w wypadku stracił wzrok. Teraz pracuje jako operator wprowadzania danych, ale jego pasją jest bieganie. W Biegu Konstytucji wystartował z żoną Karoliną i psem Rollem.

– Chcieliśmy pokazać, że niepełnosprawność nie wyklucza z aktywnego uprawiania sportu. Biegać można, nawet nie widząc trasy – wyjaśnia pan Sebastian.
Przyszłą żonę poznał na tańcach. – Zatańczyliśmy tango i już zostaliśmy razem – mówi pani Karolina.

Pies Roll rasy chesapeake bay retriever jest półtorarocznym, wyszkolonym przewodnikiem. Na co dzień pomaga panu Sebastianowi w życiu. W biegu przewodnikiem była jednak żona. – Roll tylko nam towarzyszył. To był jego pierwszy bieg, ale nieźle się spisał. Dostałem go miesiąc temu z fundacji Vis Maior – mówi z uśmiechem Sebastian Grzywacz.

Z żoną biegają regularnie, nawet w maratonach.
– Na trasie musimy biec tym samym tempem. Jak któreś z nas ma zadyszkę, to oboje musimy zwolnić – dodaje Karolina Grzywacz.

Wyjątkowa para otrzymała od organizatorów biegu – Warszawskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji – nagrody, plecaki sportowe i prezenty od sponsorów. Nagrodę specjalną dostał też piesek Roll.
Z rąk pani profesor Ewy Łętowskiej z Trybunału Konstytucyjnego, która była starterem biegu, otrzymał... kiełbaski z grilla.

Nagrodę dla najwytrwalszego zawodnika wręczono jedynemu biegaczowi o kulach – Robertowi Pawłowiczowi (1668. miejsce) z Suchowoli koło Radzynia Podlaskiego, nazywanemu przez kolegów „Niezniszczalnym”.

– Od ponad 20 lat biegam za pomocą kul łokciowych na różnych dystansach, nawet do 30 km. Moim marzeniem jest pokonać maraton – mówił na podium po otrzymaniu nagrody Robert Pawłowicz.

– Ze względu na porażenie mózgowe nie miałem łatwego dzieciństwa. Dzięki wielu życzliwym ludziom mogę realizować się w życiu poprzez sport – dodaje.

– Bieg był znakomity. Na trasie pojawiło się wiele osób, dla których już sam start był nie lada wyzwaniem – podsumowuje Janusz Kopaniak, dyrektor WOSiR.

– Podbieg na ul. Agrykola to masakra. Dobrze, że był na początku, bo później bym pewnie umarł – dzieli się wrażeniami Andrzej Supron, mistrz świata i Europy oraz wicemistrz olimpijski w zapasach.

– Ja niestety nie jestem w formie, poza tym bolały mnie kolana. Łatwo nie było, ale najważniejszy był sam udział – dodaje Supron.

W przyszłym roku organizatorzy chcą zmodyfikować trasę oraz zwiększyć limit uczestników nawet do 4 tys. osób, aby mógł wystartować każdy, kto zechce.

Życie Warszawy