Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Chris Kaman nie dla Polski, Dan Dickau – tak

ar, Marcin Harasimowicz 15-01-2008, ostatnia aktualizacja 15-01-2008 21:39

  Już w najbliższy piątek prezes PZKosz Roman Ludwiczuk wraz z pracownikiem związku Marcinem Widomskim wybierają się w długą podróż do Los Angeles. Na miejscu wręczą rozgrywającemu Clippers Danowi Dickau dokumenty niezbędne do przyznania mu polskiego obywatelstwa. Na pewno w naszej kadrze nie zagra natomiast center tego zespołu Chris Kaman.

Informacja podana przez „Przegląd Sportowy” o polskich korzeniach tego koszykarza zelektryzowała środowisko koszykarskie, bo przecież Kaman rozgrywa najlepszy sezon w karierze. Jest jednym z 50 najlepszych strzelców NBA, a także w piątce najwyżej punktujących centrów ligi. Średnio notuje 17,9 pkt i 1,8 zbiórek na mecz. Informacja była więc sensacyjna, tyle że... nieprawdziwa. Kaman nie ma polskich korzeni, względnie – nie chce się do nich przyznać. Szef public relations Clippers Joe Safety rozmawiał w naszym imieniu z tym zawodnikiem. – Kaman powiedział nam, że ma „zerowe” polskie pochodzenie i w ogóle nie jest zainteresowany tym tematem – poinformował Safety.

Wiadomość ta została natychmiast przekazana Ludwiczukowi, który jednak zareagował bardzo spokojnie. – Nie przejąłem się, ponieważ akurat pod koszem mamy do wyboru grupę dobrych zawodników: Gortata, Lampego, Wójcika, Szewczyka... Są także Filip Dylewicz oraz Łukasz Obrzut. Zdecydowanie ważniejsza jest dla nas sprawa rozgrywającego – mówi Ludwiczuk, po czym dodaje: – Zresztą w ostatni weekend rozmawiałem z sekretarzem generalnym FIBA Nerem Zarudinem. Powiedział mi, że można naturalizować tylko jednego gracza, który nie zgłosił chęci przyjęcia polskiego obywatelstwa przed ukończeniem szesnastego roku życia. Ten limit wykorzystamy na Dana Dickau. Liczę, że będzie on jednym z liderów naszej kadry podczas Euro 2009 – uważa prezes.

Ludwiczuk będzie w LA do 22 stycznia, obejrzy dwa mecze w Staples Center (z New Jersey Nets i Utah Jazz) i oczywiście spotka się z Dickauem.  

__Archiwum__