Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Zakaz biegania po górach

Marek Cegliński 29-06-2010, ostatnia aktualizacja 29-06-2010 21:55

Marcin Gortat wierzy, że reprezentacja Polski awansuje do ME 2011

Marcin Gortat był we wtorek w Warszawie
autor: Piotr Nowak
źródło: Fotorzepa
Marcin Gortat był we wtorek w Warszawie

Jedyny Polak w NBA już odpoczął po sezonie, w najbliższym czasie czeka go w kraju seria promujących koszykówkę spotkań z młodzieżą. 20 lipca środkowy Orlando Magic dołączy do reprezentacji przygotowującej się do eliminacji ME 2011.

– Nie uważam się za człowieka sukcesu – mówi Gortat. Byłoby tak, gdybym miał na palcu pierścień mistrza NBA czy inne znaczące tytuły. Największym moim sukcesem jest transformacja ze zwyczajnego chłopaka z łódzkich Bałut w zawodnika najbogatszej ligi świata.

Sezon NBA nie był pomyślny dla Gortata ani dla jego Orlando Magic. Polski środkowy, który niedawno kupił na Florydzie dom odległy o trzy posesje od posiadłości golfisty Tigera Woodsa, na koszykarskim parkiecie nie poczynił postępów, raczej utrzymał poziom z poprzedniego sezonu. Drużyna nie awansowała do finału NBA, zatrzymując się o stopień niżej niż przed rokiem.

Jaką przyszłość widzi przed sobą jedyny Polak w NBA? Kontrakt z Orlando (ok. 5,8 mln dol. rocznie) obowiązuje jeszcze przez cztery sezony, ale to nie oznacza, że Gortat zostanie w klubie. Decyzja należy do władz Magic, które mogą włączyć go do grupy zawodników wymienianych z innym klubem.

– Nie wiem, co dla mnie byłoby lepsze. Dobrze jest być w zespole, który wygrywa, walczy o finał NBA, ale też ciekawe byłoby trafić do drużyny, w której grałbym po 30 – 35 minut, chociaż wtedy sezon kończyłby się pewnie w połowie kwietnia. Chcę się rozwijać, grać więcej, być podporą zespołu – mówi zawodnik.

Teraz jednak najważniejsza jest reprezentacja Polski, w której Gortat ma niekwestionowaną pozycję. Od 2 do 29 sierpnia czekają ją eliminacje do mistrzostw Europy. Rywalami są: Gruzja, Portugalia, Bułgaria i Belgia. Kadra od tygodnia trenuje we Włocławku, ale na zgrupowaniu nie ma podstawowych zawodników: m.in. Gortata, Macieja Lampego i Davida Logana.

Reprezentację czekają sparingi z Łotwą w Rydze (10 i 11 lipca), turniej we Włoszech (16 – 18 lipca) i mecze ze Słowacją w Łodzi (24 i 25 lipca). – Dołączę do drużyny 20 lipca – mówi Gortat. – Nie uważam, że to za późno. O formę fizyczną nie muszę się obawiać. W końcu poza Łukaszem Koszarkiem skończyłem sezon najpóźniej z kadrowiczów. NBA i FIBA podpisały ostatnio nową umową, w myśl której gracze NBA w reprezentacjach swoich krajów mogą trenować najwyżej raz dziennie, nie mogą biegać po górach ani wykonywać mocno obciążających ćwiczeń siłowych, więc i tak nie trenowałbym pełną parą. Pozostaje tylko kwestia ogrania. Myślę, że dobrze rozumiem się z kolegami z reprezentacji.

Szanse na awans? Gortat nie dopuszcza niepowodzenia w eliminacjach: – Gramy przeciwko czterem średniakom. Jeśli nie potrafimy wyjść z takiej grupy, to nie mamy czego szukać w Europie.

Życie Warszawy