Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Amerykańskie siatkarki najlepsze na plaży

ar 21-08-2008, ostatnia aktualizacja 21-08-2008 11:27

Amerykanki Misty May-Treanor i Kerri Walsh po raz drugi wywalczyły złoty medal igrzysk olimpijskich. Cztery lata temu triumfowały w Atenach.

Siatkówka plażowa to niezwykle efektowna i fotogeniczna dyscyplina
źródło: AFP
Siatkówka plażowa to niezwykle efektowna i fotogeniczna dyscyplina
źródło: AFP
źródło: AFP

W finale turnieju Amerykanki pokonały Chinki Wang Jie, Tian Jia 2:0 odnosząc 108 zwycięstwo z rzędu. Na igrzyskach w siedmiu meczach nie przegrały seta. Wygrywały bez względu na zmieniające się warunki atmosferyczne - w smogu, upale czy deszczu, który towarzyszył ostatnim pojedynkom w turnieju.

- Ten deszcz nam pomógł. Na mokrym boisku czułyśmy się jak wojowniczki - przyznała po meczu Walsh.

- Turniej w Atenach nie wywołał w nas takich emocji jak tutaj w Pekinie. Tutaj dopiero dało się czuć prawdziwą presję. Było ciężko, głośno, ale udało nam się pokonać Chinki przed ich własną publicznością i to przy tej zwariowanej pogodzie - dodała.

May-Treanor i Walsh w Pekinie potwierdziły trwającą już kilka lat hegemonię. - W Atenach po ostatniej piłce, chciałyśmy powtórzyć sukces w następnych igrzyskach. Nikt tego jeszcze nie dokonał - zdradziła May-Treanor.

Chińczycy mieli i tak powody do zadowolenia. Obok srebra Wang Jie i Tian Jia, druga para gospodarzy Xue Chen i Zhang Xi dwie godziny wcześniej zdobyła brązowy medal, pierwszy dla Chin w siatkówce plażowej w igrzyskach.

- Amerykanki były od nas silniejsze i bardziej doświadczone. Zrobiłyśmy co było w naszej mocy - mówiła po meczu Tian Jia.

Mimo, że spotkania finałowe rozgrywano przy rzęsiście padającym deszczu, trybuny wypełniły się do ostatniego miejsca. 12 tysięcy kibiców, owiniętych w peleryny i schowanych pod parasolami miało się czym emocjonować. Szczególną uwagę przykuwały tancerki w bikini, które nie zważając na fatalną aurę, tańczyły w rytmie rockowej muzyki.

PAP