Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Interesuje mnie przyzwoitość

Jacek Nizinkiewicz 25-10-2017, ostatnia aktualizacja 25-10-2017 08:43

Artyści boją się dzisiaj mówić donośnym głosem – mówi poeta w rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem.

Marcin Świetlicki (ur. 1961) poeta, powieściopisarz, wokalista ma swój artystyczny jubileusz.
autor: Radek Pasterski
źródło: Rzeczpospolita
Marcin Świetlicki (ur. 1961) poeta, powieściopisarz, wokalista ma swój artystyczny jubileusz.
Marcin Świetlicki, Nieprzysiadalność, Rozmawia Rafał Księżyk, Wyd. Literackie, 2017
źródło: Rzeczpospolita
Marcin Świetlicki, Nieprzysiadalność, Rozmawia Rafał Księżyk, Wyd. Literackie, 2017
Zgniłość, Siedmiościan, Fundacja na rzecz Kultury, CD, 2017
źródło: Rzeczpospolita
Zgniłość, Siedmiościan, Fundacja na rzecz Kultury, CD, 2017

Rz: Pracowity rok: wywiad rzeka „Nieprzysiadalność", płyta zespołu Zgniłość, 25-lecie Świetlików, trasy koncertowe z oboma zespołami.

Marcin Świetlicki: Pracowita jesień. Za to następny rok w ogóle nie będzie pracowity.

Skąd pomysł na „Nieprzysiadalność?

Ceniłem Rafała Księżyka za książkowe rozmowy z Robertem Brylewskim, Tomaszem Stańko i Tymonem Tymańskim. Miałem podskórne przeczucie, że któregoś dnia mnie znajdzie i namówi na książkę. I zadzwonił. Zdobył numer telefonu do mojej narzeczonej, gdyż ja telefonu nie posiadam, zaproponował i od razu powiedziałem mu: „Proszę bardzo".

Nie za wcześnie na autobiografię?

Jakbym chciał mieć autobiografię, sam bym ją sobie napisał. „Nieprzysiadalność" to wywiad rzeka. Rok pracowaliśmy i to była większa praca niż przy jakiejkolwiek innej mojej książce.

Konfabuluje pan w tej książce?

Starałem się nie. Przemilczałem mnóstwo rzeczy, ale nie kłamałem. Umrę przecież kiedyś i wolałbym, żeby prawda o mnie została. Może gdzieś podkoloryzowałam, może popełniłem jakiś błąd, ale na pewno nieświadomie. Głupio byłoby umierać, wiedząc, że zostawiło się po sobie kłamliwą książkę.

Oprócz wątków osobistych i muzycznych jest tu tło społeczno-polityczne ostatnich kilku dekad Polski. W książce mówi pan, że artysta powinien angażować się politycznie.

Artysta, który wyszywa makatki, nie musi się angażować politycznie. Artysta grający pięknie na gitarze również. Ale artysta, który operuje słowem, powinien. Jeśli słowa poety, pisarza i pieśniarza mają coś znaczyć, a nie być tylko zwrotkami i refrenikami, powinien podnosić głos. I ja podnoszę donośnie głos. Żyjemy w tym kraju, piszemy o tym, co się dzieje na ulicy i pomijanie tego, co powoduje, że ta ulica wygląda tak a nie inaczej, jest dziwne. Nasz kontrabasista z zespołu Zgniłość powiedział, że grając, nigdy nie miał się angażować w politykę, a tu wykonuje piosenkę „To ten sam wiatr" o prezydencie Dudzie. On nie odpowiada za to, co ja mówię przed mikrofonem. Mówię tylko w swoim imieniu.

W ostatnim tomiku „Drobna zmiana" napisał pan nawet wiersz o Jarosławie Gowinie.

Teraz napisałem kolejny. O Gowinie będę pisał do końca życia. Mieszkaliśmy w tym samym akademiku i on obrósł już wtedy legendą, bo nie wychodził z pokoju i ciągle się uczył. Wymyśliłem parodię „Kevin sam w domu": „Gowin sam w domu".

Dlaczego uwziął się pan na Jarosława Gowina?

Maleńczuk, Brylewski, Świetlicki i Gowin to jest ten sam rocznik. On jakoś do nas nie pasuje. Uczestniczył w tych samych wydarzeniach, ocieraliśmy się w tym samym mieście o tych samych ludzi i taki zawód. Kiedyś obserwowałem mecz piłkarski redakcji „Tygodnika Powszechnego" z redakcją „Znaku". Najbardziej faulował Roman Graczyk, później w IPN, ale Gowin grał również nieelegancko.

Nie jest rzecznikiem inteligencji w rządzie?

Środowiska inteligenckie nie chcą Gowina. Rozumiem, że ma pociąg do polityki i innej przyszłości już dla siebie nie widzi, ale przesadził, przecież on jest po filozofii i był uczniem księdza Tischnera, który mówił o nim z przekąsem. Dzisiaj by go przeklął. Jestem o tym przekonany. Tyle wcześniej Gowin mówił o moralności i kręgosłupie. Biedaczek, odszedł od samego siebie.

Artysta powinien opowiadać się po jednej ze stron politycznego sporu?

Z poprzedniej władzy też kpiłem. Nie przyjąłem odznaczenia od prezydenta Komorowskiego. Z Michnika pokpiwałem. Lewactwa nie lubię. Nie interesują mnie ekstrema. Interesuje mnie przyzwoitość. Nie jestem za żadną partią i rządami. Jestem za przyzwoitością, która nie chodzi w parze z polityką. Artyści boją się dzisiaj mówić donośnym głosem. Może w kabarecie byłaby jakaś szansa...

A nie żałuje pan, że odmówił bycia na liście obowiązkowych lektur szkolnych dla liceów?

Nie chciałbym być na jednej liście z panami Polkowskim i Wenclem, którzy są zideologizowanymi poetami. Pan Wencel do mistrzów mowy polskiej raczej nie należy, ale prezydent uważa inaczej. Od pana Polkowskiego znajdę tuzin lepszych żyjących poetów. Wiersze nie są po to, żeby wyrażać ideologię.

Kolejny rok rzeczywiście nie będzie dla pana pracowity?

Mam 50 nowych wierszy. Planuję zrobić książkę składającą się ze 111. Taki kaprys. Wydam ją za dwa–trzy lata. Świetliki czekają na nowe teksty, może coś się znajdzie, może zrobi się płytę, ale zatopiłem się w innych tematach. Nagrałem płytę z muzykami jazzowymi jako Zgniłość. Jest jeszcze kilka innych muzycznych formacji, z którymi współpracuję. Ale przez kolejny rok będę pisał.

Rzeczywistość nastraja pana dzisiaj bardziej twórczo niż w poprzednich latach?

Stała się jaskrawa, ale inspiruje twórczo. Piszę rzeczy doraźne i potrzebuję czytelnika tu i teraz. Ten za 300 lat jest mi niepotrzebny. Jestem poetą doraźnym. Zagajewski twierdzi, że poezja nie ma wpływu na rzeczywistość, dlatego Nobla literackiego dostał Dylan, który jest przeciwnego zdania. Wierzę, że poezja może być przyczyną zmian.

Twórca w dwóch odsłonach

„Nieprzysiadalność" to wywiad rzeka przeprowadzony przez Rafała Księżyka. Marcin Świetlicki opowiada nie tylko o swojej twórczości, ale też o młodości w Lublinie, służbie wojskowej, pracy w „Tygodniku Powszechnym", relacjach damsko-męskich, sporach środowiskach, licznych kolaboracjach muzycznych i pierwszym koncercie Świetlików m.in. przed Czesławem Miłoszem i Wisławą Szymborską. Książka, która jednych zafascynuje, innych obrazi.

Zgniłość „Siedmiościan" – debiutujący zespół jazzowy, w którym wokalnie udziela się Świetlicki. Muzycznie ociera się o akustyczne dokonania Johna Coltrane'a i Krzysztofa Komedę. Literacko Świetlicki nie prowokował tak od czasu debiutu Świetlików.  —j.n.

"Rzeczpospolita"