Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Gorsi od Lewego

Jacek Cieślak 08-05-2018, ostatnia aktualizacja 08-05-2018 11:16

„Inni ludzie" Doroty Masłowskiej to powtórka z groteskowego opisu polskiej depresji. Nowością jest musicalowa forma hiphopowego libretta.

Dorota Masłowska (rocznik 1983), najważniejsza pisarka swojego pokolenia. Autorka powieści „Wojna polsko-ruska”, „Paw królowej”, sztuk „Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku”, „Między nami dobrze jest”, felietonistka, wokalistka.
źródło: Wydawnictwo Literackie
Dorota Masłowska (rocznik 1983), najważniejsza pisarka swojego pokolenia. Autorka powieści „Wojna polsko-ruska”, „Paw królowej”, sztuk „Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku”, „Między nami dobrze jest”, felietonistka, wokalistka.
Dorota Masłowska, Inni ludzie, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2018
źródło: Rzeczpospolita
Dorota Masłowska, Inni ludzie, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2018

„Obok »Cudy Jana Pawła« się walają, które ci podarowałem/ Nawet nierozpakowane, więc żaden cud tu Jana Pawła/ się nie stanie, bo z folii się nie wydostanie łatwo" – rapuje Masłowska, a cytat można odnieść również do niej. Znowu opisuje pułapkę, w jakiej tkwią od lat jej bohaterowie. Są jednak jeszcze bardziej depresyjni niż w poprzedniej powieści „Kochanie, zabiłam nasze koty". Choć w rapie jest przecież miejsce na afirmację, a zwłaszcza na autoafirmację.

Główny bohater to Kamil Janik, lat 32, blokers, syn alkoholika zmarłego po zderzeniu z szybą w wyniku przecięcia aorty. Marzy o nagraniu hiphopowej płyty. Być może książka napisana w rapowanej, brutalnej formie powstała w jego głowie.

Kamil przypomina Silnego z głośnego debiutu pisarki „Wojna polska-ruska". W szkole jadł kanapki z musztardą, bo wychowała go samotnie matka, której brakuje zęba na przedzie oraz pieniędzy na implanty. Miała za to licznych kochanków i partnerów do picia ciociosanu. Z matką Kamil kłóci się o nieuprzątniętą choinkę, której igliwie zalega na dywanie i jest ornamentem ilustracyjnym książki, ale też symbolem bałaganu, w jakim żyją Polacy na co dzień, między świętami.

Świat fekaliczny

Kamil przypomina Silnego również dlatego, że jest blokersem „patriotą" z tatuażem Małego Powstańca. Jego zasady to przykład kibolsko-chuligańskiej hipokryzji. Deklaruje się jako przeciwnik narkotyków, a dorabia na sprzedaży „kosmetyków", czyli dragów. Siostrę ostrzega: „Dziewczyna pijana – dupa sprzedana". Ale mając dziewczynę Anetę z Radzynia, pracownicę Rossmanna, romansuje z Iwoną. To partnerka Macieja, rozwiedzionego gwiazdora filmowego, narkomana, zdradzającego Iwonę z mejkapistką Klaudią Bochoń, lajkującą każdą jego brednię. Maciej „nienawidził PiS-owskich talibów, ale czasem niestety mają trochę racji...".

Pogrążona w depresji Iwona też jest uzależniona – „połyka szybko dwa... połyka wszystkie, co zostały jej na listku". Pigułki antydepresantu Xanax.

Iwona zdradzana przez Macieja ucieka od problemów w seks z Kamilem, który został zaszyfrowany w jej telefonie jako Spłuczka, ponieważ zapoznała go przy okazji naprawy klozetu. Masłowska portretuje ludzkie szambo. „Po porannym sraniu lecą klocki w całym pionie/ wielki przyjazd śmieciarek, gołąb gdacze na balkonie". Gdy Kamil przychodzi do Anety, Justa mówi: „Aneta poszła do kibla". Dlatego kochając się z Anetą, Janik monologuje: „Ej weź, ej, co ty sobie w ogóle myślisz?/ Nie pytaj się, no nie chcesz wiedzieć, co mam na myśli/ Inne ciało zgoła gdy twoje gołe ciało międlę, się/ Łudzisz, że grasz główną rolę, a jesteś na zastępstwie".

Dla Kamila Iwona to przepustka do lepszego świata. Gdy jego siostra Sandra odrabia lekcje przy „Trudnych sprawach" – programie TVN o ludziach podobnych do Janików, Iwona jest dla niego „Lewandowskim", czyli synonimem kogoś lepszego, komu się udało. Galacticos. Iwona nie mieszka w bloku, tylko w apartamencie, gdzie na półkach są książki. No i ma zrobione nowe cycki.

„Innym ludziom" brakuje suspensu, jakie są w znakomitych dramatach Masłowskiej – „Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku" i „Między nami dobrze jest". Można też mówić o powtórce, bo w rapowej formie napisała swoją drugą książkę „Paw królowej", gdzie obśmiewała ludzi z – pożal się Boże – nowego show-biznesu.

Robi wrażenie konstrukcja relacji międzyludzkich pokazująca, że nie ma żadnych „onych" czy „innych", bo wszyscy jesteśmy połączeni, zależni. Aneta, pytając Iwonę: „Czy posiada pani aplikację naszego klubu?", życząc miłego dnia i zapraszając ponownie, nie ma świadomości, że sprzedała prezerwatywy kobiecie, z którą zdradza ją Kamil. Kamil jest z kolei dilerem Macieja, partnera Iwony. Iwona mieszka z Maciejem, chociaż jest makabrycznym egoistą („Nie mają pieniędzy? To niech se wypłacą z bankomatu"). Chciałoby się zarapować: Bo to, co bank złączył, niech człowiek nie waży się rozdzielić. Warunki życia dyktuje kredyt.

Na szczęście Masłowska nie wyzbyła się ironii. Dominuje w tych partiach książki, które czynią z niej formę musicalową pełną komentarzy osób postronnych – ptaszków na drzewie, modeli z H&M, pasażerów tramwaju poganiających motorniczego, gdy Kamil jest spóźniony. Z kolei „asystent parkowania", czyli reprezentant chóru meneli na parkingu, częstowany przez Macieja „dietą pudełkową", na temat odchudzania odpowiada groteskowo: „Ja rekomenduję raka, schudłem nagle i na zawsze/ umarłem tam, na tej ławce".

W formie musicalowych dialogów toczą się też rozmowy o Polakach. „Za granicą rozpoznam ich z daleka. RATUJ SIĘ KTO MOŻE. Sandały i skarpety, na plecach z potu orzeł". I o naszej codzienności: „Wujas pali śmieciami, zięć półko-tapczanem/ Filtr cząstek stałych usunął bratanek". Bratanek: „Bo tak jest taniej!".

Będzie errata

W barwny sposób obecny jest świat mediów. Polacy „tego się boją, czym we »Wiadomościach« ich postraszą/ O tym marzą, co na TVN-ie im pokażą". „W Radiu Maryja trele księdza pedalskie/ Jarosław Kaczyński (Niech będzie pochwalony!) odwiedził chlewnie w Solcu Kujawskim".

Dzieciom z rozbitych rodzin dodaje się do telefonów aplikację „Ojciec" w pakiecie z „Matka".

Zamiast hiphopowego albumu powstała polska płyta nagrobkowa z frazą: „my niby/ mamy lepiej w tej Polsce, ale są też ludzie nieszczęśliwi/ I nic im nie pomogą tu pieniądze czy niepieniądze". Nadziei nie da ani zafoliowana książka o naszym świętym Janie Pawle II, ani powracający we własnej osobie Jezus Chrystus. Kamil mówi do niego: „A ty co, kurwa, hipis? Włosy se umyj, bo wyglądasz jak łachmyta". W Warszawie, gdzie z nienawiścią patrzy się na Ukraińców i z obawą oczekuje „Ajatollahów", Chrystus też jest inny. Mówi: „Ja czytałem Ewangelię... straszne błędy. Muszę popoprawiać. Nie podnoś ręki na brata... zależy jakiego brata. Będzie errata". Erratą książki może być jesienna inscenizacja Grzegorza Jarzyny w TR Warszawa.

"Rzeczpospolita"