Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Casillas z Warszawy

Michalina Mikulska 01-04-2017, ostatnia aktualizacja 01-04-2017 00:00

Ignacio, tak jak Iker, urodził się w Hiszpanii i gra na pozycji bramkarza. Co prawda nie na trawie, a w hali, w drużynie pierwszoligowej.

Ignacio Casillas jest podstawowym bramkarzem drużyny futsalowej AZS UW.
źródło: Fotorzepa
Ignacio Casillas jest podstawowym bramkarzem drużyny futsalowej AZS UW.

Wrzesień 2016 roku. Hala sportowa przy ulicy Banacha. AZS Uniwersytet Warszawski podejmuje w meczu sparingowym drużynę Gatta Zduńska Wola. Mistrzowie Polski w futsalu są szybsi i lepiej skoordynowani niż zawodnicy znad Wisły. Mimo to w pierwszej połowie udaje im się zdobyć tylko dwa gole. Bramki akademików przez większość tego czasu skutecznie broni śniady zawodnik średniego wzrostu. To Ignacio Casillas – Hiszpan, który dwa miesiące wcześniej przeprowadził się z Caceres w regionie Extremadura do Warszawy.

Spokrewniony z najlepszym

Nazwisko brzmi znajomo. Takie samo ma golkiper reprezentacji Hiszpanii w piłce nożnej oraz były zawodnik Realu Madryt, obecnie grający w barwach portugalskiego FC Porto, Iker Casillas. Zbieżność nazwisk przypadkowa? Nie do końca. – De facto jesteśmy rodziną, ale to bardzo, bardzo dalekie pokrewieństwo – mówi „Rzeczpospolitej" Ignacio Casillas.

Wyjaśnia, że nawet kilka razy w życiu spotkał bramkarza FC Porto. – Raz na czyimś ślubie, ale byłem wtedy mały, nawet z nim nie rozmawiałem. Dużo później spotkałem Ikera Casillasa na jednej z imprez w Madrycie. Pokazałem mu swój dowód i powiedziałem, że tak jak on jestem bramkarzem, tyle że nie w piłce nożnej, a w futsalu. Śmiał się, że to niezły zbieg okoliczności i życzył mi powodzenia. Zrobiliśmy sobie nawet selfie, które mam do dzisiaj – wspomina zawodnik AZS UW.

Dodaje, że Iker Casillas jest dla niego kimś w rodzaju idola. – Śledziłem jego karierę. Gdy znany piłkarz ma takie samo nazwisko jak ty, trudno się nim nie zainteresować. Czułem pewnego rodzaju więź – mówi Ignacio.

Futsalista z Caceres

To jednak nie jeden z najlepszych bramkarzy świata sprawił, że młody Casillas zainteresował się piłką. Swój udział miał w tym przyjaciel jego ojca, z zawodu nauczyciel języka angielskiego, bramkarz w piłce halowej i prezes największego klubu futsalowego w Caceres. – Mówiłem do niego „wujku". Zawsze chciałem być taki jak on – podkreśla zawodnik AZS UW.

Za jego namową Ignacio rozpoczął przygodę z halą – jako sześciolatek, na zajęciach pozalekcyjnych. Pytany o to, dlaczego wybrał grę w futsal, podkreśla, że choć przez kilka miesięcy grał na trawie, dopiero w halówce poczuł się jak na swoim miejscu. – Nie jestem ani bardzo wysoki ani korpulentny, dlatego stanie na bramce piłki trawiastej, która jest dużo większa niż ta do futsalu, nie było dla mnie komfortowe – wyjaśnia.

W wieku dziesięciu lat Ignacio zaczął grać w drużynie AD Extremadura FS. Był z nią związany do 21. roku życia. Z przerwami, bo jako 14-latek na dwa lata wziął rozbrat z piłką, by skoncentrować się na nauce. Rodzice Casillasa, z zawodu nauczyciele, obecnie na emeryturze (mama – wykładowca historii na Uniwersytecie Extremadura, tata – nauczyciel języka i literatury hiszpańskiej w liceum) powtarzali synowi, by nie poświęcał swojego życia wyłącznie grze w futsal. – Radzili, by był czymś dodatkowym. Wiedzieli, że szaleję za futsalem, dlatego starali się mnie trochę stopować. Wtedy tego nie rozumiałem, ale teraz jestem im wdzięczny – mówi Ignacio.

Po ukończeniu szkoły średniej wyjechał do Madrytu, gdzie przez rok studiował inżynierię lądową na politechnice i grał w uczelnianym klubie futsalowym. Po powrocie do Caceres, gdzie kontynuował ten sam kierunek studiów, Ignacio Casillas występował w sumie w barwach trzech drużyn grających w trzeciej i czwartej klasie rozgrywkowej.

Grając w Segunda Division B (odpowiednik trzeciej ligi), Casillas miał szansę zetknąć się z niegdyś topowymi zawodnikami hiszpańskiego futsalu. – W drużynie Forma Caceres 2016 grał ze mną Thiago Paz, który z czasem przeniósł się do Azerbejdżanu i był gwiazdą tamtejszej reprezentacji. Był też dobrym przyjacielem Brazylijczyka Ronaldinho – mówi Ignacio Casillas. Wśród zawodników, z którymi się mierzył, byli m.in. Antonio Adeva Alonso, kiedyś reprezentant Hiszpanii, czy Bebe, były zawodnik drużyny Primera Division ElPozo Murcia, obecnie grający w kadrze. – Grałem też przeciwko innym zawodnikom, którzy obecnie występują w Primera Division. Jeden z moich najlepszych przyjaciół, Jorge Bellvert Mérida gra w barwach klubu Burela Pescados Rubén – mówi Ignacio Casillas.

Przeprowadzka do stolicy

Inżynierom w Hiszpanii trudno w czasach kryzysu znaleźć pracę w zawodzie. Ignacio Casillas, absolwent inżynierii lądowej, przez sześć lat pracował jako specjalista od social media na płatnym stażu na Universidad de Extremadura. – Zarabiałem bardzo mało, nie mógłbym sobie pozwolić nawet na wynajęcie mieszkania, by się usamodzielnić – mówi piłkarz. Do Polski najpierw przyjechała jego dziewczyna, Ana. Przez semestr studiowała w Zielonej Górze w ramach wymiany studenckiej Erasmus. Wtedy Ignacio Casillas zaczął rozglądać się za pracą w Polsce, by być bliżej ukochanej. – W lipcu, gdy znalazłem zatrudnienie jako analityk danych w amerykańskiej firmie w Warszawie, Ana wróciła do Hiszpanii – mówi.

Ignacio po przeprowadzce do Polski dowiedział się o istnieniu drużyny futsalowej AZS UW. Na Facebooku wysłał pytanie o to, czy mógłby w niej grać. – Błyskawicznie dostałem odpowiedź, że mogę przejść na trening i spróbować. I tak to się zaczęło. Spodobałem się trenerowi i zostałem w drużynie. Pierwsze dni były trudne, bo w ogóle nie mówiłem po polsku, jak inni zawodnicy. Szybko zaczęliśmy dogadywać się po angielsku – mówi Ignacio.

i Vamos AZS UW!

AZS UW przez pół sezonu był liderem pierwszej ligi. Obecnie plasuje się na trzecim miejscu. Ignacio Casillas jest podstawowym bramkarzem. W meczu z KS Futsal Oborniki, który zakończył się wynikiem 4:3 dla AZS, bronił pełne 40 minut. Jednak Bartosz Łeszyk, były kapitan futsalowej reprezentacji Polski, obecnie grający trener drużyny z Wielkopolski, uważa, że niczym się nie wyróżniał. – Grał co prawda lepiej niż mój bramkarz, ale sytuacje, z których strzeliliśmy gole, były do obronienia. Gdybym miał porównać go z Nicolae Neagu (zawodnik FC Toruń i bramkarz reprezentacji Mołdawii – red.) czy Maciejem Foltynem (golkiper polskiej kadry – red.), to wiele mu do nich brakuje. Zna się na bramkarskim rzemiośle, ale meczu nie uratował superinterwencjami.

Z kolei Mariusz Milewski, zawodnik mistrza Polski Gatty Zduńska Wola uważa, że Ignacio Casillas jest w dobrej formie. – W meczu sparingowym, który zagraliśmy z AZS we wrześniu zeszłego roku, bronił bardzo dobrze. Z KS Futsal Oborniki też. Jest niewątpliwie wsparciem dla AZS.

Zdaniem Milewskiego, Hiszpan ma wszystkie atuty bramkarza futsalowego. – Może nie jest wysoki, ale za to sprawny i szybki. Nogą nie gra najgorzej, a to też jest istotne. Do tego jest z Hiszpanii, czyli już jako dziecko odebrał dobre szkolenie techniczne, w czym ma przewagę nad bramkarzami z Polski – dodaje.

Bez względu na rezultat, Casillas całym sercem wspiera swoją drużynę. Pod koniec grudnia, podczas świątecznego wyjazdu do rodzinnego Caceres, w wywiadzie dla regionalnej telewizji opowiadał o grze w futsal w Warszawie. Na swoim profilu na Facebooku Casillas zapowiada wszystkie mecze AZS, a po nich opisuje pojedynek i zagrzewa drużynę do walki o awans do ekstraklasy. Wszystko w dwóch językach – hiszpańskim i angielskim. We wszystkich wpisach pojawia się „¡Vamos AZS UW!".

Choć Ignacio w Polsce rozpoczął nowe życie, wciąż tęskni za Hiszpanią, w której zostawił rodzinę i ukochaną dziewczynę. Liczy na to, że po studiach ona także przeprowadzi się do Warszawy. ©℗

"Rzeczpospolita"