Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

W ekstraklasie wszystko stało na głowie

Piotr Żelazny 15-07-2017, ostatnia aktualizacja 15-07-2017 09:47

Były piłkarz, dziś ekspert telewizyjny, o transferach Lecha i o tym, czy Legii uda się zastąpić Vadisa Odjidję-Ofoe.

Tomasz Łapiński
autor: Krzysztof Szymczak
źródło: Polska Press
Tomasz Łapiński

Rzeczpospolita: Do Lecha latem przyszło 14 nowych zawodników łącznie z tymi, którzy wracają z wypożyczeń czy awansowali z rezerw lub juniorów. Nie za dużo?

Tomasz Łapiński: Niewątpliwie to ryzyko. Szybko się okaże, czy nowi zawodnicy zostali odpowiednio ocenieni przez dział skautingu. Piłka jest grą z dość prostymi zasadami, więc dobry zawodnik odnajdzie się w nowej drużynie, ale do wszystkiego potrzebny jest czas, a przerwa między sezonami była bardzo krótka. Widzieliśmy jak świetnie Lech wyglądał na początku rundy rewanżowej, gdy Nenad Bjelica miał wystarczająco dużo czasu, by ułożyć zespół po swojemu. Teraz jednak przerwa była krótsza, a nowych zawodników znacznie więcej.

Zrobił na panu wrażenie ten rozmach w Poznaniu?

Nie, bo jestem dość ostrożny, jeśli chodzi o zakupy na ilość, to jednak jest rewolucja w zespole. Stuprocentowej skuteczności jeśli chodzi o transfery mieć nie można, to niewykonalne. Inna sprawa, że jak się sprowadza 14 graczy i sprawdzi się połowa, to i tak dużo.

Lech tak się chwali akademią, tymczasem istnieje obawa, że dla kolejnych wychowanków może zabraknąć miejsca w tym nowym zespole...

Bez przesady, to nie jest tak, że gracze właśnie sprzedani wystrzelili w jednym czasie. Przecież Jan Bednarek był na wypożyczeniu w Górniku Łęczna dwa sezony temu, a Dawid Kownacki też po tym jak się pojawił w lidze, usiadł na dłużej na ławce i nie był w stanie przebić się do składu. Dlatego nie można przeprowadzić prostego rachunku – skoro sprzedaliśmy czterech, to teraz w ich miejsce wejdzie czterech wychowanków. Zrobienie z obiecującego juniora ligowego zawodnika to proces. W dodatku młodzież musi się mieć od kogo uczyć. Do tej pory zawsze w drużynie Lecha znajdowało się miejsce dla młodych Polaków i oby tak zostało.

W Legii uda się zastąpić Vadisa Odjidję-Ofoe?

Nie wydaje mi się, by to było możliwe. To jest jednak fantastyczny piłkarz, który wywarł ogromny wpływ na naszą ligę. Dlatego mocno w to wątpię, sprowadzić tak świetnego zawodnika udaje się raz na kilkanaście prób. Inna sprawa, że skauting Legii też dobrze działa i poza wpadką z Tomasem Necidem były raczej same udane transfery. Przecież nikt nie spodziewał się, że Nemanja Nikolić będzie tak świetnym napastnikiem. Zobaczymy, co nam pokażą nowy nabytek z Portugalii Hildeberto i reprezentant Albanii Armando Sadiku.

Zaskoczył pana wybór Michała Probierza, który poszedł do Cracovii?

W lidze latem zapanował prawdziwie rewolucyjny klimat. Wiążę to pół żartem, pół serio ze zmianą regulaminu i zakończeniem dzielenia punktów. Skoro są takie duże zmiany, to i kluby poczuły, że trzeba zmieniać. Dlatego tyle transferów piłkarzy, trenerów, właścicieli itd. Widocznie takie rewolucyjne czasy. A sprawa Probierza, owszem zdziwiła mnie. Przecież miał być w Śląsku, a w Cracovii miał zostać Jacek Zieliński. No, ale w tym okienku transferowym wszystko stało na głowie.  

"Rzeczpospolita"