Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Kostia nie trafia w bramkę

Stefan Szczepłek 07-08-2017, ostatnia aktualizacja 07-08-2017 09:16

Legia znowu przegrała w Niecieczy. Pierwsze zwycięstwo Sandecji. Już sześć goli Igora Angulo.

autor: Nowak Piotr
źródło: Fotorzepa
źródło: Rzeczpospolita

Gdzie jest ta Legia?" – to złośliwe pytanie nieprzychylnych jej kibiców znowu powraca. Mistrzowie Polski już trzeci raz w ekstraklasie przegrali na małopolskiej wsi. Bywało, że podróżowali tam w poczuciu wyższości, co obracało się przeciw nim. Tym razem chyba tak nie było. Legioniści rozegrali w środę najlepszy z dotychczasowych meczów i choć nie odrobili strat z Astany, wydawało się, że wyszli na prostą. Termalica pokazała im, że jeszcze tak nie jest.

– W tej chwili w ogóle nie trenujemy, bo nie ma kiedy – powiedział po meczu w Niecieczy Jacek Magiera. – Wsiadamy w autokar, pięć godzin do Warszawy, regeneracja, w poniedziałek znowu autokar i na mecz o Puchar Polski. W piątek kolejne spotkanie ligowe. Jestem przekonany, że ta drużyna odpali, zacznie grać tak, jak się tego od niej oczekuje. Lipiec i sierpień to najtrudniejsze miesiące dla drużyn, które grają w europejskich pucharach.

Jeśli dodamy do tego problemy z aklimatyzacją nowych zawodników i kontuzje innych, będziemy mieli obraz najbogatszego klubu w Polsce, który też ma kłopoty.

Początek sezonu często bywał udany dla nowych klubów i piłkarzy, mających za nic hierarchię w ekstraklasie. Przykładem jest Górnik Zabrze. Zaczął od zwycięstwa nad Legią, przegrał w Białymstoku, po dwóch karnych, w sobotę przywiózł punkt z Gdańska. Miał więcej okazji do zdobycia bramki niż Lechia, która po zwycięstwie w pierwszym meczu w Płocku złapała zadyszkę. Podobno pozycja Piotra Nowaka jest zagrożona. Zawodnicy się zmieniają, a drużyna gra wciąż tak samo i trudno w tej grze dopatrzyć się myśli trenera. Prezes Adam Mandziara chciał podobno zatrudnić w roli dyrektora sportowego Zdzisława Kapkę, ale przekonano go, aby tego nie robił. Lechia jest zagadką, drużyna mająca tak silną kadrę powinna grać lepiej.

Górnik wypadł na jej tle bardzo dobrze. Igor Angulo w jednej sytuacji nie trafił do pustej bramki, ale w innej strzelił swojego szóstego gola w sezonie. Większość zabrzan rozgrywa pierwsze mecze w ekstraklasie. To argumenty za powiększeniem ekstraklasy do 18 klubów, bo między nią a najsilniejszymi pierwszoligowcami nie ma znaczącej różnicy.

Zagłębie jest jedną z dwóch drużyn bez porażki (druga to Arka). Przed tygodniem pechowo, w ostatniej minucie, straciło zwycięstwo w Niecieczy, teraz nie dało szans Pogoni. Duet trenerski Maciej Skorża – Rafał Janas miał pecha. Tuż przed meczem w Lubinie kontuzji doznał Jarosław Fojut, na środku obrony musiał go zastąpić lewy obrońca Sebastian Rudol i zawalił dwie bramki. A przed dwoma tygodniami to właśnie Rudol w ostatniej minucie zapewnił Pogoni zwycięstwo w Gliwicach.

Piotr Stokowiec pracuje w Zagłębiu od maja 2014 roku, najdłużej ze wszystkich obecnych trenerów w ekstraklasie. Ta stabilizacja się opłaca. Stokowiec zna się na tym, co robi, a Zagłębie jest jednym z niewielu klubów, w których dba się o młodzież. Przyjemnie patrzeć na ich grę.

To może wydać się dziwne, ale podobną satysfakcję daje gra Piasta. Zagłębie zajmuje pierwsze miejsce, a Piast ostatnie. Ale gliwiczanie są na razie najbardziej pechową drużyną w lidze. W spotkaniu ze Śląskiem mieli dużą przewagę, przeprowadzili wiele efektownych akcji, ale tylko jedna zakończyła się golem. Na cztery minuty przed końcem Konstantin Vassiljew nie trafił z 11 metrów w bramkę. Już po raz drugi w sezonie, a jest to piłkarz, którego w rankingu na najlepszego zawodnika poprzedniego sezonu pokonał tylko Vadis Odjidja-Ofoe. W obydwu przypadkach te niecelne strzały odbierały Piastowi zwycięstwa. W innym gliwiczanie stracili zwycięstwo w 90. minucie meczu z Pogonią. Ale pech kiedyś się skończy i wtedy Piast też powinien odpalić.

Zwycięstwo Sandecji w Białymstoku 3:1 jest największą niespodzianką kolejki. Po trzech meczach bez choćby jednej zdobytej bramki niedawny pierwszoligowiec wygrał na stadionie niepokonanego w tym sezonie wicemistrza Polski. Sandecja zaprezentowała się wyjątkowo dobrze, jakby ekstraklasowa trema już minęła. Świetny mecz rozegrał 35-letni Tomasz Brzyski. Dzięki takim wynikom liga będzie ciekawsza. ©℗

4. KOLEJKA EKSTRAKLASY

-Piast Gliwice – Śląsk Wrocław 1:1

(P. Dziczek 29 – M. Robak 9).

-Wisła Płock – Wisła Kraków 0:1

(Carlitos 90).

-Lechia Gdańsk – Górnik Zabrze 1:1

(M. Paixao 57, karny – I. Angulo 39).

-Zagłębie Lubin –Pogoń Szczecin 3:0

(M. Nespor 6, J. Świerczok 33, 90).

>BBT Nieciecza – Legia Warszawa 1:0

(Ł. Piątek 54).

-Jagiellonia Białystok – Sandecja Nowy Sącz 1:3

(C. Sheridan 35 – A. Kolew 25, M. Cetnarski 50, W. Trochim 86, karny)

Mecz Cracovia – Lech Poznań zakończył się po zamknięciu gazety. Dziś grają: Arka Gdynia – Korona Kielce (18.00, Eurosport 1).

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: s.szczeplek@rp.pl

"Rzeczpospolita"