Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Trzeba zgubić trop

Piotr Żelazny 07-11-2017, ostatnia aktualizacja 07-11-2017 09:30

Towarzyskie mecze z Urugwajem i Meksykiem będą dla Adama Nawałki okazją do przetestowania nowego ustawienia taktycznego.

Adam Nawałka ma tej jesieni czas na eksperymenty
autor: Piotr Nowak
źródło: Fotorzepa
Adam Nawałka ma tej jesieni czas na eksperymenty

Selekcjoner flirtuje z pomysłem, by w piątkowym meczu z Urugwajem w Warszawie – być może nawet od pierwszej minuty – wypróbować nową taktykę, z trzema obrońcami, pięcioma pomocnikami i dwoma napastnikami. Kiedy, jak nie teraz, gdy do lata przyszłego roku reprezentacja rozgrywać będzie wyłącznie mecze towarzyskie.

Nawałka mówi, że pomysł, by spróbować gry z trzema środkowymi obrońcami, krąży mu po głowie od dawna. Podczas niedzielnej konferencji prasowej stwierdził, że zespół na treningach ćwiczył już ten system.

Wydaje się jednak, że dopiero słowa trenera Duńczyków, po naszej sromotnej porażce 0:4 w Kopenhadze, spowodowały głębszą refleksję. Age Hareide powiedział, że łatwo było mu przygotować swoją drużynę na mecz z Polską, gdyż nasz zespół jest bardzo przewidywalny i schematyczny.

I coś jest na rzeczy. Owszem, gdy wszyscy zawodnicy mają dobry dzień, przewidywalność i schematyczność nie przeszkadzają. Jeśli wybrańcy Nawałki wykonują swoje zadania szybko i w skupieniu, są trudni do zatrzymania, nawet jeśli przeciwnik wie, co zrobią. Wystarczył jednak taki mecz jak w Kopenhadze, gdy zdecydowanie poniżej swojego poziomu zagrało kilku zawodników, i katastrofa gotowa, a możliwości manewru w trakcie meczu okazały się ograniczone.

Dlatego selekcjoner chce, by drużyna mogła łatwiej przechodzić do innego systemu taktycznego i miała dzięki temu inne rozwiązania. Romans z ustawieniem 3-5-2 jest o tyle korzystny, że wystarczy zmienić jednego piłkarza, by z bazowego ustawienia przejść na nowe i zmienić charakterystykę drużyny.

Taktyka z trzema środkowymi obrońcami i dwoma wahadłowymi pomocnikami, którzy pracują na całej długości boiska, zarówno w defensywie, jak i ofensywie, ostatnimi czasy stała się modna w Europie. Szczególnie we Włoszech, a wiadomo nie od dziś, że Nawałka ma wyjątkową słabość do Serie A i calcio. Wielu zawodników, których powołuje Nawałka, ma za sobą doświadczenia gry w tym systemie.

– W piłce nożnej najważniejsze są tak zwane strefy prawdy, czyli ta bezpośrednio pod naszą bramką oraz ta w polu karnym przeciwnika – mówi trener Zagłębia Lubin Piotr Stokowiec, poproszony o wytłumaczenie zawiłości taktycznych systemu 3-5-2. – To ustawienie z jednej strony pozwala nam atakować dwoma napastnikami, którzy współpracują ze sobą i stwarzać mogą więcej zagrożenia pod bramką rywala. Z drugiej zaś w naszej strefie prawdy bronimy się trzema, a nie dwoma stoperami, jak w ustawieniu z czwórką obrońców w linii. Innymi słowy, zagęszczamy najważniejsze strefy po obu stronach boiska.

Piotr Stokowiec zwraca też uwagę na korzyści, jakie daje takie ustawienie przy budowaniu ataków. – Rywalom jest dużo trudniej założyć pressing i odebrać piłkę jeszcze na naszej połowie. Skoro jest trzech stoperów i oni uczestniczą w budowie akcji, przeciwnik musi trzech swoich zawodników wysłać do pressingu. Piłkarze ustawieni na bokach muszą mieć fantastyczną wydolność. Poruszają się od jednego pola karnego do drugiego. Muszą być zarówno dobrzy w ofensywie, jak i w defensywie, bo w przeciwieństwie do klasycznego 4-4-2 w tym systemie jest jednak tylko po jednym piłkarzu na boku – tłumaczy trener z Lubina.

Łukasz Piszczek jest człowiekiem stworzonym do takiej gry, co udowodnił w Borussii. Kompletnie jednak nie nadaje się do tego Kamil Grosicki, którego niefrasobliwość w defensywie bywała dla Nawałki sporym zmartwieniem. Rezygnacja z Grosickiego nie wchodzi jednak w grę, to zbyt ważny zawodnik. Prawdopodobnie selekcjoner ustawi go więc obok Roberta Lewandowskiego (jeśli zagra on z Urugwajem) jako drugiego napastnika.

Ten system ma też wady i zagrożenia. Skoro na skrzydle jest tylko jeden piłkarz, to właśnie w tych sektorach przeciwnik może stwarzać zagrożenie. Przede wszystkim przez szybkie i dalekie przerzuty piłki. Tak właśnie reprezentacja Polski rozmontowała na Euro grającą w systemie 3-5-2 Irlandię Północną. Stokowiec twierdzi, że idealnym rozwiązaniem jest pressing i niepozwolenie rywalom na długie podania wszerz boiska.

Nawałka raczej nie porzuci definitywnie klasycznego systemu, chodzi mu tylko o elastyczność. W grudniu, gdy rywale grupowi zaczną analizować mecze naszej kadry, zobaczą, że Polacy potrafią ustawić się na przynajmniej dwa różne sposoby. To także świeży impuls dla zespołu, będą wyznaczone nowe zadania, nie wkradnie się monotonia, będzie poczucie nowej misji. – Dobrze że selekcjoner szuka czegoś nowego, próbuje. Trzeba iść z duchem czasu. W Europie są zespoły, które zmieniają systemy taktyczne w trakcie spotkań, są też takie, o których nigdy nie wiadomo, w jakim ustawieniu wyjdą na kolejny mecz. To powoduje, że są zdecydowanie trudniejsze do rozszyfrowania – kończy Stokowiec.

Co z tego wyniknie, zobaczymy na Stadionie Narodowym i w poniedziałek w Gdańsku w meczu z Meksykiem. ©℗

"Rzeczpospolita"