Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Prezes nie widzi głowy

Piotr Żelazny 16-04-2018, ostatnia aktualizacja 16-04-2018 10:15

Legia przegrywa i zwalnia Romeo Jozaka. Porażki Lecha i Jagiellonii.

Romeo Jozak to trener, którego właściciel Legii Dariusz Mioduski sam wymyślił, a teraz zwalnia.
autor: Andrzej Iwanczuk
źródło: reporter
Romeo Jozak to trener, którego właściciel Legii Dariusz Mioduski sam wymyślił, a teraz zwalnia.
31. kolejka Ekstraklasy
źródło: Rzeczpospolita
31. kolejka Ekstraklasy

Właściciel i prezes Legii Dariusz Mioduski doszedł do wniosku, że jego drużynie na finiszu ekstraklasy może się jednak przydać trener.

Po porażce z Zagłębiem Lubin (0:1) Romeo Jozak, który wcześniej z powodzeniem pracował w Dinamie Zagrzeb i federacji chorwackiej jako dyrektor sportowy czy szef akademii młodzieżowej, został zwolniony. Jego pierwsze podejście do pracy szkoleniowej skończyło się zatem po 231 dniach, 23 meczach ligowych, 13 zwycięstwach, dwóch remisach i ośmiu porażkach. Do tego doszły cztery mecze w Pucharze Polski (trzy wygrane, jeden remis). Drużyna prowadzona przez Jozaka zdobyła w tym czasie 41 punktów, tyle samo co... Wisła Płock.

– Nie była to łatwa decyzja, ale czuję, że najlepsza dla klubu – mówił w niedzielę Mioduski na konferencji prasowej. Do końca rundy drużynę poprowadzi były asystent Jozaka, również Chorwat, Dean Klafurić.

Mioduski, a także Ivan Kepicija, obecny na konferencji dyrektor sportowy klubu (kolejny z chorwackiego zaciągu, na stadionie przy Łazienkowskiej pojawił się we wrześniu zeszłego roku), zapewniali, że Klafurić ma odpowiednie doświadczenie, by podołać zadaniu. Nie dodali jednak, że całe jego doświadczenie w samodzielnej pracy z seniorami to pięć meczów w chorwackiej drugiej lidze.

A zadanie się nie zmienia.

– Można powiedzieć, że dzięki darowi niebios wciąż jesteśmy w grze o nasze cele. Mamy szansę na mistrzostwo, zdobyliśmy zaledwie punkt mniej niż lider, gramy w półfinale Pucharu Polski i nie ma powodów, by nie wierzyć, że sięgniemy po to trofeum – mówił Mioduski.

To, co prezes nazwał „darem niebios", to po prostu słaba jak co roku liga. A w tym sezonie być może nawet słabsza niż ostatnio.

Serca nie brakowało

Sobotnia porażka z Zagłębiem, po której pracę stracił Jozak, była już 11. przegraną Legii w tym sezonie. A jednak zgodnie z tym, co mówił Mioduski, obrońcy tytułu mają tylko punkt straty do Lecha.

Kolejorz w piątek przegrał u siebie z Koroną Kielce (0:1), a drugą w tabeli Jagiellonię pokonał w Białymstoku Górnik Zabrze (2:1). Gdyby Legia z Zagłębiem wygrała, byłaby nowym liderem, z dwoma punktami przewagi, a Jozak zapewne wciąż byłby trenerem.

Klafurić zacznie swoją misję już w środę, gdy Legia zagra u siebie w rewanżowym meczu półfinału Pucharu Polski z Górnikiem (w pierwszym meczu było 1:1). W lidze rozpocznie od wyjazdowego spotkania z Wisłą Kraków.

Mioduski mówił: – Szukaliśmy człowieka, który zna zespół, bo piłkarzy mamy dobrych. Indywidualnie na wielu pozycjach najlepszych w Polsce. Dodatkowo widziałem, że nie brakowało im serca. Chcieli, starali się. To, czego nie widziałem, to głowy. Widziałem grupę zawodników, a nie drużynę.

Tyle że można to było przewidzieć, gdy we wrześniu minionego roku Mioduski decydował się na powierzenie drużyny debiutantowi, człowiekowi, który był od lat w środowisku piłkarskim, ale nigdy wcześniej nie pracował na stanowisku szkoleniowca.

– To jest ryzyko, które wtedy musiałem podjąć. Pamiętajmy, w jakim momencie Jozak przejmował drużynę. Była ona w kompletnej rozsypce. Wtedy Legia potrzebowała kogoś, kto zawodnikami wstrząśnie emocjonalnie, psychologicznie. I to, gdzie dziś jesteśmy, pokazuje, że Romeo tę część swojej pracy wykonał dobrze. Natomiast teraz potrzebujemy kogoś, kto poustawia to wszystko na boisku – mówił właściciel klubu i podkreślał, że w Legii wciąż trwa rewolucja, klub przebudowywany jest od fundamentów, a jednak potrafi to połączyć z grą o najwyższe cele.

Minimalizowanie ryzyka

To już drugi trener Legii, którego Mioduski zwolnił od momentu, w którym przejął klub od Bogusława Leśnodorskiego i Macieja Wandzela pod koniec marca 2017 roku.

W 13 miesięcy dwóch szkoleniowców – to nie wygląda jak realizowanie długofalowej polityki, o której tyle mówi Mioduski.

– Stabilizacja jest potrzebna wtedy, gdy wszystko działa i jedyne, co należy robić, to dokręcać śrubki. Tymczasem my jesteśmy w trakcie rewolucji. Długofalowy projekt pozostaje bez zmian. Wciąż robimy wszystko, żeby Legia weszła na inny poziom. Czy wszystkie decyzje, jakie podejmę, będą dobre i bezbłędne? Nie, nie ma na to szans. Te, które podejmuję, służą minimalizowaniu ryzyka. Chcemy zdobyć dwa tytuły w tym sezonie i uznaliśmy, że możemy to jeszcze osiągnąć. Ale potrzebujemy zmiany.

Gdy Chorwaci przychodzili do Legii we wrześniu ubiegłego roku, Klafurić uchodził za specjalistę od taktyki. Mówiło się, że Jozak będzie się zajmować motywacją, przemowami, indywidualnym podejściem i zarządzaniem piłkarzami, natomiast za kwestie stricte futbolowe odpowiadać ma Klafurić. Prawdopodobnie jednak nawet zdobycie tytułu nie spowoduje, że dostanie szansę dalszej samodzielnej pracy w Warszawie.

"Rzeczpospolita"