Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Dinozaur odnaleziony w sercu Antarktydy

mk 21-02-2011, ostatnia aktualizacja 21-02-2011 09:11

Na Antarktydzie odkryto skamieniałość niewielkiego dinozaura, należącego do nieznanego wcześniej gatunku - informują naukowcy za pośrednictwem serwisu Discovery News.

źródło: Wikimedia Commons

Skamieniałość półtorametrowego dinozaura odkrył wraz z kolegami William Hammer z Augustana College (USA) na Górze Kirkpatricka (ang. Mount Kirkpatrick), na wysokości 4 tys. metrów n.p.m.

Dinozaur żył na Antarktydzie około 190 mln lat temu, kiedy na porośniętym lasami kontynencie panował umiarkowany klimat.

Hammer odkrył nowy gatunek w tym samym miejscu, w którym w 1990 r. znalazł skamieniałość pierwszego dinozaura z Antarktydy, prawie siedmiometrowego kryolophosaurusa.

Najnowsze znalezisko naukowiec zalicza do ornithischianów, dinozaurów spokrewnionych z ptakami. Dały one początek większym dinozaurom, takim jak stegozaury, ankylozaury i dinozaury kaczodziobe.

- Nie wiem nawet, czy znaleźliśmy głowę. Mamy kości nóg i stopy. Zajmie nam jeszcze rok dojście do ładu z tym, co mamy - opisuje Hammer.

Nowe znalezisko pozwoli na wypełnienie luk w obrazie ewolucji antarktycznych dinozaurów oraz środowiska, w którym żyły.

Jak wyjaśnia Thomas Holtz, profesor geologii z University of Maryland, takie dinozaury były jak dzisiejsze króliki - niewielkie, szybkie i występowały powszechnie. - Prawie nigdy nie pokazuje się ich na filmach ani nie robi na ich wzór plastikowych zabawek, a jednak to z nich wyodrębniły się wielkie dinozaury roślinożerne - dodaje.

Poszukiwanie skamieniałości na Antarktydzie jest skrajnie trudnym przedsięwzięciem. Naukowcy mają jedynie trzymiesięczne "okno", w którym muszą dotrzeć na miejsce i zdążyć powrócić, żeby nie zastała ich ciężka zima.

Ostatnio Hammer i pozostali naukowcy przez dwa miesiące badań musieli mieszkać w obozowisku na lodowcu, a do stanowiska paleontologicznego docierali śmigłowcem

PAP