Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Zhao Liang: W moim kraju każdy jest obserwowany

Anna Kilian 16-12-2011, ostatnia aktualizacja 17-12-2011 12:09

O przemianach w Chinach i drodze do demokracji mówi dokumentalista oraz laureat tegorocznej Nagrody im. Marka Nowickiego od Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Jego retrospektywę oglądamy na festiwalu WATCH DOCS „Prawa Człowieka w Filmie”. Z Zhao Liangiem rozmawia Anan Kilian.

„Razem”  to najnowszy dokument  Zhao Lianga
źródło: Monolith
„Razem” to najnowszy dokument Zhao Lianga

Czy spo­dzie­wa się pan, że Chi­ny bę­dą pań­stwem de­mo­kra­tycz­nym?

Zhao Liang: Roz­ma­wia­łem nie­daw­no z Cui We­iping, zna­ną chiń­ską pi­sar­ką, ba­dacz­ką li­te­ra­tu­ry wschod­nio­eu­ro­pej­skiej, fil­mo­znaw­czy­nią i tłu­macz­ką li­te­ra­tu­ry cze­skiej, m.in. utwo­rów Ha­vla. Uwa­ża ona, że naj­da­lej za 12 lat Chi­ny bę­dą de­mo­kra­tycz­ne. Ja osobiście nie mógł­bym po­dać ta­k precyzyjnej ce­zu­ry cza­so­wej, ale wie­rzę w opi­nię We­iping, któ­ra zna hi­sto­rię naj­now­szą Eu­ro­py Wschod­niej i jej do­świad­cze­nie ko­mu­ni­zmu.

Co są­dzi pan o obec­nym, hy­bry­do­wym sys­te­mie po­li­tycz­nym Chin?

Sku­pia w so­bie naj­gor­sze ce­chy ka­pi­ta­li­zmu i so­cja­li­zmu. Ci, którzy wciąż na­zy­wa­ją sie­bie ko­mu­ni­sta­mi, stwo­rzy­li wiel­kie for­tu­ny.

Sko­ro mó­wi pan o dia­me­tral­nej zmia­nie ustro­ju w per­spek­ty­wie 12 lat, to prze­mia­ny w pa­na kra­ju mu­szą na­stę­po­wać bar­dzo szyb­ko. Czy coś zmie­ni­ło się na przy­kład od 2009 r., od pre­mie­ry pa­na do­ku­men­tu „Pe­ten­ci"?

Chi­ny zmie­nia­ją się w nie­praw­do­po­dob­nie gwał­tow­nym tem­pie. Na­wet gdy­by przy­je­cha­ła pa­ni po ro­ku prze­rwy, nie po­zna­ła­by pa­ni kra­ju. Jesz­cze dwa la­ta te­mu w ogó­le nie je­dli­śmy w Chi­nach na­bia­łu – ani mle­ka, ani ma­sła czy se­rów – a te­raz jest ina­czej. Wszę­dzie wi­dać re­kla­my jo­gur­tów kon­cer­nu Da­no­ne, któ­re do­brze się sprze­da­ją. Obec­nie Chi­ny to pań­stwo re­kla­mo­we­go zgieł­ku i ha­ła­su. Po­ja­wi­ły się chiń­skie od­po­wied­ni­ki Fa­ce­bo­oka i Twit­te­ra – We­ibo (do­stęp do In­ter­ne­tu ma pół mi­liar­da Chiń­czy­ków – przyp. red.). To au­ten­tycz­ne fo­ra wy­ra­ża­nia opi­nii, za po­śred­nic­twem któ­rych lu­dzie kon­tak­tu­ją się ze so­bą. Nie­daw­no ktoś opu­bli­ko­wał post na te­mat pew­nej pa­ni zwią­za­nej z Chiń­skim Czer­wo­nym Krzy­żem – że ma kil­ka luk­su­so­wych sa­mo­cho­dów, w tym Ma­se­ra­ti. Oka­za­ło się, że jest ko­chan­ką sze­fa tej in­sty­tu­cji i do­sta­ła je od nie­go. Był wiel­ki skan­dal, po­nie­waż to wszyst­ko wy­szło na jaw. Te­raz ta­kie rze­czy się u nas pięt­nu­je. Po­dob­nie by­ło z sy­nem wi­ce­mi­ni­stra spraw we­wnętrz­nych czy służ­by bez­pie­czeń­stwa – nie pa­mię­tam już do­brze – któ­ry chciał wy­bro­nić się od od­po­wie­dzial­no­ści za sa­mo­cho­do­wą stłucz­kę, ko­rzy­sta­jąc z wię­zów ro­dzin­nych. Ten in­cy­dent roz­dmu­cha­no do roz­mia­rów po­ka­zo­we­go pro­ce­su ma­ją­ce­go upew­nić spo­łe­czeń­stwo, że wy­kro­cze­nia dzie­ci par­tyj­nych dy­gni­ta­rzy są trak­to­wa­ne su­ro­wiej niż zwy­kłych oby­wa­te­li.

Są więc chiń­ski Fa­ce­bo­ok i Twit­ter, a co z ogól­nym do­stę­pem do In­ter­ne­tu? Ja­kie stro­ny są nie­do­stęp­ne?

Na przy­kład YouTu­be oraz ory­gi­nal­ne wer­sje Fa­ce­bo­oka i Twit­te­ra. W róż­nych wy­szu­ki­war­kach wie­le ha­seł jest po pro­stu za­blo­ko­wa­nych. Go­ogle dzia­ła w Hong­kon­gu i Ma­kau, ale du­ża liczba ha­seł jest ocen­zu­ro­wa­na. No­we tech­no­lo­gie po­sze­rza­ją sfe­rę wol­no­ści. Lu­dzie do­wia­du­ją się z nich o rze­czach, któ­re po­zo­sta­ły­by dla nich ta­jem­ni­cą, bo ga­ze­ty o nich nie na­pi­szą. Upo­wszech­nie­nie tych in­for­ma­cji na­stę­pu­je po­przez por­ta­le spo­łecz­no­ścio­we.

Ja­kie zmia­ny na­stą­pi­ły w sfe­rze po­li­ty­ki we­wnątrz­pań­stwo­wej?

Nie­wiel­kie. Ale do­cho­dzi do ty­lu sprzecz­no­ści w funk­cjo­no­wa­niu pań­stwa, że wła­dza zmu­szo­na jest cią­gle do­sto­so­wy­wać się do prze­mian spo­łecz­nych. To wszyst­ko nie­uchron­nie pro­wa­dzi do de­mo­kra­cji.

Re­ali­zu­je pan do­ku­men­ty na bar­dzo trud­ne te­ma­ty. Czy du­żo to pa­na kosz­tu­je psy­chicz­ne­go wy­sił­ku?

Naj­więk­szy wpływ na mój stan psy­cho­fi­zycz­ny mie­li „Pe­ten­ci" (ten film na te­mat chiń­skie­go sys­te­mu praw­ne­go po­wsta­wał przez 12 lat i miał pre­mie­rę w Cannes – przyp. red.). Da­ję ra­dę funk­cjo­no­wać nor­mal­nie, gdy zaj­mu­ję się wie­lo­ma pro­jek­ta­mi na­raz.

Czy kie­dy­kol­wiek miał pan wra­że­nie, że znaj­du­je się pod lu­pą służb bez­pie­czeń­stwa, re­ali­zu­jąc fil­my kry­tycz­ne wo­bec sys­te­mu po­li­tycz­ne­go Chin?

W mo­im kra­ju każ­dy, kto zaj­mu­je się tym co ja, jest ob­ser­wo­wa­ny. Kil­ka ra­zy za­sta­na­wia­łem się, czy mój te­le­fon mo­że być na pod­słu­chu. Pod­czas pra­cy nad „Pe­ten­ta­mi" wie­lo­krot­nie wi­dzia­łem, że je­stem fil­mo­wa­ny. Przy­glą­da­ją­cy mi się męż­czyź­ni gdzieś te­le­fo­no­wa­li. Kil­ka ra­zy re­zy­gno­wa­łem z te­go po­wo­du ze zdjęć da­ne­go dnia w oba­wie, że­by mi nie za­bra­no na­krę­co­ne­go ma­te­ria­łu. Do­py­ty­wa­no się o mnie w chiń­skim In­sty­tu­cie Fil­mo­wym i w mo­jej ro­dzin­nej miej­sco­wo­ści, ale ni­gdy nie zo­sta­łem we­zwa­ny na prze­słu­cha­nie.

 

  • „Razem" – kino Kultura 17.12, godz. 18
  • „Powrót na granicę" – Stary BUW 16.12, godz. 20, kino Muranów 18.12, godz. 16
Życie Warszawy