Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Roztrzaskał autobus, bo schylił się po komórkę?

Marek Kozubal 15-05-2011, ostatnia aktualizacja 16-05-2011 13:31

Kierowca linii 739, który zjechał ze skarpy przy ul. Puławskiej, mógł wypuścić z ręki telefon komórkowy. Teraz policyjni tajniacy częściej będą sprawdzać zachowanie szoferów komunikacji.

autor: Przemek Wierzchowski
źródło: Fotorzepa
autor: Przemek Wierzchowski
źródło: Fotorzepa
autor: Przemek Wierzchowski
źródło: Fotorzepa

W edług zeznań jednego z pasażerów kierowca autobusu tuż przed utratą panowania nad pojazdem mógł trzymać w ręku telefon, który nagle mu wypadł z ręki – wynika z naszych informacji. Policja nie wyklucza, że mogło to być przyczyną kraksy, w której ucierpiało 38 osób.

Myśleli, że to koniec

Sobota, godz. 14.20. Autobus linii 739 jadący ul. Puławską w stronę Piaseczna gwałtownie skręca w prawo. Zjeżdża kilkadziesiąt metrów po trawiastej skarpie, pod wiadukt na ulicę Rzymowskiego. I z impetem wbija się w barierkę rozdzielającą pasy. Uderza w niego toyota.

– Widziałem lecący autobus. Podskoczył na uskoku skarpy. Huk, zgrzyt, pękające szyby, wszystko w kurzu – opowiadał później jeden z kierowców. – Myślałam, że to już koniec. Ludzie się poprzewracali, krzyczeli – opowiada kobieta, która autobusem wracała do domu.

Po kilku minutach od wypadku na miejscu pojawia się blisko 60 strażaków, 16 karetek pogotowia i policjanci. Rozpoczyna się akcja ratunkowa. Część pasażerów sama wychodzi z autobusu, innym pomagają kierowcy samochodów. Kolejnych wynoszą już ratownicy. W tym czasie strażacy ustawiają namiot, w którym udzielana jest pierwsza pomoc. Po lżej rannych przyjeżdżają rodziny, a do 12 szpitali karetki odwożą 32 osoby. Najciężej ranny jest kierowca autobusu. – Wszyscy mają obrażenia rąk, złamania, skaleczenia, stłuczenia – ocenia Artur Laudy ze stołecznej straży pożarnej. – A kierowca autobusu ma obrażenia wielonarządowe – dodaje Marek Niemirski, rzecznik pogotowia. Po siedmiu godzinach od wypadku ulica Rzymowskiego znów jest przejezdna.

Czego szukał kierowca

Zaraz po zdarzeniu policja brała pod uwagę zły stan techniczny pojazdu, zasłabnięcie kierowcy lub popełnienie przez niego błędu. Ze wstępnych oględzin pojazdu wynika jednak, że scania była sprawna. Autobus miał aktualne badania techniczne, był eksploatowany od ponad trzech lat. Kierowca nie powinien być przemęczony, bo w sobotę rozpoczął pracę o godz. 9.30.

Z naszych informacji wynika, że jeden z pasażerów linii 739 zeznał, iż tuż przed wypadkiem szofer mógł szukać pod panelem kierownicy np. telefonu komórkowego. – Nie wykluczamy, że mógł mu wypaść z ręki – słyszymy nieoficjalnie od jednego z policjantów.

Kamera zamontowana w autobusie zarejestrowała moment, gdy kierowca pochyla się gwałtownie do przodu, tak jakby chciał coś podnieść. Jednak Paweł Mąkol, zastępca naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego KSP, jest ostrożny w sądach. – Rozpatrujemy kilka hipotez – mówi.

Linię 739 obsługuje PKS Grodzisk Mazowiecki. – Nie wiem, czy kierowca rozmawiał przez komórkę, nie chcę go osądzać. Pracował u nas od półtora roku, wcześniej był kierowcą tira – mówi Radosław Marek, wiceprzezes PKS Grodzisk Maz. – Dokładnie przeanalizujemy ten wypadek i wyciągniemy wnioski. Ale na pewno przeprowadzimy szkolenia, jak kierowcy powinni zachowywać się podczas prowadzenia pojazdów, przypomnimy, czego im nie wolno – zapowiada.

Wiadomo już, że kierowca był trzeźwy. Jechał z prędkością 50 km na godzinę. – Zostanie wszczęte śledztwo w sprawie nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym – zapowiada Paweł Wierzchołowski, szef mokotowskiej prokuratury.

Tajniacy w autobusach

„Kierowcy autobusów ciągle gadają przez komórki. Ostatnio jechałem 125, potem 506 i kierowcy byli bardziej zainteresowani pogawędką niż drogą. W ostatniej chwili hamowali na czerwonym świetle” – napisał do nas jeden z internautów.

To, że kierowcy miejskich autobusów nagminnie rozmawiają przez telefony komórkowe, potwierdzają policjanci. Dlatego w pojazdach pojawili się tajniacy sprawdzający zachowanie szoferów. – Teraz kontroli będzie jeszcze więcej – zapowiadają funkcjonariusze. – Będą też sprawdzać ich trzeźwość i stan techniczny pojazdów.

W ubiegłym tygodniu na Mazowszu ruszyła policyjna akcja „Jedziesz? Nie klikaj”. Funkcjonariusze przy pomocy sieci komórkowej Plus GSM rozesłali do wszystkich jej użytkowników SMS-y, by podczas jazdy nie sięgali po telefony komórkowe.

– Z badań przeprowadzonych przez amerykańskich studentów wynika, że kierowca, który pisze SMS, zachowuje się tak jak osoba mająca promil alkoholu we krwi. Tymczasem jedna sekunda nieuwagi może spowodować, że samochód zjedzie w bok o metr – mówi Tadeusz Kaczmarek z mazowieckiej komendy. – Coraz częściej odruchowo łapiemy za komórkę, gdy zadzwoni, i nie zdajemy sobie sprawy, że może to spowodować wypadek.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy

Najczęściej czytane