Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Lotniska jeszcze urosną

Danuta Walewska 09-04-2018, ostatnia aktualizacja 09-04-2018 10:32

Dziś mamy 15 portów lotniczych użytku publicznego: stołeczne Okęcie i 14 lotnisk regionalnych. I ruch na nich rośnie jak na drożdżach.

Krakowskie Balice jako pierwszy z polskich portów regionalnych przekroczyły barierę 5 mln odprawionych pasażerów. W tym roku ma być ich 6 mln.
autor: Piotr Guzik
źródło: Rzeczpospolita
Krakowskie Balice jako pierwszy z polskich portów regionalnych przekroczyły barierę 5 mln odprawionych pasażerów. W tym roku ma być ich 6 mln.

Wydawałoby się, że lotnicza mapa Polski się już wykrystalizowała. A jednak nie – już wkrótce zmieni się z powodu nowych inwestycji, jakie realizują Suwałki i Białystok. Ale ważą się także losy Radomia, Łodzi i Modlina. Nadal nie wiadomo, które z nich ostatecznie stanie się lotniskiem czarterowo/niskokosztowym dla Warszawy po tym, jak Lotnisko Chopina naprawdę będzie musiało ograniczyć ruch, bo wyczerpie się jego przepustowość. Centralny Port Komunikacyjny go nie przejmie w całości, bo z założenia ma być drogi i ukierunkowany na przesiadki..

Między innymi dlatego na lotniska regionalne powstanie CPK będzie miało wpływ ograniczony. Mogą one rozwijać europejskie połączenia regionalne i loty czarterowe, bo na zagraniczne wakacje będzie sobie mogło pozwolić coraz więcej Polaków. A odprawy na lotniskach regionalnych stanowią dzisiaj już 61 proc. całego ruchu lotniczego w Polsce. Według szacunków Związku Regionalnych Portów Lotniczych w tym roku w regionach odprawi się 26,5 mln pasażerów wobec 24,34 mln w 2017. Szacuje się również, że dzięki tym lotniskom powstało już 14 tys. nowych miejsc pracy.

Liderzy rosną szybko

Ruch w regionach jest coraz większy. W ubiegłym roku Kraków przebił, i to znacznie, liczbę 5 mln pasażerów. Jest więcej niż prawdopodobne, że kolejnym portem, któremu uda się ta sztuka, będzie gdański port im. Lecha Wałęsy.

Małopolska brama na świat na ten rok wprawdzie planuje skromny wzrost – ok. 9 proc. w porównaniu z 2017, ale oznacza to, że z pewnością przekroczy granicę psychologiczną 6 mln pasażerów. A krakowska siatka wzbogaci się w tym roku o loty do Budapesztu, Dubaju, Odessy, Helsinek i Burgas.

– W kwietniu po raz pierwszy pasażerowie polecą na Węgry i do Dubaju. W sezonie letnim z ofertą lotów do Barcelony, Madrytu i Aten powróciły hiszpańskie Iberia, Vueling i grecki Aegean. Dobra wiadomość dla osób planujących urlopy jest ta, że greckie linie zwiększyły blisko dwukrotnie liczbę oferowanych miejsc do Aten – cieszy się Radosław Włoszek, prezes zarządu Kraków Airport. I planuje kolejne inwestycje: nowy pas startowy, rozbudowę terminali – pasażerskiego i cargo, oraz remonty płyty postojowej.

Do 4 mln odprawionych pasażerów zbliża się port w Katowicach. Na wszystkich tych trzech lotniskach szacuje się wzrost odpraw w tym roku na poziomie przynajmniej 600 tys. pasażerów. Portowi w Modlinie niewiele brakuje, aby dobić w 2018 r. do 3 mln, chociaż niestety widać, że lotnisko to potrzebuje szybkich inwestycji, co do których nie ma zgody udziałowców. Na razie trudno wskazać wyjście z tej patowej sytuacji, tym bardziej że PPL jako drugie lotnisko dla Warszawy widzi jednak Radom, który ma przejąć ruch czarterowy i niskokosztowy z Okęcia. Tymczasem Modlin, choć zdominowany przez Ryanaira, jest akceptowany przez warszawiaków. Czy tak się stanie w przypadku odległego o 100 km od stolicy Radomia, nie wiadomo.

Szybko rośnie ruch we Wrocławiu, który ma za sobą najlepszy rok w historii z dynamiką na poziomie 18 proc. – Zanotowaliśmy dwucyfrowe zwyżki we wszystkich segmentach ruchu. To umacnia naszą pozycję wśród najważniejszych lotnisk regionalnych w Polsce. Z roku na rok obsługujemy coraz więcej podróżnych nie tylko z Wrocławia i Dolnego Śląska, ale i z regionów ościennych oraz z zagranicy – cieszy się Dariusz Kuś, prezes wrocławskiego portu. Wrocławskie lotnisko ma zapewniony wzrost także w tym roku. Już pojawiły się tam, bądź wystartują w najbliższej przyszłości, nowe kierunki. Od końca marca Wizz Air lata do Porto, Kutaisi, Bazylei i Goeteborga. Węgierski przewoźnik zapowiada, że chce zwiększyć liczbę obsługiwanych tam pasażerów o połowę. Ciekawostką jest pojawienie się egzotycznego kierunku – Zanzibaru. Loty rozpoczęły się 7 stycznia. Hitem będą też z pewnością rejsy Eurowings do Stuttgartu – to efekt rosnącej branży motoryzacyjnej na Dolnym Śląsku. Z kolei port w Poznaniu korzysta z decyzji Ryanaira, który postanowił tam założyć swoją kolejną bazę.

Mniejsi pną się do góry

Lotnisko Jasionka w Rzeszowie powoli zbliża się do odpraw miliona pasażerów rocznie. Miasto zyskało w tym roku dwa ważne połączenia – LOT poleci stamtąd na nowojorskie lotnisko Newark oraz do Tel Awiwu. A oprócz tego Lufthansa zaoferuje dodatkowe rejsy do Monachium, zaś Ryanair wakacyjne loty do Burgas i Aten. Coraz lepiej daje sobie radę najmłodszy polski port – Olsztyn Mazury, gdzie udało się w 2017 r. odprawić ponad 110 tys. pasażerów, co oznacza, że ruch rośnie tam szybciej, niż prognozowano. A samorząd chce, żeby lotnisko dalej się rozwijało. – Starostwo przekaże lotnisku akademik uczelni w Szczytnie. Port ma tereny na rozwój działalności gospodarczej, a Wyższa Szkoła Policji w Szczytnie wystarczającą bazę dla swoich studentów – mówi Gustaw Marek Brzezin, marszałek województwa warmińsko-mazurskiego. – Jako właściciele możemy swobodnie inwestować i zarządzać otrzymanymi nieruchomościami. Uzbroimy nasz teren tak, by stał się atrakcyjny dla inwestorów – dodaje. Z Szyman można polecieć na dwa londyńskie lotniska Stansted i Luton, do Burgas oraz do Lwowa, Oslo Torp i Dortmundu.

Strzałem w dziesiątkę było uruchomienie rejsów LOT między Zieloną Górą i Warszawą. Na tej trasie linia od października wprowadziła drugie połączenie dziennie. Dzięki temu przewozy pasażerskie wzrosły w porównaniu z rokiem 2016 aż o ponad 88 proc. Samorząd silnie wspiera port. W 2017 r. pomoc sięgnęła 50 mln zł. Ale dzięki przychylności władz regionalnych i dobrych pomysłach na promocję 12 marca br. z Portu Lotniczego Zielona Góra/Babimost wystartował samolot czarterowy do Nicei. Na jego pokładzie znaleźli się koszykarze mistrza Polski Stelmetu Enea BC, którzy awansowali do 16. koszykarskiej ligi mistrzów. Dzięki kwocie w wysokości 80 tys. zł z urzędu marszałkowskiego mecz zobaczyli także kibice. – Zależy nam na tym, aby lubuski port lotniczy się rozwijał i był promowany w Polsce i na świecie. Nie ma chyba lepszej możliwości niż ta stworzona przez koszykarskiego mistrza Polski. Lot do Nicei zapisze się w historii lotniska w Babimoście – cieszyła się lubuska marszałek Elżbieta Anna Polak.

– Regionalne lotniska w Polsce budowano lub modernizowano w dużej mierze przed Euro 2012 i między innymi z tego powodu mają wiele niewykorzystanego potencjału – mówi Krzysztof Wójtowicz, prezes Portu Lotniczego Lublin. Z założenia lotnisko w Lublinie miało być przeznaczone do obsługi połączeń europejskich trwających do 4 godzin. – Dlatego zabiegaliśmy o dostęp do centrum przesiadkowego, co zaowocowało bezpośrednim połączeniem Lufthansy z Frankfurtem nad Menem. Zaczęliśmy jednak od lotów do Londynu – od początku cieszy się powodzeniem, bo na tej trasie samoloty same się zapełniają. Dziś w siatce mamy też m.in. Tel Awiw i Kijów, które również są sukcesem – mówi Krzysztof Wójtowicz. Okazało się, że dla części pasażerów z Izraela bardziej opłacalna jest podróż z Tel Awiwu do Londynu przez Lublin, lub nawet przez Kijów i Lublin, niż bezpośrednio. – Nie jesteśmy oczywiście centrum tranzytowym, więc są to przesiadki, w których ryzyko ponosi pasażer, ale mamy wielu podróżnych, którzy przylatują o 1 w nocy do Lublina, a o 6 nad ranem lecą dalej – dodaje szef lubelskiego lotniska.

Jak na rozwiniętych rynkach

Według Artura Tomasika, kierującego Związkiem Regionalnych Portów Lotniczych (ZRPL) szefa Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego (zarządza katowickim lotniskiem), 2017 r. był jednym z najlepszych w historii rozwoju polskich portów regionalnych. – Wyraźny wzrost ruchu, który odnotowały praktycznie wszystkie lotniska, świadczy, że są one ważnym elementem systemu transportowego kraju i pozytywnie wpływają na zrównoważony rozwój Polski. Warto zwrócić uwagę, że podział ruchu między portami regionalnymi a hubem PLL LOT w Warszawie ciągle kształtuje się w proporcjach 60 do 40 – wskazuje Artur Tomasik.

Podobne proporcje utrzymują się na rozwiniętych rynkach lotniczych krajów Europy Zachodniej. Według Eurostatu w Wielkiej Brytanii w regionach obsługuje się 60 proc. całości ruchu, a 40 proc. w centrach przesiadkowych, we Włoszech i Francji – 55 proc. w regionach i 45 proc. w głównych portach, w Hiszpanii – 52 proc. w regionach, a resztę na lotniskach tranzytowych.

– Z kolei Urząd Lotnictwa Cywilnego prognozuje, że w 2025 r. ze wszystkich krajowych lotnisk w Polsce skorzysta prawie 65 mln podróżnych. Zakładając, że ponad połowa z nich poleci z regionów, daje to przynajmniej 35 mln pasażerów do podziału pomiędzy 14 lotnisk. Oczywiście największym beneficjentem wzrostu ruchu będą duże porty, jednak prognozowana wielkość pozwala z optymizmem myśleć o przyszłości także tych mniejszych – uważa szef ZRPL.

Będą nowe porty

Do 14 regionalnych lotnisk w Polsce dojdą jeszcze dwa. Obsługujący północno-wschodnią Polskę nieduży port w Suwałkach i lokalne lotnisko w Białymstoku. Tzw. ściana wschodnia, czyli Podlaskie i Suwalskie, zawsze była wskazywana jako region, w którym powinny powstać niewielkie lotniska komunikacyjne. Ich brak może być barierą dla inwestycji.

Miasto buduje małe lotnisko lokalne tak, by dało się etapowo dodawać kolejne elementy infrastruktury i w ten sposób uniknąć powstania obiektu niedostosowanego do rzeczywistych możliwości i potrzeb.

Na początek białostockie lotnisko ma być przystosowane do obsługi samolotów pasażerskich zabierających do 50 pasażerów, startujących z pasa o długości 1350 m. Koszt budowy lotniska ma ponieść miasto, przy wsparciu z budżetu województwa podlaskiego. Według planów port, który ma kosztować 31 mln zł, ma być gotowy do przyjmowania pierwszych pasażerów jeszcze w tym roku.

Podobnie miało być z lotniskiem w Suwałkach. To inwestycja, jakie lubi Bruksela, bo z udziałem prywatnego inwestora – fabryki mebli Forte – który zobowiązał się do sfinansowania dwóch trzecich kosztów szacowanych na ok. 15 mln zł. Suwałki także nie budują portu regionalnego, bo dla mieszkańców tego miasta pełni tę rolę oddalone o 126 km lotnisko w Kownie, ale zdecydowały się na budowę lotniska lokalnego z pasem o podobnej długości co w stolicy regionu. Jak zapewnia prezydent miasta Czesław Rynkiewicz projekt techniczny jest gotowy, a miasto podpisało umowę z Aeroklubem Polskim i spółką Aeropartner na zarządzanie portem.

Lotnisko miało być oddane do użytku także w końcu tego roku. Z dotrzymaniem tego terminu jednak mogą być kłopoty, ponieważ okazało się, że tereny pod lotnisko należą m.in. do spadkobierców siedmiu działek, więc Podlaski Urząd Wojewódzki wstrzymał wydanie pozwolenia na budowę. Samorząd i inwestor są jednak zdeterminowani, żeby inwestycję doprowadzić do finału.

"Rzeczpospolita"