Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Będzie wreszcie bat za „ustawki”?

Izabela Kacprzyk, Grazyna Zawadka 27-07-2017, ostatnia aktualizacja 27-07-2017 10:28

Rośnie liczba zmów przetargowych. Przestępcy czują się obecnie praktycznie bezkarni. Rząd szykuje zmiany.

Za zmowę przetargową bardzo często zapadają wyroki w zawieszeniu.
źródło: CBA
Za zmowę przetargową bardzo często zapadają wyroki w zawieszeniu.

Przez ustawianie przetargów państwo traci miliony, tymczasem za udział w zmowie grozi mniej niż za podrobienie podpisu. To wręcz zachęca potencjalnych sprawców – alarmują śledczy ścigający takie nadużycia i wskazują: karę trzeba zaostrzyć. Jest na to szansa – resort sprawiedliwości pochylił się nad tym problemem.

„Kwestia rozważenia zaostrzenia kary za zmowę przetargową jest obecnie poddawana w Ministerstwie Sprawiedliwości analizie" – odpowiada „Rzeczpospolitej" Milena Domachowska ze służb prasowych resortu.

Komisja Europejska zmowę przetargową traktuje jako praktykę korupcyjną. W Polsce jest to przestępstwo, za które grozi jedynie trzy lata więzienia. Na karę zupełnie nieadekwatną do skali strat zwrócił uwagę prokurator prowadzący głośne śledztwo dotyczące tzw. infoafery – największej afery korupcyjnej ostatnich lat.

„W dzisiejszych realiach społeczno-ekonomicznych (wielka ilość postępowań o zamówienie publiczne i wydatkowanie miliardów złotych z budżetu Państwa i UE) czyn bardzo społecznie szkodliwy i groźny dla Państwa jest zagrożony karą pozbawienia wolności zaledwie do 3 lat, i przez to objęty 5-letnim okresem przedawnienia karalności" – napisał prok. Andrzej Michalski z Wydziału Zamiejscowego w Warszawie ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w akcie oskarżenia przeciwko kilkunastu uczestnikom „ustawki", niedawno skierowanym do sądu (w czerwcu opisała to „Rzeczpospolita"). – Taki stan wręcz zachęca potencjalnych sprawców do zmowy przetargowej, w sytuacji grożącej jedynie łagodnej kary i przy perspektywie wielomilionówych zysków – ocenia prokurator.

Infoafera dotycząca zdobywania w nielegalny sposób intratnych rządowych zleceń informatycznych dobitnie pokazała – ocenia śledczy – jak poważne to przestępstwo.

Tylko na jednym przetargu – obsługi polskiej prezydencji w UE – państwo miało stracić 14 mln zł. Rzeczywiste koszty wykonania zlecenia na obsługę spotkań i konferencji wyniosły ok. 19 mln zł. Tymczasem MSZ zapłaciło 34 mln zł – tyle, za ile prace podjęło się wykonać zwycięskie konsorcjum trzech firm. Wszystko przez ustawiony przetarg.

Mózgiem „ustawki" był Janusz J. z firmy informatycznej, a w zmowie miała brać udział Monika J., była urzędniczka MSZ i jego życiowa partnerka, oraz ludzie z firm pozorujących konkurencję.

„Jest kasa z prezydencji, już obdzieliłem" – J. informował w e-mailu wspólników, jak „zagospodarował" nadwyżkę.

Choć państwo przepłaciło, oskarżonym grozi niska kara.

Na podobny paradoks wskazywali śledczy oskarżający menedżerów trzech dużych firm budowlanych, które w efekcie zmowy przetargowej zdobyły kontrakt na budowę łącznika A4 z drogą wojewódzką 977 w Tarnowie, tzw. węzła Krzyż. Szkoda wynosiła aż 25,8 mln zł – za drogę, której budowa powinna kosztować 14–15 mln zł, miasto Tarnów zapłaciło aż 40 mln (miasto przed sądem domaga się od wykonawców pokrycia strat i szkód w wysokości ok. 39 mln zł).

W maju 2016 r. 14 z 23 oskarżonych dobrowolnie poddało się karze – usłyszeli za udział w zmowie niskie wyroki w zawieszeniu, m.in. szef jednej z firm dwóch lat więzienia w zawieszeniu, i karę grzywny. Wyższe wyroki dostali tylko za fałszowanie dokumentów.

Potrzebę zmian prawa widzą też krakowscy śledczy.

– Nie do pogodzenia z poczuciem sprawiedliwości może być niski wymiar kary za przestępstwa, gdzie straty idą w miliony złotych. Kara musi mieć bowiem także walor prewencyjny, odstraszający innych, by nie szli tą drogą – zaznacza Zbigniew Gabryś, naczelnik wydziału w Prokuraturze Regionalnej w Krakowie, która oskarżała menedżerów.

Uważa, że samo podniesienie wymiaru zagrożenia to za mało. – Powinien być to cały pakiet kar stosowanych łącznie – bardzo wysokie grzywny, np. milion złotych z własnego majątku, czy obowiązek naprawienia szkody – dodaje prok. Gabryś.

Zmowę przetargową trudno wykryć, bo jej uczestnicy pilnie strzegą tajemnic. Śledztwa są trudne, a zbieranie dowodów to ciężka praca.

W 2016 r. np. policja wszczęła 127 śledztw i stwierdziła 40 zmów. W minionym półroczu – ruszyły już 83 postępowania (11 więcej niż w analogicznym okresie zeszłego roku).

Dlaczego ustawodawca, choć wprowadził wiele zmian w kodeksie karnym, „pozostawia niezmiennie tego typu czyn bez jakichkolwiek zmian" – pyta retorycznie w akcie oskarżenia prok. Michalski.

Ministerstwie Sprawiedliwości zapewnia, że wkrótce pojawią się propozycje zmian. Ich szczegółowe rozwiązania na razie są okryte tajemnicą.

"Rzeczpospolita"