Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Czas szybkich transakcji

Aneta Gawrońska 19-12-2016, ostatnia aktualizacja 19-12-2016 09:03

Rynek wtórny w ocenie pośredników.

Najchętniej kupowane są wykończone i wyposażone mieszkania.
źródło: 123RF
Najchętniej kupowane są wykończone i wyposażone mieszkania.

To był dobry rok na rynku mieszkań z drugiej ręki. Inwestorzy szukali mieszkań także na wynajem krótkoterminowy. Okazje znikały z oferty nawet w kilka godzin.

Łukasz Browarczyk, trójmiejska agencja BIG Nieruchomości:

Mijający rok na rynku mieszkaniowym był bardzo udany. Dominowały szybkie transakcje. Mieszkania kupowano także z myślą o wynajmie wakacyjnym oraz długoterminowym. Klienci poszukują okazji. Na licytacjach i przetargach dokonują szybkich zakupów za gotówkę.

Rynkowo wyceniane mieszkania sprzedawaliśmy średnio poniżej miesiąca, a rekord to dwie godziny.

Zaskoczeniem był wzrost cen w segmencie popularnym. W Gdańsku rośnie zainteresowanie rejonem Dolnego Miasta oraz Letnicy. Te znakomicie zlokalizowane, rewitalizowane dzielnice, zaczęły przyciągać deweloperów.

Katarzyna Liebersbach-Szarek, Nieruchomości Łobzowskie w Krakowie:

To był nie najgorszy, stabilny, dość przewidywalny rok. Obrót utrzymywał się na stałym poziomie. Sporym zaskoczeniem był dla mnie ogromny wzrost cen mieszkań na wynajem krótkoterminowy w ścisłym centrum. Sprzedający mówią, że nie sprzedają nieruchomości, tylko konkretny biznes przynoszący dochody.

Nie do końca się z tym zgadzam. Rynek zaczyna się nasycać, a lokując pieniądze w biznesie, którego częścią jest nieruchomość, trzeba mieć na uwadze, że ta nieruchomość musi być łatwo zbywalna, niekoniecznie jako składowa biznesu. Klienci mają jednak swoje powody, dla których przepłacają za mkw.

Maciej Dymek, sieciowe biuro NowodworskiEstates:

Liczba transakcji pozwala zaliczyć mijający rok do bardzo udanych. Właściciele mieszkań są coraz bardziej świadomi ich realnej wartości. Lokale sprzedawały się szybko. Najchętniej kupowane były mieszkania wykończone i wyposażone. Są też chętni na tańsze lokale do generalnego remontu. Młodzi najchętniej wybierali budynki nie starsze niż dziesięć lat. Co było najbardziej zaskakujące? W drugim kwartale dość spontanicznie weszła w życie kolejna ustawa dotycząca gruntów rolnych. Spowodowała chaos i paraliż w wielu bankach, w szczególności przy wydawaniu decyzji dla klientów, którzy już wcześniej składali wnioski o kredyt np. na budowę domu. Kolejny kwartał przyniósł uspokojenie.

Na początku roku zapowiadano, że ceny lokali usługowych będą spadać, bo zmniejszył się na nie popyt. Tymczasem w Krakowie ceny za te powierzchnie powoli i stabilnie rosły.

Joanna Lebiedź, sieciowa agencja RE/Max Action:

Rok 2016 nie zaskoczył niczym nadzwyczajnym. Na rynku wtórnym upłynął pod znakiem zakupów małych i niedrogich nieruchomości. Największą płynnością wykazały się lokale do 55 mkw. w cenie ok. 350 tys. zł.

Większe mieszkania, domy i grunty wciąż nie mogą wyjść z dołka. Statystyki NBP wskazują średni poziom kredytu zaciąganego na cele mieszkaniowe. W tym roku jest to niewiele więcej niż 200 tys. zł. To cena kawalerki w Warszawie. Tymczasem do 2007 roku klienci dostawali kredyty na domy na ponad 1 mln zł. Mamy też lukę demograficzną. Masowa emigracja młodego pokolenia sprawiła, że ci ludzie zasilają rynki nieruchomości w Londynie, Berlinie, Australii. To między innymi dzięki ich potrzebom mieszkaniowym takie miasta, jak Londyn, przeżywają nadal puchnącą bańkę cenową.

Marcin Jańczuk, sieciowa agencja Metrohouse:

Przez większość miesięcy roku można było mówić o stabilizacji. Dopiero jesienią doszły do głosu sygnały o coraz wyższych cenach transakcyjnych w największych miastach. Jeśli porównany końcówkę roku z analogicznym okresem zeszłego roku, zauważymy, że ceny są wyższe o kilka procent. Po części jest to zasługa zmieniających się preferencji zakupowych. Do grupy poszukiwanych mieszkań dołączyły lokale wybudowane w ostatniej dekadzie, mieszkania o podwyższonym standardzie, położone bliżej centrum. To powoduje wzrost średnich cen transakcyjnych.

Ten rok nie przyniósł przełomu. Kończące się pieniądze na dopłaty z „MdM" pozwoliły na uzyskanie pewnej równowagi pomiędzy rynkiem wtórnym a pierwotnym. Wybór mieszkania przestał być dyktowany jedynie możliwością uzyskania dopłat.

Wiele osób powróciło do poszukiwań na rynku wtórnym, gdzie są równie ciekawe propozycje, wcale nie mniej atrakcyjne od ofert deweloperów.

Nie sprawdziło się w tym roku straszenie, że wyższy wkład własny do kredytów będzie stanowił istotną barierę w dostępie do finansowania zakupów kredytem hipotecznym. Większość banków umożliwia nadal kredytowanie zakupów z 10-proc. wkładem (przy ubezpieczeniu brakującej reszty). Wielu nabywców nie ma problemów z wkładem własnym, zdarzają się okresy, w których połowa transakcji odbywa się za gotówkę.

"Rzeczpospolita"