Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Gorączka na rynku najmu

Aneta Gawrońska 23-08-2017, ostatnia aktualizacja 23-08-2017 13:52

Lokale dla studentów. Czynsze za mieszkania idą w górę.

Po najlepsze mieszkania na wynajem ustawia się kolejka chętnych
źródło: Fotolia
Po najlepsze mieszkania na wynajem ustawia się kolejka chętnych

– Telefony dzwonią bez przerwy – mówi Kamil Wrotniak, doradca ds. nieruchomości z Łodzi. – Wakacje to najbardziej gorący okres na rynku najmu, a jego apogeum przypada na sierpień i wrzesień. Najbardziej pożądane są mieszkania tuż przy dużych ośrodkach akademickich. Właściciele najatrakcyjniejszych kawalerek i małych mieszkań dwupokojowych urządzają castingi na najemców.

Duże ożywienie widać także na warszawskim rynku. Michał Niewiński, pośrednik z agencji Mieszkanie24.com, mówi, że typowo studenckich lokali, czyli relatywnie tanich, z oddzielnymi pokojami i blisko uczelni, jest w ofercie coraz mniej.

Ankieta dla lokatora

Trochę tortu do podziału jest jeszcze w Krakowie. – Spóźnialscy, jak co roku, będą szukać mieszkań jeszcze do początku listopada – mówi Roksana Lipińska, dyrektor oddziału agencji Freedom Nieruchomości Kraków Śródmieście. – Jednak prawdziwa karuzela rusza pod koniec sierpnia. Mieszkań poszukują wszyscy – studenci, pracownicy korporacji, rodziny. Najemców znajdują także droższe lokale o wyższym standardzie – zauważa. Na najlepsze nieruchomości jest wielu chętnych. – Rozsądnym rozwiązaniem jest przeprowadzenie ankiety wśród potencjalnych lokatorów – radzi Roksana Lipińska. – Nie powinny dziwić pytania o źródło utrzymania, wysokość zarobków czy prośba o zaświadczenie od pracodawcy. Uczciwy, wypłacalny najemca nie powinien mieć problemów z udzieleniem popartych dokumentami odpowiedzi.

Na wzrost popytu na mieszkania na wynajem wskazuje także Maciej Górka, ekspert portalu Domiporta.pl. – W lipcu i sierpniu liczba klientów zainteresowanych takimi lokalami była o ponad 20 proc. większa niż w maju i czerwcu – mówi Górka. Za ten skok odpowiadają głównie szukający kwater studenci. – Najbardziej pożądane oferty często nawet nie trafiają do obiegu. Są wynajmowane za pośrednictwem kanałów social media albo poczty pantoflowej – zwraca uwagę ekspert serwisu Domiporta.pl. – Wśród studentów największym zainteresowaniem cieszą się oczywiście relatywnie tanie mieszkania.

W Warszawie, jak podkreśla Michał Niewiński, najtrudniej jest teraz o kawalerki z czynszem nieprzekraczającym 1,2 tys. zł i o dwupokojowe lokale do 1,6 tys. zł miesięcznie. – Malejąca podaż wpłynęła na wzrost stawek ofertowych – zauważa pośrednik. – Na jeden pokój trzeba mieć co najmniej 1,5 tys. zł, na dwa pokoje – 1,7 tys. zł, a na trzy – minimum 2,1 tys. zł. Ale i takich ofert ubywa. Pod koniec września o mieszkanie może być już bardzo trudno.

Inwestycyjne szaleństwo

Maciej Górka zauważa, że czynsze za mieszkania są bardzo zróżnicowane. – W Warszawie za kawalerkę o średnim standardzie, ale blisko uczelni, trzeba zapłacić ok. 1,9 tys. zł (już z opłatami administracyjnymi), a za mieszkanie dwupokojowe – 2,8 tys. zł – podaje ekspert Domiporty.pl. – Niewiele taniej jest w Krakowie czy we Wrocławiu, gdzie stawki najmu są niższe o 100–200 zł. W ostatnich dwóch latach czynsze w największych miastach wzrosły średnio o kilka procent.

W Łodzi znalezienie jednopokojowego lokalu za mniej niż 1 tys. zł jest już właściwie niemożliwe. – Koszty utrzymania rosną, stąd coroczne, regularne podwyżki – wyjaśnia Kamil Wrotniak. – Wynajem dwu-, trzypokojowego mieszkania, w zależności od powierzchni i standardu, kosztuje co najmniej 1,5 tys. zł miesięcznie. Na najdroższe lokale w apartamentowcach lub loftach trzeba mieć nawet 3–4 tys. zł.

Są studenci, którzy decydują się na stancje. – W mniejszych miastach stawki najmu za pokój zaczynają się od 350 zł miesięcznie – podaje Maciej Górka. – Im większa aglomeracja, tym wyższe czynsze. W Warszawie za pokój o przyzwoitym standardzie trzeba zapłacić około 1 tys. zł.

Rynek nieruchomości kusi kolejnych inwestorów. – To istne szaleństwo – ocenia Kamil Wrotniak. – Za jedno z najlepszych miejsc do zakupu mieszkania na wynajem uchodzi Łódź. Wynika to z niskich cen zakupu w relacji do stawek najmu. Nic więc dziwnego, że w mieście powstaje wiele miniakademików, czyli mieszkań dzielonych na pokoje. Każdy ma osobną umowę najmu – opowiada doradca z Łodzi.

Jak podaje Wrotniak, stopy zwrotu z takich inwestycji sięgają nawet kilkunastu procent w skali roku. – Posiadanie kilku tego typu nieruchomości daje od kilku do kilkunastu tysięcy złotych zysku miesięcznie – mówi ekspert.

Według Michała Niewińskiego inwestowanie w nieruchomości położone blisko uczelni jest zawsze warte rozważenia. – Stawki najmu mieszkań w takich miejscach są zawsze najwyższe. Lokale z dobrymi adresami rozchodzą się najszybciej – zauważa pośrednik z agencji Mieszkanie24.com. – Rentowność z najmu mieszkań studenckich to nawet 7 proc.

Także Roksana Lipińska jest przekonana, że warto inwestować w zakup mieszkania na wynajem. – W Krakowie rentowność może przekroczyć 6 proc. Przy wyodrębnieniu w mieszkaniu czterech pokoi to nawet 8 proc. w skali roku. ©℗

"Rzeczpospolita"