Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Reprywatyzacja w anonsach

Anna Krzyżanowska 19-02-2018, ostatnia aktualizacja 19-02-2018 11:46

Klienci pośredników coraz częściej zwracają uwagę na historię kupowanych lokali.

Noakowskiego 16: nieruchomość w 2007 r. nabyła spółka Fenix.
źródło: materiały prasowe
Noakowskiego 16: nieruchomość w 2007 r. nabyła spółka Fenix.

Kamienica bez roszczeń reprywatyzacyjnych", „użytkowanie wieczyste gruntu, brak problemów własnościowych, a tym bardziej reprywatyzacyjnych", „brak ryzyka roszczeń reprywatyzacyjnych" – to fragmenty ogłoszeń dotyczące mieszkań oferowanych na sprzedaż na warszawskim rynku wtórnym.

Z czym kojarzą się zawarte w nich zastrzeżenia? – To oczywiste: z komisją weryfikacyjną – mówi radca prawny dr Łukasz Bernatowicz, ekspert z zakresu prawa nieruchomości. I dopowiada, że sam niedawno przygotowywał dla swoich klientów opinie dotyczące statusu ich nieruchomości, mających historię z Bierutem w tle.

– Niestety, na rynku jest taki klimat, że ludzie obawiają się, że ich nieruchomościami zajmie się komisja. Mimo że nie mają sobie nic do zarzucenia, bo nabyli je całkowicie legalnie – wskazuje mec. Bernatowicz. – Dlatego nie dziwię się pośrednikom, gdy już w ogłoszeniach precyzują, że oferowana na sprzedaż nieruchomość nie była przedmiotem reprywatyzacji – dodaje.

A pytania o to, czy przypadkiem dane mieszkanie, położone w urokliwej kamienicy, nie jest związane z postępowaniami reprywatyzacyjnymi, pośrednicy w obrocie nieruchomościami słyszą dość często.

– Takie pytania padają, szczególnie jeśli lokal położony jest w centrum Warszawy. Pytanie o reprywatyzację oraz o to, czy dane mieszkanie spółdzielcze posadowione jest na gruncie, który rzeczywiście należy do spółdzielni, to dziś najczęstsze pytania o status prawny nieruchomości, na które odpowiedź znaleźć chcą klienci naszych biur – przyznaje Joanna Lebiedź, pośrednik z Warszawy.

Czy jednak w przypadku nabywania pojedynczych lokali położonych w zwracanych budynkach jest się czego obawiać? Prawnicy zalecają ostrożność.

Zgodnie z ustawą komisja weryfikacyjna może: utrzymać w mocy decyzję reprywatyzacyjną, uchylić ją albo stwierdzić wydanie decyzji z naruszeniem prawa (gdy ta wywołała nieodwracalne skutki prawne). Ostatnia z wymienionych decyzji zapadła w przypadku słynnej kamienicy przy Noakowskiego 16. Komisja nakazała m.in. rodzinie Waltzów zwrot nienależnie pobranego świadczenia. Zastrzegła jednak przy tym, że nowy właściciel kamienicy, spółka Fenix, działała w dobrej wierze, kupując w 2007 roku nieruchomość. To powinno uspokoić nabywców mieszkań.

Komisja wydaje jednak i inne rozstrzygnięcia. – Ustawa tworząca tzw. komisję Jakiego, którą większość prawników ocenia krytycznie, wprowadziła pewien dualizm w ocenie dobrej wiary nabywcy (co do tego, że nabywa się od właściciela). Dotąd dobra wiara była wymagana, aby być chronionym rękojmią wiary publicznej ksiąg wieczystych. Teraz dobrą wiarę dalszych nabywców ocenia też komisja, żeby stwierdzić, czy decyzja reprywatyzacyjna nie wywołała nieodwołalnych skutków prawnych, tj. czy może zostać uchylona – mówi radca prawny Andrzej Lulka.

W ocenie komisji nie wystarczy fakt, by treść księgi danej nieruchomości w chwili nabycia nie budziła wątpliwości co do osoby właściciela, ale by kupujący zbadał, czy budynek zwrócony został prawidłowo. Takiej dokładności komisja wymaga od profesjonalistów.

– Nie wiadomo, jakie kryterium dobrej wiary uznałaby komisja za właściwe dla osób nabywających pojedyncze lokale. Należałoby zakładać, że osoby takie nie muszą dochować takiej samej staranności jak profesjonaliści w zakresie obrotu nieruchomościami, tzn. nie muszą aktywnie szukać potencjalnych nieprawidłowości – mówi mec. Lulka. – Zgodnie z prawem nabywca mieszkania w reprywatyzowanej kamienicy, kupujący je od kolejnego już właściciela, chroniony jest przez dwie instytucje: rękojmię publicznej wiary ksiąg wieczystych i zasadę nieodwracalnych skutków prawnych w przypadku, gdy własność nieruchomości przeszła na kolejne podmioty na skutek prawomocnych decyzji czy wyroków. Nie powinien więc się obawiać, że nieruchomość zostanie mu odebrana, jeśli z księgi wynikać będzie, że nabywa ją od właściciela. Doświadczenia pokazują jednak, że dla komisji nie jest to oczywiste – uważa mec. Bernatowicz.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: anna.krzyzanowska@rp.pl

"Rzeczpospolita"