Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Rynek „składaków” urośnie skokowo

Adam Roguski 27-02-2018, ostatnia aktualizacja 27-02-2018 00:00

W prefabrykowanych domach lubują się głównie Skandynawowie.

Moce produkcyjne podlaskiej fabryki Danwoodu to 1500 domów rocznie. Gros kupują Niemcy, ale firma liczy na wzrost także na rodzimym rynku.
źródło: materiały prasowe
Moce produkcyjne podlaskiej fabryki Danwoodu to 1500 domów rocznie. Gros kupują Niemcy, ale firma liczy na wzrost także na rodzimym rynku.

Budownictwo z prefabrykatów wciąż nie cieszy się w Polsce powodzeniem. Dotyczy to zarówno dużych bloków, jak i domów jedno- i dwurodzinnych. Ten drugi obszar wzięli pod lupę analitycy Roland Berger. Według ich szacunków domy z prefabrykatów w zeszłym roku miały śladowy udział w rynku. Eksperci prognozują, że segment „składaków" będzie jednak dynamicznie rosnąć.

Perspektywy wzrostu

Analitycy przyjrzeli się kilku europejskim rynkom. Poza Polską na radarze znalazły się: Szwecja, Norwegia i Dania (traktowane jako jeden obszar – Skandynawia) oraz Wielka Brytania, Niemcy, Austria i Szwajcaria.

Pod względem budownictwa domów nasz rynek wypada mocno, z wynikiem 84,3 tys. w 2017 r. ustępujemy Niemcom (ponad 114 tys.) i Wielkiej Brytanii (blisko 133 tys.). Jednak statystyki udziału domów prefabrykowanych wyglądają mizernie. W Polsce to 1,9 proc., podczas gdy w Skandynawii to ponad 42 proc., Austrii niemal 35 proc., a w Niemczech i Szwajcarii po ponad 20 proc.

Analitycy Roland Berger prognozują, że do 2022 r. polski rynek domów prefabrykowanych urośnie do 2,2 tys. sztuk z 1,6 tys. w ubiegłym. Tempo wzrostu sięgnie tym samym prawie 38 proc. – to znacznie więcej niż w pozostałych krajach (średni wzrost sięgnie tam 17 proc.). Jeśli ten scenariusz analityków się spełni, i tak nie będzie przełomu w Polsce – udział „składaków" w całym rynku domów wyniesie bowiem 2,4 proc.

Słabo wypadamy także pod względem prefabrykowanych domów w standardzie pod klucz. W 2017 r. było to 0,3 tys. domów, do 2022 r. prognozowany jest wzrost do 0,5 tys. W małej Szwajcarii w ub.r. było to 0,9 tys., w Niemczech 9,6 tys.

Nasz rynek różni się także znacząco od pozostałych w zakresie cen domów. W Polsce średnia cena to 79 tys. euro (330 tys. zł), a do 2022 r. oczekiwany jest wzrost o ponad jedną czwartą, do 100 tys. euro (420 tys. zł). W Austrii w ub.r. za dom trzeba było zapłacić średnio 152 tys. euro (630 tys. zł), ale w Skandynawii i Szwajcarii to ponad 300 tys. euro (1,3 mln zł) – a do 2022 r. ceny mają się zbliżyć do 400 tys. euro (1,7 mln zł).

Cechą charakterystyczną wszystkich badanych rynków jest to, że budulcem jest przede wszystkim drewno. Jedynie w Wielkiej Brytanii dominują prefabrykaty z innych materiałów (choć w samej Szkocji używa się głównie drewna).

Z jednego źródła

– W Polsce widoczne jest wciąż duże przywiązanie do tradycyjnych, murowanych domów, ale obserwujemy wzrost zainteresowania domami prefabrykowanymi. Ten rynek będzie stopniowo rósł – mówi Jarosław Jurak, prezes Danwoodu. Spółka z Bielska Podlaskiego w 2017 r. przekazała klientom ponad 1,2 tys. domów prefabrykowanych z drewna. 90 proc. przychodów Danwood uzyskuje ze sprzedaży na rynku niemieckim. Pozostała część przypada na Wielką Brytanię, Austrię i Szwajcarię i Polskę.

– Polacy często budują domy systemem gospodarczym, co wiąże się z zatrudnianiem wielu ekip do różnych etapów budowy, samodzielną kontrolą, koordynacją i pozornym oszczędzaniem. Klient decydujący się na dom wybudowany przez nas ma zapewnioną wysoką jakość, koordynację i odpowiedzialność za prace wszystkich specjalistów, kontrolę czasu realizacji i kosztów oraz kompleksową realizację – od projektu po wykończenie pod klucz i gwarancję na całość wykonanych prac od jednego podmiotu – wskazuje prezes Jurak.

Danwood dostarcza gotowe do zamieszkania domy w standardzie pod klucz z wszystkimi instalacjami, także systemami smart house. Elementy budynku są składane na działce klienta. Od podpisania umowy, wyboru przez nabywcę wykończenia do oddania domu mija przeciętnie nieco ponad rok, ale zdarzają się realizacje kilkumiesięczne – jeśli klient szybko decyduje o szczegółach wykończenia. Od momentu zakończenia wszelkich ustaleń do przekazania domu nabywcy mija około pięciu miesięcy.

Raczej bloki, nie domy

Analitycy Roland Berger wskazują, że w Wielkiej Brytanii rynek jest stymulowany rządowym programem – wyraźny wzrost udziału domów z prefabrykatów był widoczny w latach 2014–2016. W latach 2017–2022 rynek może tam wyhamować ze względu na brexit.

W Polsce trwa dyskusja na temat przyspieszenia programu Mieszkanie+. Jednym z katalizatorów przedsięwzięcia miałoby być wykorzystanie prefabrykatów na większą skalę. Inicjatywa nastawiona jest jednak na budownictwo wielorodzinne, a nie segment domów.

Pierwsze inwestycje w tej technologii w ramach Mieszkanie+ są już prowadzone. W podwarszawskim Pruszkowie bloki na ponad 300 mieszkań stawia spółka KB Dom. Technologia pod względem jakości nie ma nic wspólnego z PRL-owską wielką płytą. Złe skojarzenia chce zdjąć z prefabrykatów Pekabex, który od dawna deklaruje chęć udziału na większą skalę w programie Mieszkanie+. Spółka szykuje się do budowy własnego pokazowego osiedla składanych bloków w Poznaniu.

"Rzeczpospolita"