Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Stolica: kamienice wrócą, ale to potrwa

Renata Krupa Dąbrowska 26-03-2018, ostatnia aktualizacja 26-03-2018 13:35

Przejmowanie budynków nie jest proste – mówi pełnomocniczka prezydenta m.st. Warszawy.

źródło: materiały prasowe

Rz: Czy kamienice, co do których komisja weryfikacyjna wydała decyzje nakazujące ich zwrot, wróciły do miasta?

Magda Młochowska: Nie. Jeszcze żadna nie wróciła.

Dlaczego?

Miasto musi mieć podstawę prawną do przejęcia nieruchomości, czyli wpis w księgach wieczystych. Do 14 marca br. z wnioskiem o wpis miała obowiązek wystąpić komisja weryfikacyjna. Do tej pory w wypadku żadnego budynku mieszkalnego odpowiednich zmian w księgach nie dokonano. Dopiero przepisy obowiązujące od tej daty umożliwiają miastu przejęcie nieruchomości w zarząd, pomimo niewpisania go w księgi jako właściciela nieruchomości.

Korzystacie państwo z tej możliwości?

Komisja wydała dopiero jedną decyzję na nowych zasadach. Dotyczy ona kamienicy przy Hożej 25a. Z jej sentencji wynika obowiązek przejęcia kamienicy przez miasto w zarząd. Nowe przepisy dają też miastu prawo do zmiany wpisów w księgach, chcemy z niego korzystać.

A co w takim razie dzieje się obecnie z lokatorami?

Ich sytuacja do chwili obecnej nie uległa zmianie. Czynsz płacą jak dotychczas: władającej budynkiem prywatnej firmie czy też osobie fizycznej.

Do przejęcia tych kamienic w końcu dojdzie. Co to oznacza w praktyce dla najemców? Wszystko zależy od tego, czy dotychczasowi właściciele zechcą dobrowolnie oddać kamienicę. Niestety, nowelizacja ustawy nałożyła obowiązki jedynie na miasto, nie tworząc jednocześnie lustrzanych przepisów obligujących do działania beneficjentów decyzji reprywatyzacyjnej. Jeżeli odmówią, będzie trzeba rozpocząć procedurę egzekucyjną. A to wymaga czasu. Z naszych wyliczeń wynika, że w takim wypadku przejęcie kamienicy potrwa ponad 100 dni.

Są sygnały, że tak może być?

Osoby, którym komisja odebrała nieruchomość, zaskarżają decyzje do sądu administracyjnego. Gdyby je akceptowały, nie wnosiłyby skarg. A my nie możemy samowolnie przejąć budynku, przeciąć wszystkie kłódki i oznajmić, że nieruchomość jest miasta. Na mocy znowelizowanych przepisów możemy jedynie wejść na klatkę schodową, wywiesić ogłoszenie, że miasto jest obecnie zarządcą i podać numer konta, na który należy opłacać czynsze. Ale nie dostaniemy się już do zamkniętych pomieszczeń. Po przejęciu nieruchomości przejmujemy również do zasobu komunalnego wszystkich lokatorów tego budynku. Niezależnie od tego, czy są to byli lokatorzy komunalni czy osoby, które dysponują komercyjnymi umowami najmu. Wszystkich obowiązywać będą miejskie stawki czynszu, ok. 8 zł za metr kwadratowy.

A co z osobami, które czekają na eksmisję. Miasto wykona wyroki?

W wypadku nieruchomości przejmowanej na podstawie znowelizowanych przepisów, wszystkie czynności prawne podejmowane przez nowego właściciela uznaje się za nieważne. Czyli również postępowanie eksmisyjne „jakby nie istniało", lokator znów dysponuje umową najmu. Jeżeli dojdzie do przejęcia nieruchomości na podstawie starych przepisów, każdy przypadek będziemy badać indywidualnie. Jeżeli będą to osoby, które spełniają kryteria przydziału lokalu komunalnego, to nie ma przeszkód, by miasto zawarło z nimi nowe umowy najmu.

Po sprywatyzowaniu kamienic wielu lokatorom podniesiono czynsz. Miasto umorzy długi z tego tytułu, czy będzie dochodzić ich spłaty?

Nie wiem, jak to wygląda w przypadku nieruchomości, co do których decyzje komisji wydawane były przed nowelizacją. Przejęcie umów nie oznacza przejęcia długów. Nie wiem również, czy nowelizacja ustawy zmieni coś w tym zakresie, czy uznać można, że te długi nie istnieją. Ostatecznie rozstrzygną to najpewniej sądy.

Jak więc nowelizacja ustawy o komisji weryfikacyjnej wpłynie na sytuację lokatorów?

Największą zmianą jest nakazanie miastu przywrócenia posiadania wszystkim lokatorom, mieszkającym w tym budynku na dzień wydania decyzji reprywatyzacyjnej. Wcześniejsze przepisy nie przewidywały takiego rozwiązania.

A jeżeli mieszkania są zajęte, co wtedy?

I tu mamy problem. Nowe przepisy tego nie rozstrzygają. Mamy wątpliwości, co zrobić, kiedy lokal jest zajęty przez nowego lokatora, albo po prostu fizycznie nie istnieje, bo np. cztery mieszkania są teraz 200-metrową wolną przestrzenią bez żadnych instalacji.

Możemy wtedy proponować danej rodzinie inny lokal z zasobu miasta, ale czy wszystkim? Nawet jeśli wiemy, że jest to osoba bardzo dobrze sytuowana posiadająca własny dom w Warszawie czy nawet mieszkanie? Takich znaków zapytania jest znacznie więcej.

"Rzeczpospolita"