Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Etat w firmie i nauka

Katarzyna Wójcik 02-09-2017, ostatnia aktualizacja 02-09-2017 00:00

Młodym naukowcom z Warszawy łatwiej będzie połączyć pracę z karierą na uczelni.

Politechnika Warszawska będzie realizować 80 doktoratów wdrożeniowych.
autor: Marta Bogacz
źródło: Rzeczpospolita
Politechnika Warszawska będzie realizować 80 doktoratów wdrożeniowych.

Aż 11 z 51 jednostek, które wezmą udział w programie „Doktorat wdrożeniowy", to wydziały lub instytuty z Mazowsza. Wśród nich prym wiedzie Politechnika Warszawska.

– Nasza uczelnia otrzymała pozytywną decyzję ministra nauki i szkolnictwa wyższego co do realizacji 80 doktoratów w ramach programu – mówi Izabela Koptoń-Ryniec z Politechniki Warszawskiej.

Rekrutacja jeszcze trwa. A jest o co walczyć, bo studia doktoranckie będą w tym przypadku prowadzone w systemie dualnym – w jednostce naukowej oraz w przedsiębiorstwie. Doktorant będzie miał więc z jednej strony status uczestnika studiów, z drugiej zaś pracownika zatrudnionego w pełnym wymiarze. Jednostka naukowa zapewni mu kształcenie, dostęp do laboratoriów, opiekę promotora i wsparcie zespołu badawczego. Zysk również będzie podwójny – z jednej strony stypendium doktoranckie (około 2,5 tys. zł), z drugiej pensja, przynajmniej minimalna.

– Doktorat wdrożeniowy to program stypendialny, który ma rozwiązać jeden z najistotniejszych dylematów młodych, zdolnych ludzi – albo zostaję na uczelni i robię karierę naukową, zarabiając niewiele, albo idę do pracy w przemyśle, otrzymując wysokie wynagrodzenie, ale porzucam marzenie o karierze naukowej – tłumaczy Piotr Dardziński, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego.

Program przewiduje też realne korzyści dla przedsiębiorcy, bo ten pozyska dobrego, zdolnego pracownika, który bada to, co jest ważne dla firmy. Projekt, nad którym będzie pracować doktorant, może później zostać wdrożony przez przedsiębiorcę.

Są też korzyści dla uczelni. Będą kształcić doktorantów, którzy obronią w terminie pracę, a do tego, jeśli pracują na uczelnianej infrastrukturze, szkoła dostanie za to ryczałtowe wynagrodzenie. Może ono wynosić od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Oprócz Politechniki Warszawskiej na Mazowszu w programie biorą udział Warszawski Uniwersytet Medyczny, Wojskowa Akademia Techniczna i dwa instytuty PAN z siedzibą w Warszawie – Instytut Podstawowych Problemów Techniki oraz Instytut Biochemii i Biofizyki Polskiej.

Udział w programie może wziąć osoba zaraz po studiach, ale też pracownik z doświadczeniem. Doktorantów może bowiem rekrutować sama uczelnia i rekomendować ich zatrudnienie firmom lub pracodawca wśród swoich pracowników.

W nadchodzącym roku akademickim pierwsi doktoranci rozpoczną studia w ramach programu.

"Rzeczpospolita"