Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Mundur z 1939 r.: zagadka dla detektywa

Janusz Miliszkiewicz 22-03-2018, ostatnia aktualizacja 22-03-2018 10:13

Co na aukcjach? Dzieło Hasiora, rzeźba Beksińskiego, miniatura Gierowskiego, ale także pamiątki historyczne.

Od 10 tys. zł licytowane będzie dzieło Władysława Hasiora
autor: Marcin Koniak
źródło: Desa Unicum
Od 10 tys. zł licytowane będzie dzieło Władysława Hasiora
4,5 tys. zł kosztuje projekt plakatu Henryka Tomaszewskiego
źródło: Antique Concept Store
4,5 tys. zł kosztuje projekt plakatu Henryka Tomaszewskiego
Na 6 tys. zł wyceniono plakat rosyjski  z 1919 r.
źródło: Desa Kraków
Na 6 tys. zł wyceniono plakat rosyjski z 1919 r.

Krakowska Desa (www.desa.art.pl) 7 kwietnia organizuje aukcję orderów, odznaczeń i zabytkowych mundurów (w sumie ok. 600 przedmiotów). Kolekcjonerowi z pasją detektywa być może uda się poznać historię munduru przedwojennego podporucznika Pułku Artylerii Ciężkiej z Chełma (cena wyw. 7 tys. zł).

Zachowała się wszyta przedwojenna metka: „Krawiec W. Zagrabski Toruń, tel. 14-92". Oryginalne są guziki oraz inne detale. Jednak na podszewce widnieją stemple radzieckiej wytwórni filmowej. Nie wiemy, jakie były losy munduru i jego właściciela po 1939 r. Na pewno mundur jest oryginalny. Nie został uszyty jako rekwizyt filmowy.

Drogi strój generała

Kolejnym przebojem w ofercie krakowskiej Desy jest wykonany z gabardyny mundur generała brygady II RP. To wyjątkowo rzadki okaz na rynku kolekcjonerskim (cena wyw. 25 tys. zł).

W opisie katalogowym podano liczne szczegóły. Na przykład w wewnętrznej kieszeni znaleziono skrawek materiału wszyty przez krawca „M. Goldberga, Warszawa Nowy Świat 38". Widnieje tam również data wykonania zamówienia – 8 marca 1937 r. – oraz nazwisko zamawiającego. Był nim pochodzący ze Lwowa gen. Otton Krzisch (1886–1963), uczestnik wojny polsko-bolszewickiej i kampanii wrześniowej.

Od 1,5 tys. zł będzie licytowana niepozorna opaska Związku Obrońców Lwowa z listopada 1918 r. Na 8 tys. zł wyceniono orła z blachy wykonanego w drugiej połowie XVIII stulecia. Są też broszki patriotyczne i sygnety oficerskie.

Efektownie wygląda srebrna papierośnica. Widnieją na niej nałożone przez jubilera rzadkie odznaki sportowe, m.in. Lwowskiego Towarzystwa Kolarzy i Motorzystów z 1887 r. (cena wyw. 5 tys. zł.). Znajdziemy poza tym biżuterię patriotyczną z czasów Powstania Styczniowego. Najtańsze obiekty zostały wystawione na aukcji z ceną 40 zł.

Afisz z 7 listopada 1918 r. informuje o dekrecie Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej w Lublinie (cena wyw. 2 tys. zł). Dekret ustalał ośmiogodzinny dzień pracy. Z kolei od 6 tys. zł licytowany będzie rzadki radziecki plakat propagandowy „Koszmar dezertera", wydany w 1919 r.

Zalew falsyfikatów

Krakowska Desa specjalizuje się w organizowaniu aukcji orderów i odznak patriotycznych. Jak mówi Jerzy Majewski z tej firmy, ta dziedzina kolekcjonerstwa przeżywa renesans. Co roku odbywają się trzy aukcje. Coraz częściej oferowane są dokumenty rodzinne związane z historią Polski, w tym fotografie.

Młodzi kupują na aukcjach zabytkowe ordery lub odznaki, jakie nie zachowały się w rodzinie, ale są widoczne na archiwalnych fotografiach przedstawiających dziadka w mundurze. Z kolei starsze osoby licytują historyczne ordery dla wnuków, aby zainteresować ich historią Polski.

Czy dawne ordery, medale lub odznaki nadają się na lokatę? Tak, ale tylko bardzo rzadkie, najlepiej z imiennymi legitymacjami wielkich historycznych postaci. Zdarza się, że na rynek w sporych ilościach trafiają stare ordery lub odznaczenia, których zapas we wrześniu 1939 r. wywieziono do Londynu, lecz ich nie nadano. Ceny wtedy zdecydowanie spadają, bo podaż przewyższa popyt.

Poważnym problemem jest zalew falsyfikatów. To dowód na rosnący popyt. Z obserwacji antykwariuszy wynika, że doskonałe podróbki produkują przede wszystkim fachowcy zza wschodniej granicy.

Przybywa zwłaszcza poszukiwanych odznak wojskowych dotyczących Legionów. Produkowane są specjalnie z okazji zbliżającego się stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 r. Polscy turyści nieświadomie kupują podróbki w okazyjnych cenach w Rosji lub na Ukrainie. Natychmiast próbują sprzedać je z zyskiem w krajowych antykwariatach. Podrabiane są głównie obiekty o względnie niskich cenach; klient oszukany na kilkaset złotych raczej przejdzie do porządku dziennego nad taką stratą.

Pamiętajmy, żeby nie czyścić orderów, odznak lub medali. Kolekcjonerzy wysoko cenią patynę jako ślad historii. Order lub medal ze zniszczoną patyną jest dużo tańszy lub w ogóle nie nadaje się do sprzedania. Nie wyrzucajmy oryginalnych wstążek, nawet przybrudzonych lub postrzępionych, bo order straci na wartości. Najgorzej, jeśli zniszczymy emalię, ponieważ nie można jej odtworzyć.

5 kwietnia Desa Unicum (www.desa.pl) zorganizuje aukcję Rzeźby i form przestrzennych. Wyróżnia się efektowny gobelin tkany przez artystę malarza Tadeusza Dominika (cena wyw. 16 tys. zł). Tkaniny tego artysty są wyraźnie tańsze niż podobne do nich obrazy.

Na uwagę w ofercie Desy Unicum zasługuje gobelin Andrzeja Rajcha (1948–2009), którego dorobek nie został jeszcze w pełni doceniony.

Andrzej Rajch uzyskiwał w gobelinach wrażenie trójwymiarowości. Płaskie tkaniny są tak tkane, jakby były np. pofalowane. Dzieła Rajcha wzbudzały sensację na międzynarodowych wystawach. Warto zdobyć bogato ilustrowany katalog wystawy artysty z 2010 r. w Galerii Miejskiej w Łodzi. Zawiera wyczerpujące informacje o sukcesach tego wciąż mało znanego twórcy. Gobelin na aukcji Desy Unicum wystartuje z ceną 9 tys. zł.

Przebojem aukcji rzeźby może się okazać nisko wyceniona kompozycja Władysława Hasiora „Nietoperz" (cena wyw. 10 tys. zł.). Hasior w swoich pracach wykorzystywał zaskakujące przedmioty i materiały. Tu głównym elementem jest jarmarczny diabełek z gumy. Praca z 1975 r. dedykowana jest przyjaciółce artysty, Stanisławie Łukaszczyk. Kolekcjonerską atrakcją są listy Władysława Hasiora odnoszące się bezpośrednio do tego dzieła.

Gobelin Magdaleny Abakanowicz z 1977 r. ma cenę wywoławczą 38 tys. zł. Kolekcjonerów zainteresuje też wczesna, pochodząca z początku lat 60., rzeźba Zdzisława Beksińskiego.

Rzeźby Zagajewskiego

Rynek przebudził się już z zimowej drzemki. Odbywają się po trzy aukcje dziennie. W natłoku łatwo przeoczyć najciekawsze obiekty.

Desa Unicum zaoferuje ceramiczne dzieło Stanisława Zagajewskiego (1927–2008), rzeźbiarza samouka. Podstawowym źródłem wiedzy o artyście jest monografia Aleksandra Jackowskiego „Sztuka zwana naiwną".

Życie Stanisława Zagajewskiego było bardzo dramatyczne, co znalazło odzwierciedlenie w ekspresyjnych rzeźbach. Kiedy był małym dzieckiem, matka podrzuciła go pod drzwi kościoła. Urzędowo nadano mu nazwisko i wyznaczono datę urodzin. Wprawdzie pod koniec życia został doceniony i uhonorowany wysokim odznaczeniem. Niestety, order ten szybko mu ukradziono.

Warto osobiście zaglądać do galerii. Nadal nie wszystkie mają strony internetowe. Nie zawsze też zamieszczają na nich pełną ofertę.

Na przykład w warszawskiej firmie Antique Concept Store (www.antiqueconceptstore.com) niedawno pojawił się w sprzedaży projekt plakatu wykonany w technice kolażu przez Henryka Tomaszewskiego. Pracę (90 na 60 cm) wyceniono na 4,5 tys. zł.

W ofercie są kompozycje cenionych klasyków, np. urocza miniaturka Stefana Gierowskiego (10 na 13,5 cm). Artysta namalował olejny obraz na wieczku pudełka od farb (9,5 tys. zł). Na pewno nie są to sztandarowe dzieła, ale mogą dać początek wybitnej kolekcji sztuki. ©℗

"Rzeczpospolita"