Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Numizmaty królewskie mocno rosną

Janusz Miliszkiewicz 26-04-2018, ostatnia aktualizacja 26-04-2018 11:25

Nie wyrzucaj monet po przodkach. Mogą być warte fortunę.

Od 100 tys. zł licytowany będzie medal ustanowiony  przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego
autor: Michał Niemczyk
źródło: Fotorzepa
Od 100 tys. zł licytowany będzie medal ustanowiony przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego
Banknot z 1916 roku wyceniono na 1 tys. zł Antykwariat Numizmatyczny
autor: Michał Niemczyk
źródło: materiały prasowe
Banknot z 1916 roku wyceniono na 1 tys. zł Antykwariat Numizmatyczny
Moneta króla Jana Kazimierza ma cenę 150 tys. zł, przedstawia panoramę Gdańska
autor: Michał Niemczyk
źródło: Fotorzepa
Moneta króla Jana Kazimierza ma cenę 150 tys. zł, przedstawia panoramę Gdańska

W przyszłym miesiącu wydarzeniem na rynku będzie dwudniowa aukcja numizmatyczna stołecznego Antykwariatu Michał Niemczyk (www.niemczyk.pl), która odbędzie się 26–27 maja.

Będzie to aukcja internetowa, zostanie wydrukowany katalog. Oferta zawiera ponad 2 tysiące monet i banknotów, w cenach już od 50 zł. Zainteresowani mają czas na zebranie środków na zakupy.

Rarytasy na sprzedaż

To drugi w Polsce przypadek, że aukcja trwa dłużej niż jeden dzień. 10–12 lutego tego roku odbyła się po raz pierwszy w kraju trzydniowa (!) aukcja numizmatów zorganizowana przez Gabinet Numizmatyczny Damiana Marciniaka (www.aukcje.gndm.pl). Zakończyła się sukcesem. Potwierdziła znakomitą, stabilną od lat kondycję branży numizmatycznej. Na świecie dwu-, trzydniowe aukcje odbywają się od dziesięcioleci.

Zdecydowano się na dwudniową sesję z uwagi na wysoką podaż.

– Podaż rośnie, ponieważ w społeczeństwie wzrasta świadomość wartości numizmatów. Nierzadko w rodzinach przechowywane są przez pokolenia jako sentymentalne pamiątki. Nagłaśniane przez media rekordowe wyniki aukcji uświadamiają właścicielom, że pamiątki mogą mieć też wartość materialną – mówi Michał Niemczyk.

Atrakcją aukcji będzie na przykład 6 dukatów króla Jana Kazimierza z 1660 roku (cena wyw.: 150 tys. zł). Monetę wybito dla upamiętnienia pokoju zawartego w Oliwie w 1660 roku. Łaciński napis głosi: „Pokój wieczny dla Gdańska".

Dzięki zawartemu pokojowi port w Gdańsku stał się bezpieczny dla handlu. Monetę dekoruje panorama miasta. Ta rzadka moneta notowana jest w zbiorach Zamku Królewskiego w Warszawie, Ossolineum i stołecznego Muzeum Narodowego.

Do rzadkości należy wybity przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego medal nagrodowy Merentibus (cena wyw.: 100 tys. zł). Medal został ustanowiony przez króla w 1766 roku. Król honorował medalem wynalazców i ludzi nauki. To jedyny znany egzemplarz o wadze 13 dukatów. Pełna oferta aukcyjna ogłoszona będzie na stronie internetowej antykwariatu na początku maja.

Duża płynność

Rynek numizmatyczny rośnie od lat. Na stronach antykwariatów podane są już terminy przyszłorocznych aukcji. Oprócz aukcji katalogowych co tydzień odbywają się aukcje internetowe bez katalogów. Na przykład Warszawskie Centrum Numizmatyczne (www.wcn.pl) oferuje na każdej z nich ok. 300–400 numizmatów. Właściciele sprzedawanych obiektów cenią te aukcje, ponieważ szybko dostają pieniądze po sprzedaży. Minimalne obroty to zwykle ok. 100 tysięcy złotych.

Rynek malarstwa bazuje na jednostkowych, rekordowych sprzedażach aukcyjnych. Wysoka stabilność rynku numizmatów wynika z faktu, że opiera się on na codziennej masowej sprzedaży. Szacuje się, że kilkanaście tysięcy klientów systematycznie kupuje monety w cenach ok. 100 zł. Stopniowo awansują oni do wyższych przedziałów cenowych.

Branża numizmatyczna ma charakter masowy, ponieważ numizmaty mają zdecydowanie większą płynność niż obrazy. Można je sprzedać od ręki. Przy zakupie, sprzedaży i transporcie łatwo zachować dyskrecję. Nie trzeba wiele miejsca, żeby przechowywać monety.

Cały czas mówimy tylko o rzadkich numizmatach o wartości wyłącznie symbolicznej, historycznej lub estetycznej. Odrębną dziedziną jest handel numizmatami, których cena zależy jedynie od aktualnych giełdowych notowań kruszcu, przede wszystkim złota.

Opłaca się poznać podstawowe zagrożenia w branży. Rynek zalewa powódź falsyfikatów. Nie kupujemy numizmatów od anonimowych sprzedawców. Wiosną i latem na jarmarkach perskich rynkowi debiutanci oszukiwani są metodą „na dziadka". Nobliwie wyglądający staruszek ze łzami w oczach sprzedaje pamiątkowe monety, bo potrzebuje na lekarstwa. Są to falsyfikaty. W antykwariatach żądamy dowodu sprzedaży pozwalającego na identyfikację zakupionego numizmatu. Zwykle jest to wydruk z fotografią ukazującą indywidualne cechy monety, stan zachowania i patynę.

Nie sprzedajemy rodzinnych numizmatów w postronnych miejscach. Nie korzystamy z ogłoszeń masowo rozlepianych na drzwiach klatek schodowych lub na rynnach bloków. Tajemniczy antykwariusz obiecuje w ogłoszeniach, że kupi od nas monety za gotówkę. Z moich reporterskich ustaleń wynika, że proponowana cena to ułamek procentu rzeczywistej ceny przedmiotu. Namierzenie takiego nieuczciwego nabywcy jest trudne lub niemożliwe. Pod żadnym pozorem nie wpuszczamy domokrążców do mieszkania.

Cena numizmatu zależy od stanu, od zachowanej patyny. Dlatego nie czyścimy monet. Moneta pozbawiona patyny traci handlową wartość. Nie prasujemy pogniecionych banknotów lub historycznych papierów wartościowych, ponieważ uszkodzimy fakturę. Fachową konserwację ewentualnie zleci antykwariusz. Na początek wystarczy wykonać zdjęcia i przesłać je internetem do antykwariatu jako ofertę sprzedaży.

Nie wyrzucamy żadnych numizmatów odziedziczonych po przodkach, poniewierających się w domowych szufladach. Nadal nie każdy wie, że na aukcjach wysokie ceny osiągają np. bony dewizowe Banku Pekao, które w czasach PRL upoważniały do zakupu deficytowych towarów w Peweksie. Bony najczęściej ma w ofercie Warszawskie Centrum Numizmatyczne.

Rynek numizmatów jest bardziej przejrzysty niż rynek obrazów. Informacje można konfrontować z archiwami różnych firm, z naukowymi monografiami różnych autorów. Na przykład w Warszawskim Centrum Numizmatycznym możemy bezpłatnie skorzystać z dostępnego na stronie banku informacji. Zawiera on wyniki ponad 200 tysięcy transakcji z okresu 20 lat. Opisy i fotografie pozwalają inwestorom na identyfikację numizmatów, na analizę wzrostu ich cen.

Publiczne dyskusje o cenach odbywają się na licznych forach internetowych dla kolekcjonerów i w Polskim Towarzystwie Numizmatycznym (www.ptn.pl). Towarzystwo ma charakter naukowy i wydawniczy. Ma kilkadziesiąt oddziałów terenowych. Jest instancją odwoławczą w ewentualnych sporach. Tradycje organizacji sięgają 1888 roku.

Kolekcjonerstwo numizmatów propaguje Narodowy Bank Polski. Organizuje wystawy, wydaje monografie, emituje monety kolekcjonerskie. Wzmacnia to pozycję branży.

Największa muzealna kolekcja polskich królewskich numizmatów eksponowana jest w Muzeum Czapskich, oddziale Muzeum Narodowego w Krakowie (www.mnk.pl). Na otwarcie muzeum w 2012 roku wydano monografię „Sto rarytasów numizmatycznych w muzeum Narodowym w Krakowie". Otwiera ją wstęp napisany przez ówczesnego prezesa NBP, prof. Marka Belkę. ©℗

"Rzeczpospolita"