Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Czy namiot może stać przy pałacu

Aneta Gawrońska 28-06-2017, ostatnia aktualizacja 28-06-2017 00:00

Inspektor nadzoru budowlanego nakazuje architektom rozebrać pawilon przy ul. Foksal w Warszawie.

Pawilon przy ul. Foksal w Warszawie – odbywają się tam konferencje, imprezy charytatywne, śluby.
autor: Jerzy Dudek
źródło: Rzeczpospolita
Pawilon przy ul. Foksal w Warszawie – odbywają się tam konferencje, imprezy charytatywne, śluby.

Ulica Foksal w Warszawie. Pod numerem 6 pałac Przezdzieckich, tuż obok, pod numerem 2, w pałacu Zamoyskich, siedzibę ma Stowarzyszenie Architektów Polskich (SARP). Cały obszar jest wpisany do rejestru zabytków. – Jakiekolwiek roboty budowlane wymagają pozwolenia konserwatora i administracji architektoniczno-budowlanej – stwierdza Andrzej Kłosowski, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego (PINB), w piśmie do SARP z 22 maja tego roku.

Ale w tym oto miejscu, między dwoma pałacykami, w maju 2014 r. wyrósł aluminiowy pawilon restauracyjny.

Architekt Rafał Rokiciński, wiceprezes SARP, opowiada, że odbywały się tam konferencje, zjazdy, wystawy, seminaria i wykłady, a także współorganizowane przez SARP imprezy charytatywne, m.in. dla dzieci z domów dziecka. – Z namiotu podczas organizacji imprez korzystał także nasz najemca, firma Avantia – mówi.

Kto na co się zgodził

Tymczasem PINB twierdzi, że szklany namiot musi zniknąć. Inspektorzy pospieszyli oglądać pawilon w grudniu 2016 r. po zawiadomieniu złożonym przez nowego właściciela sąsiedniego pałacyku. Kolejna wizja PINB odbyła się w styczniu 2017 r. – Obiekt o podstawie 20 na 29 m został posadowiony bezpośrednio na gruncie, który użytkuje SARP – stwierdza PINB . – Nie przedstawiono pozwolenia na budowę. Oznacza to, że pawilon jest samowolą budowlaną.

W maju tego roku służby budowlane nakazują SARP pawilon rozebrać.Rafał Rokiciński w rozmowie z „Rzeczpospolitą" zapewnia, że stowarzyszenie nie pozwoliłoby sobie na samowolę. – Na postawienie namiotu, zwanego przez nas pawilonem lub oranżerią, na wewnętrznym terenie naszej posesji w kwietniu 2014 r. uzyskaliśmy zgodę stołecznego konserwatora zabytków – podkreśla. – Wyszliśmy z założenia,  że choć namiot nie wymaga pozwolenia na budowę, to ze względu na zabytkowy charakter otoczenia powinien być zaakceptowany przez władze konserwatorskie.

PINB przyznaje, że SARP ma decyzję konserwatora, ale ten zgodził się jedynie na montaż tymczasowego pawilonu letniego. – Pozwolenie straciło ważność 15 maja 2014 r. – podaje.

Według Rokicińskiego konserwator nie określił wprost terminu funkcjonowania obiektu. – Podał jedynie termin graniczny jego montażu - przekonuje.

To tu, to tam

W tym samym dniu, w którym inspektorzy oglądali namiot po raz drugi, czyli 25 stycznia tego roku, architekci zgłosili w urzędzie dzielnicy Śródmieście... zamiar montażu letniego pawilonu.

– Taki obiekt musi być rozebrany lub przeniesiony w inne miejsce po 180 dniach. Nie wymaga pozwolenia na budowę – twierdzi Mateusz Dallali, rzecznik śródmiejskiego ratusza. – Stowarzyszenie dołączyło do zgłoszenia m.in. decyzję stołecznego konserwatora zabytków z 2014 r. Urząd nie zgłosił sprzeciwu. W kwietniu br. prezes SARP „poprosił o uznanie złożonego zgłoszenia za niebyłe".

Zgoda konserwatora była już nieaktualna, a nowej architekci nie mieli. Zanim więc w maju zapadła decyzja o demontażu pawilonu, SARP postanowił go rozebrać. – Nie analizując, czy namiot ma odpowiadać takim samym wymogom co budynki, których bezpośrednio dotyczą warunki techniczne określające minimalne odległości, dobrowolnie doprowadziliśmy do demontażu pawilonu – podkreśla Rafał Rokiciński. – Zaniechaliśmy też działań zmierzających do jego ponownego postawienia, bo nie mieliśmy jeszcze nowej zgody konserwatora.

Odwołują się

Mimo to przy Foksal wyrósł nowy namiot, kilka metrów dalej od pałacyku Przezdzieckich. Rokiciński wyjaśnia, że stowarzyszenie zgodziło się, by to najemca pawilonu „na własną odpowiedzialność podjął działania zmierzające do montażu namiotu w nowym miejscu, rzecz jasna po uzyskaniu właściwych zgód i akceptacji".

Teraz architekci tłumaczą, że decyzja PINB o rozbiórce pawilonu wydaje się bezprzedmiotowa, bo... dotyczy pierwszego namiotu, który został dawno rozebrany. I SARP, i jego najemca – spółka Avantia – od decyzji PINB złożyli odwołania do wojewódzkiego inspektora nadzoru budowlanego.

Robert Rajewski z zarządu spółki Avantia zapewnia, że obiekt działa zgodnie z prawem. – Namiot nie jest konstrukcją budowlaną, która wymaga pozwolenia na budowę. W każdej chwili można go postawić i zdemontować – podkreśla. – Takie namioty stawiane są w całej Warszawie, przed Grobem Nieznanego Żołnierza, przed PKiN, i nikt o zgody nie występuje. Nasz pawilon nie stoi tu na trwałe. Namiot rozebraliśmy i odsunęliśmy od sąsiedniego budynku o 4 m – mówi.

– To, że obiekt został przestawiony w inne miejsce tej samej nieruchomości, nie zmienia faktu, że jego postawienie było samowolą budowlaną – odpowiada Andrzej Kłosowski. – Nakaz rozbiórki został wydany, gdyż inwestor w wyznaczonym terminie nie wypełnił obowiązku przedstawienia dokumentów, które umożliwiłyby zalegalizowanie obiektu.

Architekci mieli przedstawić m.in. zaświadczenie prezydent miasta o zgodności inwestycji z planem miejscowym albo z warunkami zabudowy. Potrzebne jest też stanowisko konserwatora zabytków i projekt budowlany wraz z opiniami rzeczoznawców ds. sanitarno-higienicznych i przeciwpożarowych.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: a.gawronska@rp.pl

"Rzeczpospolita"