Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Tapicer samego papieża

pl, Jolanta Molińska 09-09-2006, ostatnia aktualizacja 09-09-2006 14:36

Odnaleźliśmy człowieka, który dbał o wygodę Jana Pawła II. Ignacy Chmielewski razem z teściem zrobił obicia do trzech krzeseł, na których podczas pielgrzymki w 1979 r. siedzieli w papamobile Jan Paweł II i kardynałowie.

Fot. Łukasz Jóżwiak
źródło: Nieznane
Fot. Łukasz Jóżwiak

Zakład tapicerski przy ul. Grzybowskiej 71 nadal istnieje. Nadal też pracuje w nim pan Ignacy. Jego teść Władysław Rak, który 27 lat temu przyjmował nietypowe zlecenie, nie dożył śmierci Jana Pawła II. – Odszedł jakieś trzy lata temu, w wieku 93 lat – wspomina pan Ignacy. Jego teść doczekał więc wolnej Polski. Tyle że na tej – wedle słów papieża – ziemi o odmienionym obliczu panu Ignacemu żyje się trudniej – zakład jest trzy razy mniejszy niż przed laty. Nie opłacało się utrzymywać dużej 70-metrowej powierzchni. Bo klientów mniej niż wtedy, w 1979 r. Jeden taki klientIgnacy Chmielewski chętnie opowiada o niecodziennym zleceniu dla samego Ojca Świętego. – Krzesła zamówił u nas biskup Bronisław Dąbrowski, wtedy sekretarz episkopatu. Nie wiem, dlaczego zwrócił się akurat do teścia. Pamiętam, że pracę zaczęliśmy chyba w niedzielę, bo trzeba było zamówienie wykonać szybko. W sumie wszystko zajęło nam około tygodnia – wspomina. – Dostaliśmy ramy do tych krzeseł z litego dębu. Obłożyliśmy je gąbką, którą obszyliśmy złotym pluszem.

Krzesło dla papieża miało wyższe oparcie niż dwa pozostałe dla kardynałów. Wszystkie według zamówienia były proste, bez żadnych zdobień. – Biskup Dąbrowski przyjeżdżał do nas sprawdzić, jak idzie praca. Czasem chciał, byśmy zrobili poprawki, bo na przykład krzesło wydawało mu się za twarde. I choć pracy było dużo, nie wzięliśmy za nią żadnych pieniędzy. To był nasz prezent. Zresztą takiego klienta jak papież mieliśmy tylko jednego, więc nawet nie wypadało chcieć zapłaty – mówi pan Ignacy.Zdradza też, iż jemu samemu wydawało się, że oparcia papieskich krzeseł były zbyt proste. – Dlatego siedziało się nie do końca wygodnie – twierdzi.PamiątkaTeść pana Ignacego Władysław Rak po skończonej pracy siadł w papieskim krześle i kazał sobie zrobić zdjęcie. – Niestety, gdzieś nam zginęło. Zostało tylko takie przedstawiające trzy stojące obok siebie krzesła. To dla nas i tak niesamowita pamiątka. Podobnie jak błogosławieństwo podpisane przez papieża dla całej rodziny Raków. Mamy je w domu, wisi na ścianie oprawione w ramkę – mówi pan Ignacy. Żałuje jedynie tego, że dwa lata temu wyrzucił resztki pluszu, którym obite były krzesła. – Ale wtedy jeszcze papież żył – mówi.Szukamy śladów Na trop Ignacego Chmielewskiego naprowadził nas Czytelnik. Pan Janusz przeczytał w ŻW o akcji zbiórki pamiątek wizyt Jana Pawła II prowadzonej przez Centrum Myśli Jana Pawła II i wysłał do nas maila z informacjami, które pozwoliły nam odnaleźć papieskiego tapicera. Jeśli nasi Czytelnicy mogą pomóc nam i Centrum w odnalezieniu papieskich śladów w stolicy, zapraszamy do kontaktu. Na pamiątki po wizytach Jana Pawła II w Warszawie i związane z nimi wspomnienia czeka Instytut Myśli Jana Pawła II przy ul. Foksal 11 (tel. 022 826-42-25). W październiku zorganizuje wystawę zgromadzonych eksponatów.

__Archiwum__

Najczęściej czytane