Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

I co z tym muzeum?

Izabela Kraj 25-09-2008, ostatnia aktualizacja 26-09-2008 17:24

„Dalsze projektowanie Muzeum Sztuki Nowoczesnej zostaje wstrzymane na czas nieokreślony“ – taką wiadomość na piśmie otrzymał wczoraj od miasta architekt Christian Kerez.

autor: Radek Pasterski
źródło: Fotorzepa
autor: Marcin Łobaczewski
źródło: Fotorzepa

Pismo jest konsekwencją konfliktu między władzami miasta a projektantem, który ostatnio odmówił dostosowania parteru Muzeum Sztuki dla teatru. Spór może zakończyć się utratą 200 mln zł unijnej dotacji na tę inwestycję. A to oznaczałoby, że muzeum przy pl. Defilad nie powstanie w ogóle.

Stołeczni urzędnicy uparli się bowiem, że 8 tys. mkw. pierwszej kondygnacji MSN, zaplanowanej pierwotnie jako przestrzeń komercyjna, lepiej zagospodarować na nową siedzibę dla teatru Rozmaitości.

Pomysł był dość zaskakujący – teatru nie było bowiem w warunkach konkursu, który wygrał Christian Kerez. Projektant nie ma też tego w umowie z miastem. Ale mimo to urząd zażyczył sobie poprawek. Projektant ich nie uwzględnił. Ratusz więc – jak pisaliśmy na początku września – pracę odrzucił. I odmówił zapłacenia faktur. Do wczoraj.

Architekt z pieniędzmi

Kerez dostał właśnie pismo ze Stołecznego Zarządu Rozbudowy Miasta o zmianie stanowiska w tej kwestii.

– Zdecydowaliśmy jednak, że zaakceptujemy pierwszy etap projektu. Faktury są już podpisane. Ale dalsze projektowanie jest wstrzymane, bo nie ma konsensusu pomiędzy miastem, panem Kerezem, kierownictwem Muzeum Sztuki a resortem kultury – mówi nam dyrektor SZRM Paweł Barański.

Co skłoniło miasto do zmiany stanowiska? Prawnicy uznali, że Kerez miałby prawo pójść do sądu po odszkodowanie, gdyby nie dostał zapłaty za zrobiony już projekt. A nikt międzynarodowego skandalu nie chce.

Ratusz liczył też, że za teatrem wstawi się Ministerstwo Kultury, które jest współorganizatorem przedsięwzięcia. Minister Bogdan Zdrojewski przesłał jednak prezydent Hannie Gronkiewicz-Waltz pismo z opinią, że raczej nie należy komplikować projektu nowymi wytycznymi. – Z pisma nie wynika jednoznacznie, że resort jest przeciwko połączeniu muzeum i teatru – zastrzega wiceprezydent Jacek Wojciechowicz. – Ale na dniach jestem umówiony z ministrem Zdrojewskim na rozmowę i po niej zdecydujemy, co dalej z tym projektem – zapowiada.

Postawą urzędników i przedłużającym się przestojem w pracach nad projektem zaniepokojeni są pracownicy Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Mają do tego przynajmniej dwa powody. Pierwszy jest finansowy.

– Czas goni! Żeby inwestycja uzyskała blisko 200 mln zł unijnej dotacji, w marcu przyszłego roku musi być gotowe studium wykonalności muzeum. A przecież architekt musi mieć czas na projektowanie – zwraca uwagę Marcel Andino Velez z MSN.

Kerez jednak zapowiedział, że nie będzie zmieniał swojej wizji obiektu, dopóki nie będzie miał tego zapisanego w umowie z miastem. Jeśli zatem ratusz postawi na teatr, musi zapisać to w aneksie do kontraktu. A negocjacje mogą trwać. Przypomnijmy, że o kształcie obecnej umowy, za którą Szwajcar dostanie 26 mln zł, dyskutowano blisko rok.

– Jeśli nie zdążymy do marca, dotacja może przepaść – ocenia Velez. – Rzeczywiście mamy już pewne opóźnienia, ale moim zdaniem unijne finansowanie nie jest zagrożone – uspokaja dyrektor SZRM Paweł Barański.

Muzeum czy centrum?

W grę wchodzi też aspekt ambicjonalno-marketingowy.

Muzeum pierwotnie miało być jedyną instytucją mieszczącą się w budynku zaprojektowanym przez Kereza, utrzymywanym przez Ministerstwo Kultury. Miasto jednak doszło do wniosku, że skoro wykłada pieniądze (koszt inwestycji szacowany jest na ponad 350 mln zł), powinno coś z tego obiektu mieć. I chce, by miejski był właśnie teatr. Wtedy obiekt nazywałby się Centrum Sztuki Współczesnej. Zależności własnościowe i finansowe między muzeum a teatrem to kolejny drażliwy element do negocjacji. Czy ta cała gra oznacza, że ratusz byłby gotów wycofać się z budowy muzeum?

Oficjalnie wszyscy dziś zaprzeczają. Ale nieoficjalnie słyszymy sugestię: – Jeśli negocjacje będą się przedłużać i zaczną się kłopoty z dotacją, to ratusz za własne pieniądze na pewno muzeum budować nie będzie.

Nie zacznę projektować teatru w muzeum, dopóki nie będę miał tego w kontrakcie - Christian Kerez, projektant MSN.

Dodaj swoją opinię...

Życie Warszawy