Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Trakt Królewski: przepiękny, ale zaplamiony i pełny aut

Konrad Majszyk 11-07-2008, ostatnia aktualizacja 13-07-2008 15:22

Kamienne chodniki będą czyszczone z plam co dwa miesiące. Straż miejska ma surowo karać kierowców mandatami. Ratusz szuka też sposobu na usunięcie knajp z kebabami. W niedzielę uroczyste otwarcie Krakowskiego po przebudowie.

Krakowskie Przedmieście stało się w końcu salonem Warszawy. Teraz czas zrobić porządek na zaniedbanym pl. Defilad
autor: Radosław Pasterski
źródło: Fotorzepa
Krakowskie Przedmieście stało się w końcu salonem Warszawy. Teraz czas zrobić porządek na zaniedbanym pl. Defilad
autor: Radosław Pasterski
źródło: Fotorzepa

Zobacz, jak zmieniało się Krakowskie Przedmieście!

Dwa lata budowy, zmaganie się z brakami projektowymi, wydanych 77 mln zł – było jednak warto. Krakowskie Przedmieście odzyskało blask. W niedzielę o godz. 16 uroczyste otwarcie po przebudowie – pod kolumną Zygmunta, w rytmie muzyki Fryderyka Chopina.

Wczoraj urzędnicy i wykonawcy – Mostostal Warszawa, Adrog i Falbruk – podsumowali tę inwestycję. Do przebudowy 1,2 km reprezentacyjnej ulicy użyto 50 tys. mkw. nawierzchni z kamienia sprowadzanego główne z Chin, ale też ze Szwecji i polskiego Strzegomia. Robotnicy zużyli 100 tys. ton kruszywa, ustawili 150 stylizowanych latarni i zasadzili 74 drzewa.

Efekt psują za to ohydne tłuste plamy – głównie z oleju silnikowego i sosu z kebabów. Nawet odbierany wczoraj przez Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych nowy odcinek (od Królewskiej do pl. Zamkowego) był już upstrzony mozaiką plam.

Drogowcy czekają na ekspertyzy, czy i jak można zaimpregnować granit. Taka operacja kosztowałaby ponad 1 mln zł, a trzeba ją powtarzać. Dopóki się to nie stanie, pozostaje mycie kamiennej nawierzchni. – Będziemy to robić raz na dwa miesiące – zapowiada wiceprezydent Jacek Wojciechowicz. A knajpy z kebabami? Wojciechowicz stwierdził tajemniczo, że to danie nie pasuje do Krakowskiego Przedmieścia. Po konferencji przyznał, że miasto bada możliwość wypowiedzenia umów najemcom.

Jeśli tak by się stało, największym problemem pozostaną parkujący na dziko kierowcy. Wojciechowicz zapowiedział w piątek ich surowe karanie. Kiedy to mówił, przed restauracją Piec parkował ekskluzywny passat ze skórzanymi siedzeniami, oznaczony jako... pojazd brukarzy. Samochód (rejestracja WOT 935E) stał tam przez kilka godzin. Straży miejskiej to nie interesowało, mimo że ma posterunek na pl. Zamkowym.

Kalendarium inwestycji

Sierpień 2006

Kandydujący na prezydenta miasta Kazimierz Marcinkiewicz w apogeum kampanii wyborczej wprowadza wykonawców na budowę. Zapewnia, że „będzie wspaniale”, a inwestycja musi być prowadzona wzorowo.

Listopad 2006

Prace zostają po cichu przerwane z powodu braków projektowych. Kto zawinił? Winą przerzucają się naczelny architekt miasta Michał Borowski i wicedyrektor Zarządu Dróg Miejskich Mirosław Kazubek.

Czerwiec 2007

W związku z opóźnieniami i fatalnym przebiegiem inwestycji wiceprezydent Jacek Wojciechowicz staje przed wyborem: dopłacić wykonawcy albo rozwiązać umowę. Ostatecznie miasto podpisuje ugodę z Mostostalem Warszawa, która kosztuje podatników 10 mln zł.

Listopad 2007

Minister w Kancelarii Prezydenta RP Michał Kamiński oskarża ekipę Hanny Gronkiewicz-Waltz o nieudolność albo sabotaż. Dlaczego? Bo drogowcy zamknęli fragment Krakowskiego Przedmieścia rzekomo bez uzgodnień z Pałacem Prezydenckim. Okazuje się jednak, że Biuro Ochrony Rządu o wszystkim wiedziało.

Marzec 2008

Biuro Architektury próbuje wycofać się z ustawienia na Krakowskim Przedmieściu czterech szklanych brył z reprodukcjami obrazów Canaletta z XVIII wieku. Urzędnicy twierdzą, że „się nie da”. Po krytycznych komentarzach w mediach zmieniają zdanie. Tzw. kubiki Canaletta stoją na ulicy od czwartku.

Lipiec 2008

Turyści zachwycają się spiżowym Układem Słonecznym na chodniku wokół pomnika Kopernika, a tu nagle afera: ktoś ukradł astronomowi wykute w brązie astrolabium. Skończyło się happy endem: dzień później ktoś podrzucił astronomiczny przyrząd przed pracownią konserwatorów na Powiślu.

Opinie czytelników:

TW: Wspomniany Passat należy do prezesika/dyrektorka ADROGU, lepszy cwaniak - cytując Misia. Gdyby straż miejska miała jaja, facet jeszcze dziś dostałby surowy mandat. Ale chłopcy nie będą się przemęczać, po co?

ja: posterunek straży miejskiej ma charakter informacyjny, a a propos straży, to dzięki ciągłemu obniżaniu strażnikom pensji straż ma duże braki kadrowe bo nikt nie chce się użerać z ludźmi i słuchać ciągłych wyzwisk skoro nawet kasjerkom w “biedronce” lepiej płacą. Więc co tu wymagać

jasam: trakt królewski jest bardzo ładny, jednak plamy i samochody to nie jedyne “wady”, użyto pięknego kamienia, który ułożono bardzo nierówno i często byle jak przycięto (tam gdzie było to konieczne) - szkoda takiego materiału na tak niedbałe wykonawstwo

Marek: Warszawa pięknieje, staje się miastem ciekawym dla turystów. Dziwi mnie bardzo, ze jest aż tyle nieszczelnych samochodów. Czy w Polsce nie sprawdza się stanu technicznego pojazdów? Podobno jedna kropla oleju zanieczyszcza kilkaset litrów wody, wiec chociażby z tego powodu należy kierowców zmuszać do uszczelniania silników. W Pradze wprowadzono drakońskie kary za zanieczyszczanie miasta (do 1200 euro!). Może Warszawa powinna pójść śladem Pragi. Singapur wprowadził kary 500 USD i od tej pory jest najczystszym miastem świata.

kropka: Przechodziłam traktem w czwartek i chyba 2 tygodnie wcześniej. Zapamiętałam fetor wydobywający się ze studzienek kanalizacyjnych na Krakowskim. Nie należy to do przyjemności w ogóle, a szczególnie, gdy obok jest ogródek z konsumpcją.

Arkan: Jeżeli chodzi o plamy “ze oleju i kebabów” to tak naprawdę większa cześć to... gumy do żucia, które obrosły brudem, jestem za naśladowaniem kar z Singapuru, gdzie są mandaty za rzucanie gumy do żucia pod nogi. Cóż, kindersztuby dzisiaj nastolatkowie uczą się z MTV etc. W Stanach jest firma “Gum busters”, gdzie chodzą goście z takimi jakby odkurzaczami i parą wodną odklejają gumy (te same gumy są na chodnikach przy galeriach handlowych np. Galerii Mokotów na chodnikach)

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy