Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Grzybki do kontroli

Agnieszka Grotek, Ewa Zwierzchowska 13-09-2010, ostatnia aktualizacja 14-09-2010 11:06

Warszawiacy ruszyli na grzybobranie. W stacjach sanepidu można sprawdzić, czy zebrane okazy są jadalne. Te sprzedawane na bazarach powinien zobaczyć klasyfikator.

Prawdziwki, podgrzybki,  kozaki,  kurki  i maślaki  – w lasach  w okolicach  stolicy  wielki  wysyp
autor: Marek Dusza
źródło: Fotorzepa
Prawdziwki, podgrzybki, kozaki, kurki i maślaki – w lasach w okolicach stolicy wielki wysyp

W weekend w Kampinosie były tłumy. Wszyscy z pełnymi wiaderkami i koszyczkami – opowiada nasza czytelniczka pani Agnieszka.

Okazuje się jedna, że z parku narodowego nie wolno niczego wynosić. – Za grzybobranie tam można dostać mandat do 500 zł – ostrzega Magdalena Kamińska, rzecznik Kampinoskiego Parku Narodowego, gdzie tylko w miniony weekend strażnicy interweniowali 300 razy. – Najpierw pouczamy o zakazie wynoszenia czegokolwiek z lasu i wjeżdżania tam samochodem. Na szczęście grzyby można zbierać w innych lasach.

Prawdziwki tylko z lasu

Jak to robić? – Wykręcamy je z podłoża lub odcinamy trzon przy ściółce. Jak chcemy mieć okazy w następnym roku, to nie możemy zniszczyć grzybni – podkreśla Anna Malinowska, rzecznik Lasów Państwowych. – Nie zbieramy samych kapeluszy.

Nie powinno się zbierać grzybów bardzo młodych i starych. – Te pierwsze jeszcze nie wykształciły dobrze swoich charakterystycznych cech i łatwo je pomylić z trującymi gatunkami. A w tych drugich już mógł rozpocząć się proces gnicia – podkreśla Malinowska.

W razie wątpliwości zebrane okazy można przynieść np. do Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej (np. przy ul. Kochanowskiego 21). Na miejscu eksperci za darmo sprawdzą, czy nie ma wśród nich grzybów trujących. Ci, którzy nie mają czasu na pójście na grzyby, zwykle kupują je na bazarach lub przy drogach. – Właściciel targowiska, na którym handluje się grzybami, powinien zatrudniać klasyfikatora. Wtedy mamy pewność, że sprzedawany towar jest bezpieczny – uczula Wiesław Rozbicki, rzecznik wojewódzkiego sanepidu.

Służby sanitarne odradzają zakupy przy drogach. – Nigdy nie wiadomo, czy nie znajdzie się wśród grzybów trujący egzemplarz – mówi Rozbicki. A z grzybami nie ma żartów – zjedzenie muchomora sromotnikowego może okazać się śmiertelne. – Ludzie uważają, że znają się na grzybach. Zbierają także te blaszkowe, wśród których są śmiertelnie trujące gatunki – mówi dr Piotr Burda, konsultant krajowy w dziedzinie toksykologii klinicznej ze Szpitala Praskiego.

Przed zbieraniem blaszkowatych ostrzegają także leśnicy. – Na przykład czernidlak pospolity, który ma charakterystyczny spiczasty kapelusz, nie jest groźny dla zdrowia, ale w połączeniu z alkoholem może być śmiertelnie trujący – ostrzega Malinowska.

Dlatego należy zbierać tylko te grzyby, które się zna, a najlepiej tylko te bez blaszek, bo nie ma wśród nich śmiertelnie trujących.  A do stołecznych szpitali wciąż trafiają pacjenci zatruci grzybami. – W tej chwili jeden z pacjentów czeka na przeszczep wątroby – mówi dr Burda ze Szpitala Praskiego. Wcześniej do lecznicy trafiła trzyosobowa rodzina przetransportowana helikopterem z Mławy. W Centrum Zdrowia Dziecka do sił po przeszczepie wątroby dochodzi sześcioletni Tomek. Czeka na siódmą operację.

Groźne objawy

Specjaliści podkreślają, że w razie wystąpienia biegunki czy nudności po zjedzeniu grzybów należy natychmiast zgłosić się do lekarza. – Nie można czekać. Liczy się każda minuta – mówią. Pierwsze symptomy zatrucia pojawiają się nawet po 30 minutach.

Medycy zaznaczają jednak, że w przypadku zatrucia muchomorem sromotnikowym pierwsza faza przebiega bezobjawowo. – Do czasu pojawienia się pierwszych dolegliwości może minąć nawet kilkanaście godzin. Później atakuje biegunka. W jednej trzeciej przypadków objawy jednak ustępują i wiele osób rezygnuje wtedy z wizyty u lekarza, a toksyna niszczy organizm – podkreśla dr Burda.

Eksperci apelują, aby nie bagatelizować żadnego sygnału ze strony organizmu. – Jeśli mamy wątpliwości, skontaktujmy się z ośrodkiem informacji toksykologicznej – mówi dr Burda. Taka placówka działa przy Szpitalu Praskim, tel. 22 619 08 97.

– Przydałaby się kampania społeczna, która pokazywałaby, jak odróżnić grzyb trujący od jadalnego. Taka akcja byłaby tańsza od kosztów leczenia zatrutych pacjentów, które muszą pokrywać ośrodki toksykologii – mówi dr Burda.

Na razie wojewódzki sanepid przy ul. Nowogrodzkiej 82 otwiera dziś wystawę grzybów. Na miejscu chętni mogą obejrzeć i porównać 63 atrapy grzybów jadalnych, niejadalnych i trujących, pogrupowanych pod kątem ich podobieństwa. Darmowa ekspozycja będzie czynna do 25 września w godz. 9 – 14.30 (dni powszednie) i w soboty między 10 a 17.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy