Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Nie tylko wesele w zabytkowym pałacu

Aneta Gawrońska 13-05-2017, ostatnia aktualizacja 13-05-2017 00:00

Obiekty z salami biesiadnymi.

Najlepsze sale są rezerwowane nawet z rocznym wyprzedzeniem.
źródło: Fotolia
Najlepsze sale są rezerwowane nawet z rocznym wyprzedzeniem.

Jeszcze pięć–siedem lat temu obiekty weselne wyrastały jak grzyby po deszczu – opowiada Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości. – Chętnych do organizowania uroczystości było tak wielu, że miejsca trzeba było rezerwować nawet z rocznym wyprzedzeniem. Na najlepsze obiekty trzeba było czekać znacznie dłużej. Po okresie prosperity przyszły chudsze lata. Wiele źle zarządzanych obiektów upadło i zostało wystawionych na sprzedaż.

(Nie)nasycony rynek

Także Jarosław Mikołaj Skoczeń, ekspert Emmerson Realty, ocenia, że szał na budowanie obiektów weselnych i biesiadnych już minął. – Biznes rozwijał się prężnie od 2000 do 2010 roku. Powstawały m.in. małe obiekty na taniej ziemi na obrzeżach – mówi. – Dziś buduje się znacznie mniej, rynek się nasycił. Sale bankietowe mamy we wszystkich hotelach, których przybywa. Trzeba też pamiętać, że drastycznie spada liczba ślubów.

Konkurencja jest bardzo duża. Najlepsze obiekty są jednak bardzo oblegane.

Z kolei Agnieszka Renner, dyrektor pabianickiego oddziału Północ Nieruchomości twierdzi, że coraz bardziej popularne są inwestycje w nieduże pensjonaty i hotele m.in. z salami weselnymi. – Rynek takich obiektów rośnie – ocenia. – Kupując gotową nieruchomość, mamy ułatwione zadanie, bo na podstawie jego dotychczasowej działalności możemy oszacować stopę zwrotu.

W ocenie Agnieszki Renner tego typu obiekty cieszą się zainteresowaniem w atrakcyjnych turystycznie rejonach. – Atutem dla inwestującego jest możliwość uzyskania dużych dotacji unijnych. Pieniądze z Unii Europejskiej mogą pokryć połowę kosztów. Drugie tyle trzeba wyłożyć samemu - mówi .

– Adaptowane na pensjonaty lub małe hotele zabytkowe pałacyki cieszą się dużym zainteresowaniem – przyznaje Jarosław Mikołaj Skoczeń. – Imprezy w historycznych wnętrzach stają się coraz bardziej popularne od czasu, gdy ślubu nie trzeba zawierać w urzędzie stany cywilnego. Wiele par woli przenieść uroczystość do innego, urokliwego miejsca.

W starych murach

Agnieszka Renner podkreśla, że inwestorzy wolą gotowe obiekty. – Szukają zabytkowych pałaców, dworków. Odrestaurowywanie takich nieruchomości stało się modne – opowiada. – Z dbałością o każdy szczegół urządzane są luksusowe apartamenty. Zamki, pałace, dworki to idealne miejsca na wesela, konferencje, szkolenia. W Polsce mamy ok. 400 zamków i ponad 2 tys. odrestaurowanych pałaców przynoszących wysokie zyski.

Przedstawicielka agencji Północ Nieruchomości podkreśla, że szybko sprzedają się obiekty w atrakcyjnej cenie.

– Najwięcej takich inwestycji znajdziemy w południowej Polsce – podaje Renner. Dodaje, że w ubiegłym roku sprzedano kilka zamków, kilkanaście pałaców i dworów, które do tej pory stały puste i niszczały.

Renowacja kilkusetletniego zamku lub pałacu i przystosowanie go do świadczenia usług hotelowych może kosztować, jak szacuje dyrektor Renner, nawet kilkadziesiąt mln zł. – Pensjonat czy zamek można kupić za 1,2 mln zł. Remont i urządzenie eleganckiego hotelu to koszt 30–60 mln zł. Przedsięwzięcie powinno się zwrócić w ciągu 10–15 lat – szacuje Agnieszka Renner. – Obłożenie w hotelach urządzonych w stylowych murach jest o 30–40 proc. większe niż w nowoczesnych obiektach.

Tomasz Błeszyński komentuje, że rynek jest bardzo różnorodny – obok ekskluzywnych obiektów w zaadaptowanych pałacach i dworkach z powodzeniem działają także nowo wybudowane obiekty. – Delikatne ożywienie w tym segmencie rynku spowodowane jest działaniem programu 500+. – Branża ponownie zaczyna się rozwijać, bo oprócz imprez weselnych oferuje też przyjęcia komunijne, urodzinowe, studniówki czy chrzciny.

Błeszyński zwraca uwagę, że inwestorzy szukają działek pod nowe inwestycje. – Najważniejsza jest dobra lokalizacja. Miejsce musi być dobrze skomunikowane, ale jednocześnie nieco oddalone, mające swoisty klimat – podkreśla doradca. – Liczy się możliwość organizacji imprez również w plenerze. Ważne są miejsca hotelowe i zaplecze parkingowe.

"Rzeczpospolita"