Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Mazowsze chce euro z programu dla Wschodu

Artur Osiecki 19-02-2018, ostatnia aktualizacja 19-02-2018 11:01

Władze Mazowsza postulują, aby jego biedna, wschodnia część została objęta pomocą z programu kierowanego do makroregionu Polski wschodniej.

Część Mazowsza – region obejmujący m.in. Ostrołękę i Siedlce (na zdjęciu) znalazła się w programie Polska–Białoruś–Ukraina.
źródło: Shutterstock
Część Mazowsza – region obejmujący m.in. Ostrołękę i Siedlce (na zdjęciu) znalazła się w programie Polska–Białoruś–Ukraina.

Polska wschodnia, do której zalicza się piątka wschodnich województw (podlaskie, lubelskie, podkarpackie, świętokrzyskie i warmińsko-mazurskie), zwana też ścianą wschodnią, a nawet niekiedy pejoratywnie Polską B, jest od chwili wejścia do Unii Europejskiej mocno wspierana pieniędzmi unijnymi kierowanymi tylko do beneficjentów właśnie z pięciu wschodnich regionów. W okresie 2007–2013 kierowany był do nich program operacyjny „Rozwój Polski wschodniej" z wkładem z Unii Europejskiej w wysokości 2,3 mld euro. W okresie 2014–2020 do tej samej piątki regionów kierowany jest program „Polska wschodnia", z pulą z UE na poziomie 2 mld euro.

Trzeci program pomocowy?

Aktualnie na poziomie europejskim trwają rozmowy o przyszłości polityki spójności, a Komisja Europejska ma już w maju br. przedstawić projekt wieloletniego budżetu na okres po 2020 r. zawierający również wydatki na tę najważniejszą z punktu widzenia Polski politykę unijną. Jedną z kwestii zajmujących marszałków wschodnich województw jest więc pula pieniędzy, jaka trafi po 2020 r. do Polski, ale w dalszej kolejności również ich podział, np. czy ich część zostanie po raz trzeci wydzielona do odrębnego programu operacyjnego. Nie jest wykluczone, że tak się stanie, choć jak dowiedziała się „Rzeczpospolita", w resorcie inwestycji i rozwoju trwają prace nad przygotowaniem programu dla najbiedniejszych obszarów kraju niekoniecznie rozumianych wyłącznie jako pięć wschodnich województw.

Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że do piątki województw korzystających z takiego programu chce dołączyć Mazowsze. Na pierwszy rzut oka może to zaskakiwać, zważywszy że mowa o najbogatszym polskim województwie. Tyle że nie jest też tajemnicą, że jego zamożność jest głównie zasługą stolicy i otaczających ją gmin. Tymczasem na obrzeżach Mazowsza bieda piszczy równie głośno, jak w leżącej za miedzą Polsce wschodniej. Dlatego władze regionu chcą, by jego peryferie również skorzystały z dobrodziejstw programu operacyjnego kierowanego do Polski wschodniej.

– Poziom PKB w powiatach radomskim, siedleckim czy ciechanowskim nie różni się od powiatów wschodniej Polski. Dlaczego więc mieszkańcy tych mazowieckich terenów mieliby zostać pozbawieni wsparcia? Jako marszałek województwa czuję się zobowiązany do zabiegania o te pieniądze – mówi Adam Struzik, marszałek województwa mazowieckiego.

I przypomina, że Mazowsze to region niezwykle zróżnicowany. – Jeśli spojrzymy na wskaźniki rozwojowe, takie jak PKB na głowę mieszkańca, to okazuje się, że Mazowsze łączy w sobie dwa zupełnie różne obszary potrzeb. 32 powiaty pozametropolitarne mają wskaźniki identyczne, a miejscami nawet niższe niż powiaty w województwach Polski wschodniej. Dlatego od początku istnienia programu operacyjnego „Polska wschodnia" (PO PW) zabiegaliśmy o objęcie tej części województwa tym programem – tłumaczy Struzik. Starania te nie zakończyły się sukcesem.

Teraz jednak Mazowsze zyskało kolejny argument. – Od stycznia br. mamy nowy podział statystyczny, co oznacza, że Unia Europejska, patrząc na Mazowsze, widzi potrzeby biedniejszych regionów. Jesteśmy więc w stanie udowodnić różnice rozwojowe. Naszym celem jest także budowanie spójności terytorialnej Mazowsza z tymi województwami – wyjaśnia marszałek. Podkreśla, że Mazowsze będzie zabiegało o dodatkowe środki dla PO PW, a nie podział dotychczasowych.

– To dodatkowa populacja 2,6 mln mieszkańców o PKB na głowę ok. 70 proc. średniej unijnej. Leży to w naszym wspólnym interesie i interesie Polski. Myślę, że wszyscy powinniśmy myśleć o tym, jak powiększyć pulę środków, a nie tylko o tym, jak ją podzielić – tłumaczy Struzik.

Koledzy z partii powściągliwi

Jak na te postulaty reagują marszałkowie pięciu wschodnich województw? I tu sytuacja jest ciekawa. Władysław Ortyl z Podkarpacia, jedyny marszałek reprezentujący Prawo i Sprawiedliwość, podchodzi do tematu pozytywnie. – Jeśli idzie o dalszy rozwój Polski wschodniej jako makroregionu, to opowiadam się za kontynuacją realizacji odrębnego programu dla tej części Polski. Dwie perspektywy unijne to za krótki okres, aby zniwelować zaległości rozwojowe powstałe przez dziesięciolecia – mówi Ortyl i dodaje, że należy też rozszerzać takie programy transgraniczne jak Polska–Białoruś–Ukraina czy Polska–Słowacja.

– Co do najbiedniejszych powiatów Mazowsza to również one mogłyby korzystać z nowego programu dla Polski wschodniej po 2020 r., gdyż jest to uzasadnione zarówno poziomem ich rozwoju, jak i bliskością geograficzną. Zgadzam się więc, że program dla Polski wschodniej powinien być rozszerzony o część województwa mazowieckiego – tłumaczy.

Dużo bardziej powściągliwie i raczej sceptycznie podchodzą do problemu pozostali marszałkowie ze wschodnich województw. Dziwi to o tyle, że wszyscy czterej to reprezentanci Polskiego Stronnictwa Ludowego, którego politykiem jest też Adam Struzik.

– To trudny temat. Nie ma na razie takiego planu ani jednolitego stanowiska. Byłaby to kolejna enklawa wymagająca inwestowania, ale przecież z tej samej puli pieniędzy, a nie jakiegoś nowego, zwiększonego budżetu – podkreśla Gustaw Marek Brzezin, marszałek województwa warmińsko-mazurskiego. – Podkarpacie może sobie pozwolić na odrębne zdanie w tej kwestii, bo to jednak region o innym stopniu rozwoju, także przemysłowego – dodaje Brzezin.

– Już teraz część Mazowsza (podregion ostrołęcko-siedlecki – red.) znalazła się w programie Polska–Białoruś–Ukraina. Czy uda się go zaś włączyć do nowego programu dla Polski wschodniej po 2020 r., zobaczymy. Trudno jest nie przyznać, że powiat łosicki nie jest w Polsce wschodniej, ale trudno też tę sprawę już teraz przesądzać – mówi z kolei Sławomir Sosnowski, marszałek województwa lubelskiego.

– Najpierw musimy utrzymać oddzielny program dla makroregionu, a to wcale nie jest przesądzone, a potem zastanowimy się co dalej – studzi zapędy Mazowsza marszałek Warmii i Mazur, podkreślając, że obecne 2 mld euro dla pięciu wschodnich regionów to pomoc nie do przecenienia. Jedno jest pewne – wszyscy marszałkowie z Polski wschodniej, także Adam Jarubas, marszałek województwa świętokrzyskiego, opowiadają się za oddzielnym programem operacyjnym dla makroregionu po 2020 r.

Opinia

Jerzy Leszczyński, marszałek województwa podlaskiego

Rozwój Polski wschodniej rozumianej także jako część najbiedniejszych powiatów województwa mazowieckiego leży w naszym wspólnym interesie. Powiat taki jak łosicki niewątpliwie należy i geograficznie, i rozwojowo do Polski wschodniej. A musimy myśleć o spójności terytorialno-rozwojowej całego makroregionu. Chodzi m.in. o połączenia w zakresie infrastruktury, choćby drogowej czy kolejowej. Może włączenie najbiedniejszej części Mazowsza do przyszłego programu dla Polski wschodniej będzie trudne z punktu widzenia finansowego, bo zapewne będzie to taka sama pula, jaką przewidziano by wyłącznie dla piątki wschodnich regionów, ale chodzi przecież o wyrównywanie poziomu rozwoju. Optymalnym rozwiązaniem byłby nowy program ze zwiększoną pulą.

"Rzeczpospolita"