Na swoich stronach spółka Gremi Media Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Kim jest czeski łącznik

Marek Kozubal 23-12-2016, ostatnia aktualizacja 23-12-2016 09:07

Włoskie i amerykańskie służby są na tropie kolejnego obrazu zrabowanego w czasie wojny z Muzeum Narodowego w Warszawie.

źródło: materiały prasowe
Osiemnastowieczny obraz Jana van der Benda „Krajobraz z ludźmi i stadem” (na zdjęciu ilustracja sprzed wojny) został zrabowany z Muzeum Narodowego w Warszawie.  Być może wkrótce wróci do kraju.
źródło: Obraz dzielautracone.gov.pl
Osiemnastowieczny obraz Jana van der Benda „Krajobraz z ludźmi i stadem” (na zdjęciu ilustracja sprzed wojny) został zrabowany z Muzeum Narodowego w Warszawie. Być może wkrótce wróci do kraju.

Obraz holenderskiego malarza z drugiej połowy XVII wieku Jana van der Bendta „Krajobraz z ludźmi i stadem" (w przedwojennych dokumentach był opisywany jako „Krajobraz pasterski") jeden z amerykańskich domów aukcyjnych sprzedał niedawno za 6,6 tys. dolarów do Włoch.

Dzieło to pochodzi z kolekcji dr. Jana Popławskiego, która była gromadzona w latach 1885–1924 w Petersburgu. W 1935 roku część zbioru została wykupiona przez Zarząd Miasta Warszawy za ponad 440 tys. zł. Transakcja obejmowała 95 obiektów. Na liście oprócz obrazu Bendta znalazły się także dzieła Rubensa. Kolekcja trafiła do depozytu Muzeum Narodowego w Warszawie, a w czasie wojny została zrabowana przez Niemców. Po wojnie z kolekcji Popławskiego do muzeum wróciło tylko 50 obrazów.

Ministerstwo Kultury potwierdziło nam, że obraz Jana van der Bendta „jest przedmiotem śledztwa amerykańskiej agencji śledczej DHS/ICE – Homeland Security Investigations a także włoskich karabinierów".

„Ministerstwo przygotowało pełną dokumentacją obiektu i przekazało materiały organom ścigania; współpracuje też dalej z partnerami, jednakże ze względu na dobro śledztwa nie jest upoważnione do informowania o jego przebiegu" – informuje nas resort kultury.

Ukryte dzieła

Niewykluczone, że obraz pochodzi z tajemniczego magazynu dzieł zrabowanych w czasie wojny. Prawdopodobnie jest on zlokalizowany w Europie Środkowej, a pewne poszlaki wskazują na to, że znajduje się w Czechach.

Jednak nasi rozmówcy, znający okoliczności toczącego się w USA śledztwa w sprawie pięciu obrazów, które zostały zrabowane w czasie wojny z Muzeum Narodowego w Warszawie, wskazują, że równie dobrze ów magazyn może znajdować się w Austrii (Wiedeń ciągle jest miejscem handlu dziełami sztuki pochodzącymi z wojennego rabunku), Niemczech albo nawet Rosji.

Na tropie obrazów

Od kilku lat funkcjonariusze amerykańskiej agencji DHS/ICE prowadzą śledztwo w sprawie kilku obrazów, które przed wojną należały do Muzeum Narodowego w Warszawie.

W październiku 2006 roku kilka zaginionych obrazów wstawiła do domu aukcyjnego Doyle w Nowym Jorku Nadia D., 80-letnia mieszkanka stanu Maryland. Obrazy trafiły do niej kilka miesięcy wcześniej w przesyłce kurierskiej nadanej w czeskiej Pradze. Dla zmylenia śladów jako adres zwrotny ktoś wpisał na niej adres Muzeum Narodowego w stolicy Czech. Ale stamtąd nikt obrazów nie wysyłał. D. nie ujawniła, na czyje zlecenie wystawiła je na sprzedaż.

Obrazy miały dość dobrze spreparowane dokumenty. Chodziło o to, aby utrudnić sprawdzenie, czy widnieją w bazie dział zrabowanych w czasie wojny. Podano w nich fikcyjne nazwiska autorów, a także ich tytuły. Ceny wywoławcze były niskie (oscylowały wokół 5 tys. dolarów za sztukę). Według śledczych komuś zależało, aby szybko je sprzedać.

Czy w ten sposób przestępcy testowali szlak przerzutu zrabowanych w czasie wojny dzieł sztuki?

Pożegnanie „Damy"

Niebawem do Polski wróci „Portret damy" Getziusa Geldropa, flamandzkiego malarza z przełomu XVI i XVII wieku. Wykonany na desce dębowej techniką olejną obraz znajduje się w bazie dzieł utraconych w czasie wojny prowadzonej przez polski resort kultury. Znaleziony został w Los Angeles u prywatnych kolekcjonerów przez agentów DHS/ICE.

Przez dziesięć lat wisiał on w kuchni u artysty operowego Craiga Gilmora oraz jego partnera Davida Crockera. Gdy w październiku tego roku pojawili się u nich agenci, bez oporu oddali obraz, a wcześniej zorganizowali uroczyste pożegnanie „Damy". Zapowiadają, że odwiedzą „Damę" w Muzeum Narodowym w Warszawie.

„Obraz ten był częścią naszego domu, cieszymy się, że przez dziesięć lat mogliśmy dać schronienie jemu i jego 400-letniej historii" – napisał Gilmore w liście, który towarzyszy obrazowi. Donosi o tym „Los Angeles Times", który opisał okoliczności odzyskania dzieła po opublikowaniu artykułu o tym w „Rzeczpospolitej". Skąd się wziął obraz u Gilmora? Otóż w 2006 roku jako jeden z pięciu pojawił się on w domu aukcyjnym Doyle w Nowym Jorku, gdzie został sprzedany za niewiele ponad 3 tys. dolarów. Był jednym z pięciu obrazów, które wystawiła na sprzedaż Nadia D. Mieszkańcy Kalifornii kupili go, nie wiedząc, że pochodzi z przestępstwa.

Czas na karabinierów

Dziesięć lat temu w domu aukcyjnym pojawiła się także akwarela Juliana Fałata „Naganka na polowaniu w Nieświeżu" z 1891 r. Po wybuchu wojny obraz został przewieziony do Muzeum Narodowego. Ślad po nim urwał się w drugiej połowie 1944 r.

Polscy dyplomaci, którzy wraz z gronem miłośników polskiej sztuki od wielu lat obserwują amerykański rynek handlu dzieł sztuki w poszukiwaniu utraconych zabytków, doprowadzili do wstrzymania aukcji. Przez kilka lat prowadzone były negocjacje z właścicielem w sprawie zwrotu obrazu. Nie przyniosły one rezultatu i polski rząd poprosił o wsparcie amerykańską agencję DHS/ICE.

Obraz został zatrzymany, bo właścicielka nie była w stanie udowodnić, że legalnie wwiozła go na teren USA. W 2011 roku został on zwrócony Muzeum Narodowemu w Warszawie.

Agenci dokładnie przyjrzeli się także innym licytacjom z 2006 roku w Doyle. Odkryli wówczas, że wcześniej zostały tam sprzedane jeszcze cztery inne obrazy pochodzące z Muzeum Narodowego w Warszawie, utracone w czasie wojny.

Poszli ich tropem. W 2012 roku odzyskali obraz niemieckiego malarza Johanna Conrada Seekatza „Św. Filip chrzci sługę królowej Kandak". Znajdował się on już wtedy w jednej z londyńskich galerii. Wystawiony został na sprzedaż za 24 tys. dolarów. Wrócił do Polski dwa lata temu.

Z naszych informacji wynika, że agenci DHS/ICE ustalili też miejsce innego zrabowanego dzieła. Obraz „Czerkiesi" Januarego Suchodolskiego został wylicytowany w Nowym Jorku przez Aleksandra S. z Sankt Petersburga (Rosja). Rosjanie nie chcieli jednak współpracować z amerykańskimi służbami.

W bazie Ministerstwa Kultury znajduje się 63 tys. obiektów utraconych w czasie wojny. MSZ kilka lat temu szacował ich wartość na 20 mld dolarów.

"Rzeczpospolita"