Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Wieże ze świetlikami

Marek Kozubal 23-02-2017, ostatnia aktualizacja 23-02-2017 00:03

Wiadomo już, jak może wyglądać Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL.

Na potrzeby muzeum wyremontowany zostanie tzw. pałac cudów.
źródło: materiały prasowe
Na potrzeby muzeum wyremontowany zostanie tzw. pałac cudów.

Rozstrzygnięty został konkurs na koncepcję architektoniczną tej placówki. Przyznano trzy nagrody i dwa równorzędne wyróżnienia. Pierwszą, w wysokości 50 tys. zł i zaproszenie do negocjacji w trybie zamówienia z wolnej ręki na opracowanie dokumentacji projektowej, otrzymał zespół M.O.C. Architekci Ewa Janik z Katowic.

Sąd konkursowy docenił „twórczą koncepcję uporządkowania istniejącego założenia aresztu śledczego z zachowaniem i wyeksponowaniem obiektów historycznych" oraz „czytelność funkcjonalną" i wprowadzenie nowych elementów rzeźbiarskich, wzbogacających przestrzeń w muzeum. Kapituła konkursu doceniła również zaprojektowanie głównego wejścia w przemyślany sposób oraz metodę zintegrowania placu wejściowego z przestrzenią publiczną i ul. Rakowiecką. Za wyjątkowy zabieg uznano koncepcję czterech rzeźbiarskich wież świetlików, „dostarczających światło naturalne na poziom podziemia; nie tylko porządkujących przestrzeń muzeum, ale mających stać się także ważnym akcentem w skali miasta".

– Chcieliśmy w naszym projekcie upamiętnić wszystkich tych ludzi, którzy przeszli przez to miejsce – uważa Błażej Janik, jeden z autorów zwycięskiego projektu z pracowni M.O.C. Architekci.

– To muzeum będzie symbolicznym zwycięstwem ludzi, którzy nie zgadzali się na to, co wydarzyło się w Polsce po II wojnie światowej. Reżim komunistyczny robił wszystko, aby wymazać z naszej pamięci Żołnierzy Wyklętych, a to, co się dziś dzieje, budowa muzeum, jest ich zwycięstwem. Miało ich nie być na kartach historii, a teraz zostaną na nich zapisani na zawsze – mówi Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości, który ma nadzór nad realizacją projektu budowy muzeum. – Wchodzimy teraz w nowy etap pracy – tworzenia faktycznego muzeum – przypomina Jacek Pawłowicz, dyrektor placówki.

Rok temu zapadła decyzja o utworzeniu w siedzibie aresztu Warszawa-Mokotów Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. Zamiar jego utworzenia ogłosili przy ul. Rakowieckiej 1 marca 2016 r. prezes PiS Jarosław Kaczyński oraz minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Lider PiS przypomniał wtedy, że jeszcze prezydent Lech Kaczyński chciał powołania muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. – Nie zdążył, zginął, my dzisiaj podejmujemy to dzieło – mówił Jarosław Kaczyński.

Muzeum już działa na terenie funkcjonującego aresztu, zbiera eksponaty, prowadzi działalność edukacyjną, oprowadza wycieczki. Muzealnicy mają np. dokumenty przekazane przez kombatantów, m.in. podziemną drukarnię, bibułę, zbiór plakatów – od ogłoszeń o wyrokach śmierci po plakaty „Solidarności", ubrania więźniów politycznych. Jacek Pawłowicz przypomina, że na terenie aresztu m.in. zorganizowana została Noc Muzeów. Na terenie więzienia prowadzone były w poprzednim roku badania archeologiczne.

Wystawa stała ma zostać otwarta 1 marca 2019 r. Do tego czasu kompleks przy Rakowieckiej muszą opuścić osadzeni. Wszyscy zostaną przeniesieni do innych miejsc. Na potrzeby muzeum wyremontowany zostanie tzw. pałac cudów, w którym przesłuchiwani i mordowani byli działacze antykomunistycznego podziemia. Obecnie ten budynek nie jest użytkowany.

Areszt Śledczy Warszawa-Mokotów został oddany do użytku w 1904 r. przez władze rosyjskie. W czasie II wojny światowej był wykorzystywany przez Niemców. Po 1945 r. było to jedno z najcięższych więzień politycznych. Przetrzymywano tam nie tylko żołnierzy podziemia niepodległościowego, lecz także wielu działaczy opozycji antykomunistycznej przed 1989 r.

Według niepełnych danych IPN na terenie więzienia przy Rakowieckiej na przełomie lat 40. i 50. zmarło około 1000 osób. W grupie tej znaleźli się zamordowani przez ubeków bojownicy o wolność Polski, m.in. gen. August Emil Fieldorf „Nil", gen. Aleksander Krzyżanowski „Wilk" czy rotmistrz Witold Pilecki.

"Rzeczpospolita"