Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Z techniką na bakier

Bartosz Klimas 31-03-2017, ostatnia aktualizacja 31-03-2017 00:00

Na początku kwietnia powstanie Narodowe Muzeum Techniki – zapowiada minister. Siedziba bez zmian – Pałac Kultury i Nauki.

Na bieżące utrzymanie muzeum potrzeba 4–5 mln złotych rocznie.
autor: Jerzy Dudek
źródło: Fotorzepa
Na bieżące utrzymanie muzeum potrzeba 4–5 mln złotych rocznie.
Ekspozycja nawiązuje do początków powojennego muzealnictwa niż do współczesnych rozwiązań.
autor: Przemek Wierzchowski
źródło: Fotorzepa
Ekspozycja nawiązuje do początków powojennego muzealnictwa niż do współczesnych rozwiązań.

NMT zastąpi działające od 1955 roku Muzeum Techniki i Przemysłu. Placówka ma być finansowana przez MKiDN, Ministerstwo Rozwoju, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz m.st. Warszawę.

– Ale również z udziałem Naczelnej Organizacji Technicznej (organizatora obecnego Muzeum Techniki – red.) jako tej, która wnosi swoje ekspozycje, swoje zbiory do tego przedsięwzięcia – poinformował minister kultury i dziedzictwa narodowego.

Dyrektor MTiP Piotr Mady zgadza się, że tylko w formie Narodowego Muzeum Techniki instytucja będzie miała zapewnioną stabilność funkcjonowania i możliwość rozwoju. Dodaje, że podobne próby były podejmowane już wcześniej.

– W 2015 roku parafowano umowę z Ministerstwem Gospodarki o przejęciu Muzeum Techniki, zabrakło jedynie podpisu ministra – przypomina.

– A potem zmieniły się władze i chociaż zwracaliśmy się do ministrów i premier, nie udało się doprowadzić sprawy do finału – dodaje w rozmowie z „Rzeczpospolitą" Ewa Mańkiewicz-Cudny, prezes zarządu Federacji Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych NOT. – O to, żeby muzeum było narodowe, staramy się od 2006 roku. Zwracaliśmy się do różnych ministerstw, które prowadziły MTiP po transformacji ustrojowej – Kultury, Przemysłu, Gospodarki, Nauki... Chcieliśmy przekazać eksponaty w momencie, kiedy NOT nie miał jeszcze kłopotów z utrzymaniem placówki. Ale teraz nie zgadzamy się na to, żeby je oddać i pozostać z długiem wynikającym z prowadzenia muzeum – mówi, podkreślając, że jest to oficjalne stanowisko zarządu NOT.

Potwierdzeniem jej słów są dokumenty, wśród nich list do ministra kultury z 2006 roku, z wnioskiem o przekształcenie MTiP w Narodowe Muzeum Techniki i Dziedzictwa Kultury Technicznej.

Muzeum prywatne

Obecne problemy Muzeum Techniki i Przemysłu zaczęły się od decyzji jednego z ministerstw, które dziś wyrażają chęć finansowania nowej placówki. W ubiegłym roku Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, po raz pierwszy w powojennej historii, odrzuciło wniosek o dotację złożony przez NOT (który prowadzi MTiP od początku działalności).

Odmowę uzasadniono m.in. zbyt lakonicznym i ogólnym zapisem zamierzeń oraz brakiem sprecyzowanego celu, programu i zakresu poszczególnych elementów działania.

– Odrzucenie wniosku było zaskoczeniem – twierdzi dyrektor Piotr Mady, dodając przy tym, że dotychczasowe finansowanie muzeum było kroplówką na przetrwanie, bez możliwości inwestycji i zmian ekspozycji.

„Muzeum Techniki i Przemysłu NOT nie jest pod względem prawnym muzeum państwowym, ale placówką, której właścicielem jest organizacja pozarządowa. Zbiory są zatem prywatną kolekcją stowarzyszenia, a to uniemożliwia uzyskanie stałego finansowania z budżetu państwa" – napisano w komunikacie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego z czerwca 2016 roku.

– Minister nauki wykreśliła muzeum ze stałej listy finansowania już w 2011 roku, odtąd co roku trzeba było starać się o dotację – mówi „Rzeczpospolitej" pracownik MTiP (prosił o zachowanie anonimowości, obowiązuje go zakaz rozmów z prasą). – Jednak formalnie były to pieniądze na działalność naukową, nie na czynsze i płace. W 2015 roku NOT został poinformowany, że kolejnej dotacji nie będzie, więc to, co się stało w roku 2016, nie było niespodzianką.

Z pracownika wolontariusz

Brak dotacji doprowadził do wypowiedzenia umowy najmu przez zarząd Pałacu Kultury i Nauki oraz wstrzymania wypłat. Na początku listopada odbyła się pikieta pracowników muzeum pod hasłem „Oddamy muzeum w bardzo dobre ręce". Alarmowali, że w przypadku likwidacji placówki na bruku może znaleźć się 15 tysięcy eksponatów. „Od sierpnia pracujemy za darmo" – napisano na jednym z transparentów.

– Do 31 maja jesteśmy na wypowiedzeniu, pracujemy jako wolontariusze, dostajemy jedynie kilkaset złotych miesięcznie, tyle, ile uda się zebrać ze sprzedaży biletów – mówi pracownik muzeum, dodając, że do obecnego porozumienia z ministerstwami doprowadziła inicjatywa miejscowego związku zawodowego Solidarność.

W myśl zapowiedzi Ministerstwa Kultury nowe muzeum przejmie obecnych pracowników. Planowany udział władz miasta to dobry znak – bo to właśnie miasto może umorzyć zaległości czynszowe.

Na utrzymanie potrzeba 4–5 mln złotych rocznie, do tego kilka–kilkanaście milionów na modernizację ekspozycji, której kształt nawiązuje raczej do początków powojennego muzealnictwa niż do współczesnych rozwiązań.

Spór o zbiór

„Jesteśmy przekonani, że jest to skutek wieloletnich zaniedbań i zaniechań oraz braku opieki i niegodziwego, instrumentalnego wykorzystywania Muzeum przez Federację, a także jej roszczeniowej postawy wobec państwa" – oceniają sytuację w MSiT jego pracownicy. W marcu poinformowali w liście otwartym, że zbiory są wywożone. Według nich Federacja NOT podjęła decyzję o sprzedaży eksponatów. „Od jesieni 2016 r. najcenniejsze zabytki techniki wywożone są do naszego oddziału w Chlewiskach i tam, z dala od wścibskich oczu, czekają na kupców". Jak podkreślają autorzy listu, 80 proc. kolekcji stanowią dary.

– Rzeczywiście, po jednym ze spotkań w Ministerstwie Kultury powiedziałam o sprzedaży zbiorów na potrzeby pokrycia zadłużenia – w końcu według oficjalnego stanowiska Ministerstwa Nauki muzeum jest placówką prywatną, a większość ze wspomnianych darów pochodzi od członków stowarzyszeń naukowo-technicznych zrzeszonych w NOT – ripostuje Ewa Mańkiewicz-Cudny. – Ale nie było mowy o wyprzedawaniu kolekcji po kawałku, jedynie o sprzedaży komuś, kto poprowadzi muzeum. Rozmawialiśmy z władzami Mazowsza, także Bydgoszczy i Katowic, które były zainteresowane jedynie częścią zbioru. Teraz propozycję składa nam Warszawa, jednak w tym przypadku w grę wchodzi jedynie umorzenie długu za wynajem pomieszczeń w Pałacu Kultury, ale już nie zobowiązań wobec pracowników.

Zdaniem prezes wartość eksponatów bez trudu pokryje całość długu – w tegorocznych listach do Ministerstwa Kultury Federacja szacuje ją na 13–15 mln złotych. – Sama maszyna szyfrująca Enigma wyceniana jest na milion złotych. Chyba państwo jest w stanie to odkupić, skoro odkupiło „Damę z gronostajem"? – pyta.

NOT proponuje więc wykupienie przez państwo części zbiorów, w zakresie pozwalającym na spłatę długu.

– Do dziś nie otrzymaliśmy oficjalnej odpowiedzi. Mamy ustną informację od dyrektor Departamentu Dziedzictwa Kulturowego, iż nie ma możliwości spłacenia długów muzeum, a zakup kolekcji wymaga długiego czasu związanego z wyceną – informuje prezes NOT.

Pracownicy MTiP stoją na stanowisku, że faktycznym właścicielem zbiorów jest państwo, a NOT jest jedynie zarządcą. Podobnie uważa Ministerstwo Kultury („Nie ma naszej zgody na to, żeby sprzedawać kolekcje" – oświadczył w marcu minister kultury). Jednak treść wspomnianego wcześniej komunikatu Ministerstwa Nauki zdaje się mówić co innego.

W styczniu, po odrzuceniu przez MNiSW odwołania w sprawie dotacji za rok 2016, zarząd FSNT NOT podjął decyzję o postawieniu Muzeum Techniki i Przemysłu w stan likwidacji. ©℗

"Rzeczpospolita"