Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Koniec sporu o KL Warschau

Marek Kozubal 12-04-2017, ostatnia aktualizacja 12-04-2017 10:10

KL Warschau zlokalizowany był w okolicach ul. Gęsiej. Niemcy wybudowali tam krematorium – udowodnił to właśnie Zygmunt Walkowski.

Żołnierze AK wyzwolili więźniów obozu 5 sierpnia 1944 r., krótko po wybuchu powstania warszawskiego
źródło: Zbiory Władysława Bartoszewskiego
Żołnierze AK wyzwolili więźniów obozu 5 sierpnia 1944 r., krótko po wybuchu powstania warszawskiego

Walkowski jest znanym fotografikiem, varsavianistą, który otrzymał nagrodę Kustosza Pamięci Narodowej. Został powołany jako biegły w śledztwie IPN w sprawie zbrodni popełnionych przez Niemców na terenie obozu koncentracyjnego KL Warschau. Jego zadaniem było ustalenie na podstawie analizy zdjęć lotniczych lokalizacji obozu. Miał do dyspozycji kilka tysięcy skanów zdjęć lotniczych, które przywiózł z USA, a także odtajnione przez poprzedniego szefa MON Tomasza Siemoniaka lotnicze zdjęcia Warszawy. Badania swoje prowadził – jak stwierdził – 6,5 roku.

Wśród historyków od lat toczy się spór o to, gdzie był zlokalizowany obóz i czy znajdowały się w nim komory gazowe. Niektórzy wskazywali na tunel w pobliżu ul. Bema (obok dworca Warszawa Zachodnia), Fort Bema, Lasek na Kole.

Na podstawie analizy zdjęć Walkowski udowodnił, że KL Warschau ograniczony był ulicami: Gęsią (stąd nazwa Gęsiówka, dzisiaj to ul. Anielewicza), Zamenhofa, Karmelicką, Lewartowskiego. W miejscu, gdzie dzisiaj jest blok przy ul. Karmelickiej 17a, znajdowało się krematorium.

– Dzisiaj nie ma nawet najmniejszego upamiętnienia tego miejsca – zaznacza Zygmunt Walkowski.

Przeprowadzona przez niego analiza zdjęć wykazała, że w okolicach dworca Warszawa Zachodnia, Fortu Bema i Lasku na Kole nie było żadnej infrastruktury obozowej. Istniejące do dzisiaj szyby wentylacyjne w pobliżu dworca – wskazywane przez niektórych jako komory gazowe, zostały wybudowane – wykazał Walkowski – w latach 70. przy okazji budowy tunelu pod torami.

Z ustaleń IPN wynika, że Niemcy założyli obóz koncentracyjny w Warszawie latem 1943 r. Jego pierwszymi więźniami byli Żydzi z getta, potem także z innych krajów, oraz Polacy. Jak ustalili prokuratorzy, Niemcy dokonywali tam masowych egzekucji, m.in. więźniów Pawiaka. Nie wiadomo jednak, ile osób więziono w obozie oraz ile zamordowano. Przed wybuchem powstania warszawskiego rozpoczęła się ewakuacja KL Warschau. 5 sierpnia 1944 r. zdobyli go żołnierze Batalionu „Zośka" AK, uwalniając 348 więźniów. Po wojnie w miejscu obozu przeprowadzono ekshumację – wydobyto wtedy ok. 2 ton prochów ludzkich. Prace przerwano, bo bezpieka i Sowieci stworzyli tam obóz m.in. dla jeńców wojennych.

Śledczy ustalili dane esesmanów służących w tym obozie. W grupie tej byli nie tylko Niemcy, ale także volksdeutsche: węgierscy, polscy, rumuńscy, chorwaccy i słowaccy.

Prokurator IPN wystąpił do Centralnego Krajowego Zarządu Wymiaru Sprawiedliwości do Badania Zbrodni Nazistowskich w Ludwigsburgu o informacji na temat 208 funkcjonariuszy z KL Warschau. Niemcy odmówili pomocy, tłumacząc to problemami kadrowymi.

"Rzeczpospolita"