Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Warszawa niegościnna dla Prusa

Marcin Kube 01-07-2017, ostatnia aktualizacja 01-07-2017 00:00

Najbardziej warszawski pisarz XIX wieku przed końcem trzeciego roku studiów wrócił do Lublina załamany.

Uroczystości pogrzebowe Bolesława Prusa na Placu Trzech Krzyży, 22 maja 1912 rok
źródło: Zbiory Narodowego Archiwum Cyfrowego
Uroczystości pogrzebowe Bolesława Prusa na Placu Trzech Krzyży, 22 maja 1912 rok
Monika Piątkowska, autorka książki „Prus. Śledztwo biograficzne”
autor: Leszek Talko
źródło: ZNAK
Monika Piątkowska, autorka książki „Prus. Śledztwo biograficzne”

20 sierpnia minie 170. rocznica jego urodzin. Jednak twórca „Lalki", uznawany za arcywarszawskiego prozaika, dorastał na wschodzie Polski. Fakty z życia Aleksandra Głowackiego, którego zapamiętano pod literackim pseudonimem Bolesław Prus, przypomniała Monika Piątkowska w nowej biografii „Prus. Śledztwo biograficzne".

Urodził się w 1847 r. w Hrubieszowie. Dlaczego Antoni Głowacki nie towarzyszył swej małżonce Apolonii z Trembińskich w czasie połogu, a także długo zwlekał, by przyjechać zobaczyć własne dziecko? Nie wiadomo, choć można się domyślać, że w tamtym czasie małżeństwo przechodziło kryzys.

Szybko osierocony

Przyszły pisarz dzieciństwo spędził w majątku ojca w Żabcach, ale nie należało ono do szczęśliwych. Gdy miał trzy lata, zmarła matka, a sześć lat później ojciec. Dziewięcioletni Aleksander zamieszkał u babki w Puławach. Po jej śmierci trafił pod skrzydła krewnych w Lublinie. Gdy podrósł, razem z bratem, nauczycielem szkolnym, trafił do Siedlec, a stamtąd do gimnazjum w Kielcach.

Monika Piątkowska portretuje młodego Aleksandra jako chłopca „ekspresyjnego, gadatliwego, głośnego, wiecznie zbuntowanego i rozbawionego". Typ klasowego filozofa, który wzbudzał konsternację u nauczycieli swoimi prowokacyjnymi pytaniami. Jednocześnie był jednym z najlepszych uczniów i szczególnie lubił matematykę. Piątkowska pisze też o jego napadach lęku i konwulsjach, które dopadały go w chwilach stresu. Autorka zauważa również, że Prus był często bity w dzieciństwie przez krewnych i opiekunów oraz szykanowany przez rówieśników.

W Kielcach zastało go powstanie styczniowe. Miał wtedy 16 lat, co nie przeszkadzało mu wziąć udziału w walkach. Ranny trafił do niewoli. Cudem uniknął zsyłki do Rosji, choć pozbawiono go szlachectwa i na pewien czas osadzono w celi. Dla jego brata powstanie skończyło się gorzej. Dramatyczne przeżycia zachwiały słabym zdrowiem fizycznym oraz umysłowym Leona Głowackiego, który zapadł na ciężką psychiczną chorobę i resztę  życia spędził pod opieką lekarzy. Tymczasem Aleksander u boku troskliwego wujostwa skończył szkoły w Lublinie i w 1866 r., mając 19 lat, wyjechał studiować na Wydział Matematyczno-Fizyczny w Szkole Głównej w Warszawie, która powstała w miejsce zamkniętego przez cara uniwersytetu.

Pierwsze tygodnie Głowackiego w Warszawie autorka biografii opisuje tak: „Nie znał miasta ani jego zwyczajów, nie miał w nim wielu zaprzyjaźnionych domów i niewiele miejsc budziło w nim jakiegokolwiek wspomnienia. Na samotność i anonimowość nie mógł jednak narzekać. Tego roku naukę w szkole głównej podjęło aż piętnastu jego klasowych kolegów, a na uczelnianych korytarzach co chwila spotykał znajomych z Siedlec i Kielc".

W Warszawie młodzieniec bardzo się zmienił. Z przebojowego i bezczelnego stał się nieśmiały i niepewny. Trema prowincjusza szybko jednak minęła i chociaż był nieatrakcyjny i zaniedbany, momentalnie zdobył opinię kobieciarza. Coś jednak musiało się wydarzyć w jego życiu, bo podczas trzeciego roku studiów przestał zajmować się kobietami. Co więcej, zaczął wręcz potępiać nieodpowiedzialną popędliwość i rozwiązłość. Monika Piątkowska dopatruje się w tym zwrocie seksualnej traumy i stawia tezę (po raz kolejny wyłącznie na podstawie jego literackich tekstów), że musiał spowodować ciążę u jednej z kochanek, która dokonała później aborcji. To wydarzenie miało zapoczątkować kryzys psychiczny i duchowy. Jeszcze przed końcem roku akademickiego 21-letni Aleksander wrócił na Lubelszczyznę, żeby odżyć.

Pozytywista

Czas spędzony w Warszawie był także okresem, w którym Prus nawiązał liczne znajomości, a także ukierunkował jego myślenie na myśl pozytywistyczną i scjentystyczną, która określi charakter jego dorosłej publicystyki, a także prozy.

Do Warszawy wrócił kilkanaście miesięcy później, w grudniu 1870 r. W międzyczasie próbował rozpocząć naukę na Wydziale Leśnym uczelni w Puławach. Leśnikiem jednak nie został, bo z hukiem wyleciał ze studiów za niesubordynację.

W Warszawie już nie wrócił na studia. Zaczął pracować, a po godzinach – pisać.

Dawni koledzy ze studiów zaczęli już robić kariery. Tymczasem jego sytuacja wyglądała nieciekawie. Kompleks niższości przy jednoczesnym poczuciu wyższości sprawiły, że stał się trudny do zniesienia. Monika Piątkowska pisze, że Głowacki „nie miał kapitału, zawodu, popleczników, widoków na przyszłość, a co najgorsze, wszędzie gdzie się rozejrzał, widział przyjaciół, których kariery mogły budzić wyłącznie zazdrość".

Imał się różnych zawodów. Był kopistą, korepetytorem, subiektem, a nawet pracownikiem fabryki. Piątkowska twierdzi też, że podobnie jak Stanisław Wokulski z „Lalki" przez pewien czas był na utrzymaniu majętnej wdowy, z którą miał romans.

Mimo trudności z każdym rokiem nabierał większej sławy jako publicysta. Jego „Kroniki tygodniowe" w „Kurierze Warszawskim" stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych działów publicystycznych stołecznej prasy. Ostre teksty, często krytyczne wobec zaściankowości i zacofania rodaków, przysparzały mu wielu wrogów. Pisał otwarcie o obyczajowości i zwyczajach seksualnych mieszkańców Warszawy, przez co zdobył opinię publicysty nieobyczajnego i sprośnego. Doszło nawet do tego, że został napadnięty na ulicy przez grupę studentów rozjuszonych jego tekstami.

W 1875 r. ożenił się ze swą daleką kuzynką, dawną miłością, do której wiele lat robił podchody. Jednak nie doczekali się z Oktawią Trembińską potomstwa.

Prus nie lubił podróży. Piątkowska dostrzega u niego objawy agorafobii i natręctw, które sprawiały, że nawet przechodząc przez most, potrafił dostać napadu lęku. Za granicą był tylko raz, w 1895 r. Wyprawę po Europie zakończył kilkudniowym pobytem w Paryżu, o którym później pisał w „Lalce".

Niedosyt sławy

Wiele lat, mimo rozpoznawalności publicystycznej i prozatorskiej, czuł niedosyt literackiej sławy. Kiedy w 1883 r. jego znajomy Henryk Sienkiewicz odnosił sukcesy, publikując  odcinki „Ogniem i mieczem" w dzienniku „Słowo", Prus niemal rozchorował się z zazdrości.

Jego czas przyszedł cztery lata później. 29 września 1887 r. opublikował w „Kurierze Codziennym" pierwszy odcinek „Lalki". Był to dzień, w którym przeszedł do historii literatury. Później były kolejne, również docenione powieści: „Emancypantki" i „Faraon".

Zmarł 19 maja 1912 r. w swoim mieszkaniu. Miał 65 lat. Od rana czuł się źle. Zresztą od wielu lat miał problemy zdrowotne. Na pogrzeb w kościele św. Aleksandra na pl. Trzech Krzyży przyszły tłumy warszawiaków. Jego grób znajduje się w Alei Zasłużonych na Powązkach.

Biografia pióra Moniki Piątkowskiej jest nietypowa. Mało w niej literackich analiz. O „Lalce" jest niewiele, o „Faraonie" jeszcze mniej. Jeżeli na kartach „Śledztwa biograficznego" pojawia się literatura, to najczęściej ma ona wypełnić luki w życiorysie Aleksandra Głowackiego. Autorka przyjmuje ryzykowną metodę, w myśl której traktuje prozę Prusa na wskroś autobiograficznie. Gdy nie znajduje potwierdzenia swoich tez w źródłach, szuka ich w literaturze, która wyszła spod pióra jej bohatera. Czasami dochodzi do przekonujących wniosków, ale często też spekuluje na wyrost.

Tym, co najciekawsze w jej książce, jest bez wątpienia portret Warszawy w drugiej połowie XIX w. Monika Piątkowska znakomicie opisuje codzienne życie i zwyczaje studentów, ubogiej inteligencji, a także salonów literackich i środowisk dziennikarskich.

Szkoda, że mało w tej biografii samej Warszawy, która przecież była bohaterką prozy Bolesława Prusa. Znalazłoby się tu materiału na jeszcze jedną książkę, bo pisarz bardzo często zmieniał wynajmowane pokoje i mieszkania. W czasach studenckich był lokatorem na Lesznie, Starym Mieście i w kamienicy przy Chmielnej 5. Także na niesławnym Powiślu przy Cichej 6, która wcale nie była cicha, bo na całą ulicę hałasowała pobliska fabryka. Po ślubie mieszkał z żoną na Twardej, w otoczeniu warszawskich Żydów, aż w końcu w 1905 r. kupił mieszkanie przy skrzyżowaniu Kruczej i Wspólnej. Budynek nie przetrwał wojny, dziś można znaleźć tablicę wmurowaną w blok przy Wilczej 12. Co ciekawe, po sąsiedzku, przy Wspólnej 24, mieszkał Henryk Sienkiewicz – największy konkurent Prusa i kolega redakcyjny, z którym doskonale się znał.

"Rzeczpospolita"