Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

IRA i Abwehra

Piotr Bożejewicz 21-08-2017, ostatnia aktualizacja 21-08-2017 00:00

Irlandzka Armia Republikańska jest chętnie i często piętnowana za współpracę z wywiadem wojskowym III Rzeszy. Jednak ten osobliwy romans nigdy nie został skonsumowany.

25 sierpnia 1939 r. IRA dokonała zamachu bombowego w Coventry. Zginęło w nim pięć osób, a 70 zostało rannych.
źródło: Getty Images
25 sierpnia 1939 r. IRA dokonała zamachu bombowego w Coventry. Zginęło w nim pięć osób, a 70 zostało rannych.

Wzmianka o choćby taktycznym sojuszu z Niemcami Hitlera zawsze zawiera sugestię o ideologicznym pokrewieństwie aliantów. W rzeczywistości prawdziwi irlandzcy faszyści z Błękitnych Koszul żywili do Armii Republikańskiej równie wrogi stosunek jak do legalnego rządu w Dublinie. W mocno podzielonej IRA nigdy nie brakło silnego lewego skrzydła, a wielu jej znaczących członków wiązanych ze współpracą z nazistami nigdy nie wyrzekło się marksistowskich sympatii. Mimo wszystkich walk frakcyjnych naturalnym sprzymierzeńcem irlandzkich bojowników był jednak każdy, kto szkodził brytyjskiemu dominium. Nawet wówczas, gdy 120 tys. Irlandczyków na ochotnika ruszyło w okopy Wielkiej Wojny wraz z Anglikami, nacjonaliści pokroju Rogera Casementa nie wahali się przyjmować broni od kajzerowskich Niemiec, przeciw którym walczyli ich rodacy.

Także po odzyskaniu niepodległości ten sposób myślenia nie zanikł w rozłamowej części IRA, niepogodzonej z podziałem kraju i warunkami irlandzko-brytyjskiego traktatu. Wojna domowa sprawiła tylko, że do Anglików na liście wrogów dołączyli niedawni towarzysze broni z rządu, a nawet stojąca za nimi większość irlandzkiego społeczeństwa. Jednak zasada „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem" była nadrzędna wobec ideologii. Doskonałym tego przykładem jest jeden z czołowych działaczy antytraktatowych, Moss Twomey, który – choć daleki od komunizmu – za subwencję w wysokości 500 funtów miesięcznie w 1925 r. zaprzągł IRA do współpracy z sowieckim wywiadem, zbierając dla Moskwy informacje o uzbrojeniu brytyjskiej armii. Zaledwie 14 lat później ten sam Twomey bez większych oporów zasiadł do spiskowania z hitlerowskimi Niemcami.

W sojuszu, lecz na przekór

Inicjatywa współpracy wyszła od Niemców, dla których organizacja oplatająca mackami nie tylko Wielką Brytanię, ale także Stany Zjednoczone, teoretycznie mogła być w przyszłej wojnie cennym partnerem – znacznie pożyteczniejszym od dość groteskowych miejscowych faszystów. Stąd w 1937 r. z ówczesnym szefem wywiadu IRA Tomem Barrym nawiązał kontakt niemiecki agent Joseph Hoven, przebywający w Irlandii Północnej pod pretekstem wymiany studentów. Rozmowa była na tyle obiecująca, że kontynuowano ją podczas wspólnej podróży do Berlina – trochę z konieczności, gdyż Hoven opuszczał Irlandię z powodu wygaśnięcia wizy. Niemcy okazali zainteresowanie zbieraniem danych wywiadowczych i możliwością prowadzenia akcji sabotażowych w Irlandii Północnej, jednak stanowczo odradzali ataki na cywilne cele w Anglii.

Po powrocie Barry przedstawił postulaty Niemców walnemu zgromadzeniu IRA, ale jako nie dość radykalne zostały one zignorowane przez dominujące wówczas jastrzębie. Przewodził im Seán Russell, który w 1936 r. został pozbawiony funkcji generalnego kwatermistrza pod zarzutem defraudacji i samowolnych operacji w Stanach Zjednoczonych, ale po rehabilitacji zdołał przejąć kontrolę nad sztabem IRA i parł do wojny z Wielką Brytanią. Zamiast niemieckich wniosków przyjęto do realizacji forsowany przez Russella plan S, zakładający zmasowane ataki terrorystyczne na cywilów w Anglii. Skutkiem było pierwsze rozczarowanie Niemców, którym zależało na dyskrecji i uniknięciu otwartej konfrontacji z Londynem przed wybuchem wojny. Zgodnie z ich obawami zamachy przyniosły katastrofalne skutki dla IRA i w praktyce zrujnowały możliwość dalszej współpracy.

Niemniej Niemcy wciąż chcieli uściślenia wzajemnych kontaktów, co jednak było trudne po odwołaniu Hovena, ich jedynego człowieka w Irlandii Północnej. Szansa pojawiła się znów w 1938 r. po przejęciu przez Abwehrę organizacji Fichte-Bund, zajmującej się propagowaniem nazizmu za granicą. Pracownikowi jej anglojęzycznej sekcji w Hamburgu, Oscarowi Pfausowi, zlecono rozmowy z dowództwem IRA i utworzenie stanowiska oficera łącznikowego. Pomagał mu kapitan Abwehry Friedrich Marvede, który przez znajomych w rzymskiej ambasadzie Irlandii umówił mu kontakt z Eoinem O'Duffym w Dublinie. O'Duffy jest dobrym przykładem komplikacji irlandzkich wyborów politycznych, bo choć w wojnie domowej walczył po stronie rządu, to później się zradykalizował i założył faszystowski Ruch Błękitnych Koszul, co mimo wrogości do IRA nie zamykało mu dostępu do dawnych towarzyszy broni z obu stron barykady. Dzięki jego pośrednictwu w lutym 1939 r. Pfaus spotkał się w Irlandii z Seánem Russellem, Mossem Twomeyem i Seamusem O'Donovanem. Ponieważ jednak Pfausowi brakło pełnomocnictw, na dalsze rozmowy w Niemczech Russell wysłał O'Donovana, sam zaś wyjechał do USA szukać poparcia i pieniędzy.

Rozmowy z kpt. Mervede w Berlinie mocno ostudziły marzenia IRA o strumieniu niemieckiej broni i funduszy. Abwehra nie tylko odmówiła pomocy przy realizacji planu S, ale wręcz żądała powstrzymania dalszych ataków. Maszyna terroru pędziła jednak pełną parą, dosięgając kolejno Londynu, Manchesteru i Birmingham. Kiedy O'Donovan ponownie przyjechał do Berlina z końcem kwietnia, uzyskał tylko kody radiowe i kryptonim kontaktowy. Jego łącznikiem z Abwehrą został Francis Stuart, australijski pisarz, który dla irlandzkiej żony porzucił antypody i został katolikiem, lecz z powodu dokuczliwej dublińskiej nudy wyjednał sobie wykłady na niemieckich uniwersytetach. Przy okazji prowadził audycje propagandowe dla Irlandii, lecz – co ciekawe – godząc się na wychwalanie III Rzeszy, zastrzegł sobie prawo unikania wątków antysemickich i antysowieckich. Stuart pośredniczył w kontaktach między IRA i Abwehrą do 1943 r., aż ostatecznie stracił zaufanie Gestapo i paszport.

Sukcesy, czyli klęski

Podczas ostatniego pobytu w Niemczech latem 1939 r. O'Donovana przyjął sam szef Abwehry Wilhelm Canaris. Admirała szczególnie interesowała możliwa reakcja rządu w Dublinie na wkroczenie wojsk brytyjskich do Irlandii i ewentualną niemiecką interwencję, chociaż pytał też o możliwości bojowe IRA i jej potrzeby zbrojeniowe.

Czegokolwiek dowiedział się wtedy Canaris, po 25 sierpnia było to już nieaktualne za sprawą ataku bombowego w Coventry. Zaledwie chwilę przed wybuchem wojny z rąk IRA zginęło wtedy pięciu cywilów, a ponad 70 odniosło rany. Zamachowcy dokonali tym niemożliwego, doprowadzając do ścisłej współpracy wywiadów irlandzkiego i brytyjskiego, bo aby oddalić groźbę brytyjskiej interwencji, broniąca neutralności Irlandia nie mogła dłużej markować działań przeciw IRA. Ponadto 3 września wprowadzono stan wyjątkowy, który trwał do końca 1946 r.

Jeszcze większą katastrofę wywołał sukces z 23 grudnia 1939 r., gdy korzystając z przedświątecznego rozprzężenia dyscypliny w armii, IRA dokonała napadu na wojskowe magazyny w Phoenix Park pod Dublinem. Z fortu udało się wywieźć aż 13 ciężarówek pełnych broni, w tym milion sztuk trudno dostępnej w Europie amunicji do pistoletów maszynowych Thompson, których wiele było na wyposażeniu bojówek. Szybko się jednak okazało, że takiej ilości sprzętu nie sposób ukryć, więc jeszcze przed Nowym Rokiem policja odzyskała większość zrabowanej broni. Co więcej, atak wzmocnił determinację rządu w walce z terroryzmem i zaledwie dzień po napadzie irlandzki parlament przegłosował ustawy o nadzwyczajnych uprawnieniach państwa, obejmujących prawo do internowania bez wyroku sądu, procesy przed doraźnym trybunałem wojskowym i wiele innych obostrzeń prawa. Na ich podstawie wkrótce schwytano i uwięziono prawie 8 tys. członków IRA. W wyniku obławy przejęto także inne skrytki z bronią, a do wielu zdziesiątkowane jednostki straciły dostęp, bo z konspiracyjnych względów ich lokalizację znały tylko dwie osoby w oddziale, więc po aresztowaniach wiedza o nich na lata utknęła w więzieniach. W efekcie IRA nie tylko straciła większość możliwości bojowych, ale też z powodu zaostrzonych rygorów bezpieczeństwa stała się bezużyteczna jako narzędzie wywiadu.

Także komunikacja między IRA a Abwehrą była coraz trudniejsza, zwłaszcza odkąd pod zarzutem szpiegostwa aresztowano Adolfa Mahra, austriackiego archeologa, który oficjalnie był dyrektorem Muzeum Narodowego w Dublinie, a po godzinach szefował niemieckim członkom NSDAP w Irlandii. Ponadto się okazało, że dostarczona do użytku IRA niemiecka radiostacja ma zbyt mały zasięg, by sygnał mógł dotrzeć do Rzeszy. Żeby sprzęt nie stał bezużytecznie, zaczęto go używać do transmitowania audycji propagandowych na teren Irlandii Północnej, co już w grudniu 1939 r. zwróciło uwagę służb bezpieczeństwa i umożliwiło przechwycenie kodowanych wiadomości. Prawdę mówiąc, operatorzy z IRA nie odbierali większości niemieckich szyfrogramów, ponieważ nie znali dobrze alfabetu Morse'a, a siły rządowe, ustaliwszy częstotliwości nadawania, zaczęły zagłuszać transmisje. Gdy zabawa w kotka i myszkę ostatecznie znużyła policję, nadajnik zarekwirowano.

Plany i tylko plany

Na początku 1940 r. pod nieobecność Russella szefem sztabu IRA został Stephen Hayes. Chcąc wymóc na Niemcach dostawy broni i pieniędzy lub po prostu starając się wykazać dalszą przydatność organizacji dla Rzeszy, zlecił opracowanie planu opanowania Irlandii Północnej w drodze zbrojnego powstania, wspartego przez desant wojsk niemieckich. Sporządzony przez Liama Gaynora dokument dostarczył do Niemiec wolny od podejrzeń o związki z IRA Stephen Carrol Held, który zrazu wydał się Abwehrze mało wiarygodny. Jednak jeszcze większą nieufność Niemców wzbudziła zawartość teczki przekazanej Pfausowi w Berlinie. Plan „Artus", bardziej znany pod niemieckim kryptonimem „Kathleen", już po pobieżnej lekturze okazał się projektem nierealnym i dyletanckim, a potwierdzenie autentyczności dokumentu przez O'Donovana, który zastąpił Helda przy negocjacjach, tylko wzmocniło marną opinię Niemców o kompetencjach sztabu IRA. Kilka kartek papieru wypełnionych było samymi intencjami, bez śladu informacji o siłach wojsk brytyjskich w Irlandii Północnej i możliwościach operacyjnych IRA.

Bardziej wnikliwe rozmowy zgasiły nawet pozory entuzjazmu Abwehry. Oficjalnie IRA miała do dyspozycji w Irlandii Północnej 1,5 tys. bojowników, a mimo to Hayes zakładał, że do powstania ruszy co najmniej 15 tys. ochotników. Były to jednak dane wzięte z powietrza, a dociśnięty do muru O'Donovan musiał przyznać, że IRA nie ma pojęcia, czym powstańców uzbroić ani skąd wziąć na to środki. Co więcej, nawet zakładając pełne zaangażowanie Niemców, IRA nie umiała wskazać choćby jednego bezpiecznego miejsca na wybrzeżu, gdzie można by dostarczać broń drogą morską.

Okazało się jednak, że plan „Kathleen" zainspirował Niemców do stworzenia w połowie 1940 r. własnego projektu inwazji na Irlandię, pomyślanego jako wsparcie dla operacji „Lew morski". Opracowany przez generała lotnictwa Leonharda Kaupischa plan operacji „Grün" nie zakładał wszakże okupacji Irlandii, lecz tylko zajęcie jej zachodniego wybrzeża (i to w porozumieniu z irlandzkim rządem) w razie brytyjskiej inwazji na południe wyspy. Podobno niemiecki ambasador w Dublinie Eduard Hempel rozpoczął już nawet sondowanie irlandzkiego rządu na podobną okoliczność. Zdobyte w Irlandii przyczółki miały być bazą wypadową dla niemieckiego lotnictwa i marynarki, ale admirał Erich Reader z dowództwa floty odniósł się do tych pomysłów bardzo sceptycznie. Wykazał, że Kriegsmarine nie ma środków, by dostarczyć do Irlandii minimum 50 tys. żołnierzy, nie mówiąc o siłach zdolnych przełamać obronę brytyjskiej marynarki i utrzymać przyczółki bez stałych linii zaopatrzenia z kontynentu. Równolegle gen. Kurt Student przygotował alternatywny plan zrzucenia na Irlandię Północną 30 tys. spadochroniarzy, jednak Hitler uznał, że utrzymanie neutralności Irlandii jest cenniejsze niż sprowokowanie jej do wejścia w sojusz z Brytyjczykami.

Współcześnie przeważa pogląd, że plan operacji „Grün" był tylko mistyfikacją niemieckiego wywiadu, która miała skłonić Londyn do osłabienia obrony południowej Anglii i przesunięcia sił na zachód, a także wywołać u Brytyjczyków uczucie osaczenia, co mogło ich skłonić do zawarcia pokoju. Może o tym świadczyć dyrektywa gen. Waltera Warlimonta nakazująca szerzenie plotek o inwazji w Irlandii i nadzwyczajna łatwość, z jaką supertajny, pięciotomowy plan już w 1940 r. trafił w ręce Brytyjczyków.

Wszakże Niemcy podjęli jeszcze jedną próbę podtrzymania współpracy z IRA. W tym celu wiosną 1940 r. w okolicy Dublina zrzucono majora Hermanna Görtza, ledwo rok wcześniej wydalonego z Irlandii za szpiegostwo, za co był skazany na cztery lata więzienia. Jego nowym zadaniem było nawiązanie kontaktu z O'Donovanem i przejęcie funkcji oficera łącznikowego między IRA a Abwehrą. Jego misję jednak od początku prześladował pech. Zrzutu dokonano daleko od celu, jego radiostacja uległa zniszczeniu podczas lądowania, a ponadto szpieg w ciemnościach zgubił saperkę służącą do zakopania spadochronu. Co dziwniejsze, podczas 30-kilometrowego marszu do Dublina Görtz zachowywał się tak, jakby zależało mu na zdemaskowaniu. Nie dość, że paradował w kompletnym kombinezonie z naszywkami Luftwaffe, a pod pachą wciąż niósł nieszczęsny spadochron, to jeszcze wstąpił na posterunek w Wicklow, by zapytać policjantów o drogę. Mimo to dotarł aż do Dublina, gdzie skrył się w konspiracyjnym mieszkaniu. Cel misji wszak nie został spełniony, a największym osiągnięciem Görtza było ukrywanie się przed policją przez 19 miesięcy. Po aresztowaniu w listopadzie 1941 r. wyznał, że było to możliwe tylko dzięki unikaniu kontaktów z IRA i zdaniu się na zaufanie do przypadkowych osób. Po zwolnieniu z internowania w 1946 r. Görtz popełnił samobójstwo na wieść, że będzie wydalony do Niemiec, co uznał za równoznaczne z trafieniem w ręce Sowietów.

Rzeczywiście Görtz słusznie podejrzewał, że IRA została zinfiltrowana przez służby bezpieczeństwa. Ledwo bowiem opuścił rzekomo bezpieczny dom Stephena Carrolla Helda, policja dokonała tam nalotu, znajdując nie tylko spadochron szpiega, ale także kompletny egzemplarz planu operacji „Kathleen". Treść dokumentu w zestawieniu z wiedzą o współpracy IRA z Niemcami oraz wyciek planów operacji „Grün" skłoniły rząd irlandzki do jeszcze ściślejszej współpracy z Brytyjczykami. Z tego powodu w najgłębszej tajemnicy opracowano wspólny plan W, pozwalający nie tylko wkroczyć wojskom brytyjskim do Irlandii, ale także koordynować antyniemieckie operacje pod wspólnym dowództwem, a irlandzkim oddziałom specjalnym umożliwiono szkolenie w brytyjskim ośrodku Armagh. Brytyjczykom wolno było jednak przekroczyć granicę sąsiada tylko za wyraźną zgodą irlandzkiego rządu w wypadku niemieckiej inwazji.

Ostatnie misje

Sama IRA także ulegała coraz większej dezintegracji. Niedługo po nalocie na kryjówkę Görtza i aresztowaniu Helda policja wpadła na spotkanie szefa sztabu IRA Hayesa ze ścisłym kierownictwem organizacji. Sam Hayes umknął, lecz dwóch uczestników rozmów, Paddy'ego McGratha i Toma Harte'a, zatrzymano i po doraźnym procesie rozstrzelano. Seria wpadek zrodziła podejrzenie, że sam Hayes jest agentem służb, toteż ludzie z samozwańczej Komendy Północnej IRA porwali go i poddali torturom. Hayes tylko cudem uciekł oprawcom i oddał się w ręce policji, aby uniknąć śmierci z rąk dawnych towarzyszy.

Tymczasem przebywający w USA poprzednik Hayesa, Seán Russell, świadom sytuacji w Irlandii, dzięki amerykańskim sympatykom popłynął z Florydy do Genui, skąd przy pomocy pisarza i agenta Abwehry Franza Frommego dotarł do Niemiec. Tam zaopiekował się nim oficer SS Edmund Veesenmayer, który miał już wobec Russella sprecyzowane plany. Irlandczyka szybko skierowano na trzymiesięczny kurs sabotażu do ośrodka Abwehry w Quetzgut, po czym miano go wyekspediować okrętem podwodnym do ojczyzny w ramach tajnej operacji „Gołębica". Na drugiego członka misji wyznaczono Franka Ryana, członka lewicowej frakcji IRA i być może najtragiczniejszą postać tej historii.

Ryan, który walczył w hiszpańskiej wojnie domowej po stronie republikanów, trafił do niewoli i został skazany przez frankistów na karę śmieci. Wyrok tylko dzięki interwencji irlandzkiego ambasadora zamieniono na 30 lat ciężkich robót, lecz nieoczekiwanie w 1940 r. wydania więźnia zażyczył sobie niemiecki wywiad wojskowy. Hiszpania oficjalnie poinformowała o jego ucieczce, a Ryan przez Paryż został dostarczony do Berlina. Czemu Niemcy włożyli tyle wysiłku w wydobycie Ryana z Hiszpanii, a potem chcieli go wysłać z Russellem do Irlandii, nie bardzo wiadomo, ponieważ nie przeszedł żadnego szpiegowskiego szkolenia. Uważa się, że chory Ryan zgadzał się na wszystko, ponieważ traktował misję jako szansę powrotu do domu.

Jednakże już podczas rejsu do Irlandii na pokładzie U-65 Russell zaczął się skarżyć na ostre bóle brzucha, po czym nagle zmarł, zanim okręt dotarł do celu. Jego ciało pochowano w morzu, a U-Boota ku rozpaczy Ryana zawrócono do Francji. Oczywiście dziwne okoliczności śmierci kluczowej postaci operacji wywołały masę podejrzeń, lecz śledztwo bez sekcji zwłok nie ustaliło przyczyny zgonu. Ryan zaś resztę wojny spędził w berlińskim mieszkaniu pod obserwacją Gestapo. Veesenmayer chciał go jeszcze wykorzystać w niedoszłej misji przerzutu do Irlandii pieniędzy i radiostacji za pomocą hydroplanu, a później do prób przekonania premiera Irlandii, by zechciał pojednać się z IRA. W końcu uznany za bezużytecznego Ryan zmarł na zapalenie płuc po ewakuacji do Drezna.

Nawet po śmierci Russella Niemcy próbowali zrealizować jego ostatni pomysł, który powstał podobno we współpracy z Franzem Frommem. Plan polegał na utworzeniu w Niemczech irlandzkich brygad narodowych, sformowanych z jeńców wojennych rozproszonych po stalagach (w Irlandii Północnej z powodów politycznych zrezygnowano z poboru, ale tysiące ochotników, także z samej Republiki Irlandzkiej, zaciągało się do brytyjskiej armii). Do służby w irlandzkiej brygadzie udało się namówić tylko 100 chętnych, których zgrupowano w stalagu XX-A we Friesack pod komendą oficera Abwehry Helmuta Clissmanna. Jednakże już podczas wstępnej selekcji większość ochotników zadeklarowała gotowość do walki po stronie Niemiec tylko w razie brytyjskiej inwazji na Irlandię, a po kolejnych przesłuchaniach w obozie zostało jedynie dziesięciu rekrutów. Niemniej nie zrezygnowano z ich szkolenia i po kursie wywiadu oraz sabotażu w Berlinie postanowiono ich przerzucać na Wyspy Brytyjskie. Irlandczycy jednak jeszcze raz zawiedli Niemców. Tuż przed startem samolotu ze skoczkami wywiad dowiedział się, że przebywający już na pokładzie Thomas Cushing ma zamiar zdradzić Niemców natychmiast po wylądowaniu. Zapewne nie były to czcze deklaracje, bo zrzucony wcześniej nad Anglią James O'Neill ujawnił się, jak tylko dotarł do Londynu. Samolot został więc zatrzymany na lotnisku w Norwegii, a wszyscy niedoszli dywersanci trafili do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen.

O dalszych losach nieszczęsnego sojuszu świadczy przypadek oficera SS Günthera Schütza, zrzuconego nad Irlandią jakiś czas po Görtzu, któremu już na wstępie zabroniono wszelkich kontaktów z IRA. Wkrótce zresztą Niemcy stracili jakiekolwiek zainteresowanie Irlandią, gdy plan inwazji na Anglię ostatecznie trafił do lamusa.

Mimo upływających dekad cała ta historia nadal dzieli Irlandczyków. Wraz z wystawionym w Dublinie pomnikiem Russella lewica zyskała stały obiekt okazywania antyfaszystowskiego oburzenia, wyrażanego regularnym jego dewastowaniem. Za to sprowadzenie w 1979 r. z NRD trumny ze szczątkami Ryana było okazją do manifestowania narodowej jedności nie tylko weteranów dawnych stron konfliktu, ale także współczesnych antagonistów politycznych. A przecież obu na zawsze połączył wspólny rejs niemieckim okrętem podwodnym w tajnej misji dla III Rzeszy.

"Rzeczpospolita"