Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Diabelskie przymierze

Paweł Łepkowski 30-08-2017, ostatnia aktualizacja 30-08-2017 00:00

Przez lata historiografia radziecka, a później rosyjska, skrzętnie unikała tematu paktu Ribbentrop-Mołotow.

23 sierpnia 1939 roku, w obecności Józefa Stalina, Joachim von Ribbentrop podpisał na Kremlu z Wiaczesławem Mołotowem pakt o nieagresji między III Rzeszą i ZSRR.
źródło: AFP
23 sierpnia 1939 roku, w obecności Józefa Stalina, Joachim von Ribbentrop podpisał na Kremlu z Wiaczesławem Mołotowem pakt o nieagresji między III Rzeszą i ZSRR.

Nieliczni historycy rosyjscy piszący na ten temat przekonywali, że pomysł stworzenia takiego przymierza wyszedł wyłącznie ze strony niemieckiej. Nic bardziej mylnego!

11 dni po napaści niemieckiej na Związek Radziecki i dwa dni po przejęciu przewodnictwa nad sowieckim Komitetem Obronnym, Stalin wygłosił odezwę radiową do narodów Związku Radzieckiego, w której po raz pierwszy tłumaczył, dlaczego jego państwo stało się ofiarą niemieckiej agresji, mimo że miało podpisany traktat o nieagresji z III Rzeszą. – Niemałe znaczenie – mówił Stalin – miała tu okoliczność, że faszystowskie Niemcy niespodzianie i zdradziecko złamały pakt o nieagresji, zawarty z ZSRR w 1939 r., nie licząc się z tym, że będą uznane przez cały świat za stronę napadającą. Rzecz zrozumiała, że nasz pokojowo usposobiony kraj, nie chcąc brać w swoje ręce inicjatywy złamania paktu, nie mógł wejść na drogę wiarołomstwa".

Ta wypowiedź Stalina stała się fundamentem mitu stworzonego przez sowiecką propagandę, że ZSRR nigdy nie szykował się do wojny ofensywnej skierowanej przeciw państwom Europy Zachodniej. Stalin, podobnie jak wszyscy sowieccy i rosyjscy propagandyści, skrzętnie pomijał fakt, że już w 1937 r. Armia Czerwona była przygotowana na wojnę z Niemcami, choć nie chciała jej wywoływać ze względów czysto strategicznych. Stalin świadomie zignorował koalicję z Wielką Brytanią i Francją w 1939 r., aby nie przeszkadzać Hitlerowi w rozpoczęciu wojny, która miała zdecydowanie osłabić Zachód przed ostateczną sowiecką inwazją. Józef Stalin był wyrafinowanym i niezwykle przebiegłym politykiem, o znakomitych umiejętnościach maskowania swojej dalekowzrocznej strategii. Jeżeli ktoś dzisiaj próbuje go portretować jako obłąkanego mordercę jest w grubym błędzie. Po śmierci Stalina w 1953 r., na fali odwilży po XX Zjeździe KPZR i słynnym referacie Chruszczowa potępiającym kult jednostki, tacy historycy radzieccy jak prof. Wiaczesław Dasziczew (kierownik wydziału w moskiewskim Instytucie Akademii Nauk ds. socjalistycznego systemu gospodarowania) zaczęli świadomie zarzucać Stalinowi złą ocenę sytuacji politycznej w Europie w latach 1939–1941. Jest to jednak próba wybielenia wodza, a nie posadzenia go na ławie oskarżonych historii. Nawet Nikita Chruszczow w swoich pamiętnikach jasno określał sowieckie cele płynące z realizacji paktu Ribbentrop-Mołotow. „Poprzez ten układ – pisał Chruszczow – tak się złożyło, że to Hitler rozpoczął wojnę. Było to dla nas bardzo korzystne zarówno pod względem militarnym, jak i moralnym. Czyniąc to, wezwał [...] Francję i Wielką Brytanię do przystąpienia do wojny". Nawet prof. Dasziczew, który przekonywał do pokojowych intencji Stalina, wykazał się jednym bardzo celnym stwierdzeniem: „staje się jasne, jak dokładnie Stalin wiedział i rozumiał, że poprzez ten pakt z 23 sierpnia 1939 r. umożliwił Hitlerowi rozpętanie wojny na korzystnych warunkach".

Pakt Ribbentrop-Mołotow jest wydarzeniem niezwykłym, które należy traktować jedynie w kategoriach spiskowych. To bardzo udana próba podpalenia pokoju na świecie, przebudowania starego porządku gospodarczego świata i wprowadzenia na salony polityki światowej izolowanej od 1917 r. twierdzy sowieckiej. Na pozór podpisany 23 sierpnia 1939 r. traktat o nieagresji między ZSRR a III Rzeszą wydaje się być umową o charakterze pokojowym. Jest to jednak jedna z najbardziej wyrachowanych, choć okupionych straszną ceną sztuczek w historii świata.

Dołączony do niego tajny protokół skazywał de facto Polskę na zagładę już na tydzień przed wybuchem wojny. Niemcy i Sowieci nie mieli najmniejszych wątpliwości, że Polska, którą Ribbentrop i Mołotow zgodnie nazywali ,,wersalskim potworkiem", zostanie ,,nareszcie wymazana z mapy Europy".

Należy pamiętać, że Stalin kłamał, kiedy 3 lipca 1941 r. oświadczył w swoim przemówieniu, że to Niemcy naciskały na podpisanie paktu. Wbrew powszechnie przyjętej opinii, że na pakcie zależało najbardziej Hitlerowi, prawda jest taka, że to właśnie Stalin już 18 sierpnia 1939 r., kiedy jeszcze trwały pertraktacje z Wielką Brytanią i Francją, wydał Mołotowowi polecenie, aby dogadać się z Niemcami. Wmawiane nam w polskich szkołach przez pół wieku po wojnie kłamstwo o intrydze Hitlera wciągającej ZSRR w konflikt było wyjątkowo perfidnym fałszowaniem historii przez peerelowskie szkolnictwo.

"Rzeczpospolita"