Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Czy jesteśmy skazani na smog

Piotr Górski 07-03-2017, ostatnia aktualizacja 07-03-2017 08:15

Walka z zanieczyszczonym powietrzem jest kosztowna, ale trzeba ją podjąć dla przyszłych pokoleń.

Pałac Kultury i Nauki w smogu, czyli jeden ze styczniowych dni w stolicy
autor: Robert Gardziński
źródło: Fotorzepa
Pałac Kultury i Nauki w smogu, czyli jeden ze styczniowych dni w stolicy

Brudne powietrze oddziałuje na człowieka już w łonie matki. Zanieczyszczenia, którymi oddycha ciężarna matka, powodują liczne wady płodowe, a po porodzie inne konsekwencje w życiu dziecka. Później jest już tylko gorzej. Brudne powietrze to między innymi zagrożenie nowotworami (płuc, pęcherza moczowego), udarami mózgu, zawałami, obturacyjną chorobą płuc, astmą oskrzelową, a także zwiększone ryzyko wystąpienia cukrzycy, nadwagi oraz wielu innych chorób.

Sytuacja jest poważna. Uczestniczący w Pucharze Świata w Zakopanem skoczkowie norwescy wyjechali na kilka dni między zawodami, aby nie wdychać skażonego polskiego powietrza. Ambasada Norwegii na stronie internetowej zamieszczała ostrzeżenia dla swoich obywateli, aby unikali podróży do Polski z powodu smogu.

Z powodu zanieczyszczenia powietrza umiera w Polsce co roku przedwcześnie ok. 50 tysięcy osób. Według specjalistów jeden przedwczesny zgon to koszt dla państwa na poziomie 3–4 milionów złotych. Powstaje więc pytanie: czy możemy coś z zanieczyszczeniem powietrza zrobić możliwie szybko?

Miejskie ryzyko dla płuc

Właśnie o tym dyskutowali niedawno temu lekarze, politycy i naukowcy podczas konferencji „Zanieczyszczenie powietrza a choroby cywilizacyjne", zorganizowanej na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym przez Zakład Profilaktyki Zagrożeń Środowiskowych i Alergologii.

Prof. Mirosław Wielgoś, rektor WUM, a jednocześnie lekarz położnik, zwrócił uwagę, jak zanieczyszczone powietrze wpływa na dziecko w łonie matki, na wyniki położnicze, a także – za sprawą tak zwanego programowania płodowego – stan zdrowia dziecka w kolejnych latach życia. Za wady serca oraz cewy nerwowej u noworodków odpowiada znajdujący się w brudnym powietrzu tlenek azotu i dwutlenek siarki.

– Pamiętajmy, że przez nasze płuca przepływa 10–20 tysięcy litrów powietrza na dobę – wyjaśniał prof. Bolesław Samoliński, pomysłodawca konferencji. To właśnie płuca są tą częścią ludzkiego organizmu, przez którą najbardziej kontaktuje się on ze środowiskiem.

Wiceminister zdrowia Zbigniew Król zwrócił uwagę, że mimo dużej liczby publikacji na temat zanieczyszczonego powietrza wciąż 80 proc. Polaków nie potrafi wymienić ani jednej zawartej w nim substancji szkodliwej, a 60 proc. uważa, że powietrze w naszym kraju jest dobrej jakości. W Polsce, jak zauważył wiceminister, dominuje zanieczyszczenie socjalno-bytowe, a nie jak na Zachodzie – transportowe.

Badania porównawcze, które objęły osoby mieszkające przy stołecznej alei Niepodległości oraz osoby żyjące w kilku wsiach mazowieckich, wykazały, że mieszkańcy Warszawy mają czterokrotnie większą szansę na zachorowanie na chorobę obturacyjną płuc niż osoby spoza miasta.

Oprócz chorób płuc brudne powietrze powoduje też wiele poważnych schorzeń kardiologicznych, jak udary, miażdżycę i nadciśnienie tętnicze – wyjaśniał prof. Zbigniew Gaciong z WUM. Wysokie poziomy pyłów PM 2,4 powodują nadciśnienie i dysfunkcję śródbłonka, co prowadzi do tworzenia się blaszki miażdżycowej i miażdżycy.

Według zaprezentowanych badań smog skraca życie w Warszawie średnio o 29 miesięcy, w Suwałkach – 14, w Katowicach – 35, a w Krakowie o 43 miesiące.

Wzrost stężenia pyłów PM 2,5 tylko o 10 mikrogramów na m sześc. zwiększa u osób chorych ryzyko zgonu sercowo-naczyniowego o 76 proc., a ryzyko zgonu naczyniowo-mózgowego o 83 proc.

Szczególnie groźne dla osób zdrowych jest długotrwałe wdychanie brudnego powietrza. Dla osób chorych niebezpieczny jest każdy dzień, w którym przekroczone są normy.

Zgony spowodowane zanieczyszczonym powietrzem są na siódmym miejscu listy przyczyn, z powodu których umierają Polacy.

Skazani na węgiel

Dlaczego ludzie palą czym popadnie i w dodatku w przestarzałych piecach? Profesor Bolesław Samoliński nie ma wątpliwości: przyczyną jest bieda, bo ludzi nie stać ani na wymianę pieców ani na lepsze wkłady. Wiceminister środowiska Sławomir Mazurek poinformował o pracach rządu, które zmierzają do jak największej redukcji zanieczyszczeń powietrza, jednak jak zaznaczył, nie nastąpi to z dnia na dzień.

Prof. Krzysztof Szamałek z Uniwersytetu Warszawskiego uważa, że Polska skazana jest na nowoczesną energetykę węglową. Jego zdaniem poza biomasą nie mamy się na co przestawić. Polska ma bowiem minimalne zasoby energii odnawialnej (wiatr i słońce). Podobnie jest z geotermią – większość złóż jest po prostu za zimna. Także gaz łupkowy, który jeszcze kilka lat temu wydawał się dużą nadzieją, odchodzi w zapomnienie.

Według specjalistów pozostaje zatem wprowadzanie energooszczędnych urządzeń, zmniejszanie strat na przesyle energii (dochodzących dziś nawet do 50 proc.), wychwytywanie CO2 i próby wykorzystywania go w energetyce.

Nie jest to tanie, ale – jak uważa profesor Szamałek –niezbędne dla zdrowia przyszłych pokoleń. Musimy pracować też nad zwiększeniem sprawności turbin w elektrowniach, a także zmienić świadomość ludzi, by ważne się dla nich stało, w czym i czym palą.

Jak twierdzi doktor Artur Badyda z Politechniki Warszawskiej, z prawie 4 milionów kotłów domowych 80 proc. to przestarzałe urządzenia zsypowe, a 40 proc. ma więcej niż dziesięć lat.

Poza zanieczyszczeniem powstającym w wyniku spalania paliw stałych mamy jeszcze problem z autami. Po polskich drogach jeździ ponad 28 milionów pojazdów, z tego 55 proc. to pojazdy starsze niż 15 lat. Eksperci zwracają też uwagę, że w sprzedawanych w Polsce paliwach płynnych związki smogotwórcze stanowią ok. 15 proc., podczas gdy na Zachodzie tylko 3 proc.

Czesi potrafią

Badania nad wpływem zanieczyszczonego powietrza na zdrowie dopiero się rozpoczynają. Ale wiele już wiemy. Jak stwierdził prof. Samoliński, zanieczyszczone powietrze po prostu powoli nas zabija. Pytanie, co i jak szybko można zrobić.

Skoro Czesi w ostatnich latach zlikwidowali wszystkie piece starsze niż pięć lat, a niemiecki Volkswagen dostał z funduszy europejskich 10 mld na modernizację silników Diesla, może pora, abyśmy o walce z brudnym powietrzem zaczęli myśleć systemowo, a nie tylko zimą, kiedy smog z kominów i rur wydechowych dokucza nam szczególnie.

„Rzeczpospolita" była patronem medialnym konferencji

"Rzeczpospolita"