Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Na zwalczaniu smogu można zarobić

Maria Weber 30-03-2017, ostatnia aktualizacja 30-03-2017 00:00

Nowoczesna kotłownia w Płońsku pozwoliła zarobić na handlu uprawnieniami do emisji CO2 na giełdach w Paryżu i Londynie.

Kotłownia w Płońsku kosztowała 38 mln zł
źródło: Picasa
Kotłownia w Płońsku kosztowała 38 mln zł
Kotłownia opalana jest w 80 proc. biomasą i w 20 proc. węglem
źródło: materiały prasowe
Kotłownia opalana jest w 80 proc. biomasą i w 20 proc. węglem

Przez wiele lat położony w niewielkiej kotlinie Płońsk zasnuwała szara mgiełka. Ludzie żyli ze smogiem na co dzień i nie zwracali uwagi na trujące ich powietrze oraz konsekwencje z nim związane. – Za tę sytuację odpowiedzialnych było 40 kotłowni działających w mieście – mówi Andrzej Pietrasik, burmistrz miasta – w znacznie mniejszej części winiliśmy za to domowe piecyki, w których spalano wszystko, co było pod ręką. Dziś sytuacja się zmieniła. To piecyki stanowią główne źródło smogu wznoszącego się w niektórych częściach miasta.

Nowa inwestycja

W ciągu ostatnich kilkunastu lat zaszła w Płońsku radykalna zmiana. Na początku 2000 roku samorządowcy płońscy podjęli decyzję o likwidacji 40 kotłowni i budowie nowej. Inwestycja powstała kosztem 38 mln zł, które pozyskano z kilku źródeł.

– Nowa kotłownia stanowi źródło skojarzone. Produkujemy bowiem w niej energię elektryczną i cieplną. Kotły opalane są w 80 proc. biomasą i w 20 proc. węglem. Na dostawę biomasy organizujemy przetargi. Zrębki dębiny, buku, sosny oraz pozostałości po pielęgnacji drzew przyjeżdżają z odległości około 100 km. Kocioł o mocy 7 MW na węgiel spełnia już normy unijne – stwierdził Dariusz Marczewski, prezes Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, która jest spółką komunalną. Siecią ciepłowniczą objęto około 90 proc. budynków wielorodzinnych.

Jakość powietrza poprawiła się o 75 proc., ale przekroczenia polskiej normy nadal się zdarzają, choć powodem nie są już kotłownie, lecz piecyki mieszkańców osiedli domów jednorodzinnych i w starej części Płońska.

Opłacalny handel

Mieszkańcy Płońska zyskali czystsze powietrze, zaś PEC zaczął czerpać profity z tego tytułu. Po pierwsze, miasto dostało, jako jedyne w Polsce, dyplom z Parlamentu Europejskiego. Po drugie, PEC zaczął handlować uprawnieniami do emisji CO2. Na mocy unijnej dyrektywy 2003/87/WE, implementowanej do polskiego prawa, firmy ciepłownicze, zakłady przemysłowe otrzymują pulę tzw. darmowych uprawnień do emisji CO2. – Przed rozpoczęciem inwestycji w 2006 roku nasz przydział wyniósł ok. 30 tys. ton CO2 na rok. Po wdrożeniu inwestycji emisja dwutlenku węgla spadła do ok. 8 tys. ton. Mieliśmy więc rocznie ok. 22 tys. ton nadwyżki uprawnień. Zaczęliśmy nimi handlować na giełdzie w Paryżu i w Londynie – powiedział szef PEC. – Obecnie zawiesiliśmy handel, ponieważ ceny spadły do bardzo niskiego poziomu ok. 5,5 euro/Mg. Natomiast jako bonus otrzymaliśmy zielone certyfikaty, przyznawane przez Ministerstwo Środowiska za produkcję zielonej energii. Można je było sprzedać na Towarowej Giełdzie Energii w Polsce po przeciętnej cenie 250 zł w latach 2009–2015. Z tego tytułu PEC też zarobił, ok. 5,5 mln zł. Niestety, w 2016 roku handel nimi się załamał, ponieważ ceny spadły z ok. 200 zł za MWh do ok. 40 zł za MWh.

Rugowanie piecyków

Wymiana piecyków na ekologiczne lub podłączenie do miejskiego systemu ciepłowniczego okazało się trudniejszym zadaniem niż budowa nowej kotłowni. Zachęty samorządowców napotykają opór społeczny, który wynika przede wszystkim z braku świadomości ekologicznej. – Dla właścicieli prywatnych posesji przygotowaliśmy program wymiany piecyków, ale przekonywanie ich o konieczności wymiany wymaga cierpliwości, choć odnotowujemy postęp – mówi burmistrz Pietrasik.

Podobne programy wymiany pieców opracowano np. w Ciechanowie i Radomiu.

O ile w Płońsku do programu wymiany w 2015 roku przystąpiło zaledwie 18 mieszkańców, o tyle w styczniu 2017 roku do urzędu miasta wpłynęły deklaracje od 82 osób. Beneficjent otrzymuje zwrot 75 proc. kosztów zakupu pieca, ale nie więcej niż 5 tys. zł. Wkrótce zostanie ogłoszony kolejny nabór, choć urzędnicy już przyjmują zgłoszenia.

Co jednak zrobić z mieszkańcami, którzy zamierzają nadal truć sąsiadów? – Samorząd może dokonać kontroli rodzaju opału. W ustawie o odpadach istnieje zapis, który upoważnia burmistrza do wystawienia imiennego upoważnienia dla strażnika miejskiego. Jeśli istnieje podejrzenie, że spalane są śmieci, plastiki, folie, możemy pobrać próbki opału i wysłać je do laboratorium. Problem w tym, że na razie istnieje tylko jedno laboratorium: w Krakowie przy Uniwersytecie Jagiellońskim, i jest bardzo obłożone podobnymi zleceniami, w związku z czym odmawia podpisania nowych umów. Mamy nadzieję, że na Śląsku, w Jaworznie, powstanie wkrótce planowane tam podobne laboratorium – opowiada Bogdan Lewandowski, szef straży miejskiej.

Strażnicy ryzykują, iż mieszkaniec nie wpuści ich na teren własnej posesji, ale taka sytuacja jeszcze się nie zdarzyła w Płońsku. Najczęściej na „trucicieli" donoszą do straży sąsiedzi. Nauczyli się rozpoznawać skład opału po kolorze i zapachu dymu. – Dym z komina u mojego sąsiada leci prosto do pokoju dziecka. Czarny, z pyłami, utrudniający oddychanie – opowiada jedna z mieszkanek Płońska. – Nie poprosiłam jeszcze straży o pomoc, ale mam tego dość.

Nieznana pozostaje liczba piecyków. Część została już wymieniona, ale sądząc po smogu, wielu mieszkańców Płońska lekceważy nie tylko środowisko, lecz również zdrowie swoje i innych. Część właścicieli domków, podobnie jak mieszkańcy starych osiedli, sygnalizuje chęć podłączenia do sieci ciepłowniczej, pod warunkiem dotacji na ten cel ze strony miasta. Samorząd płoński pracuje nad programem dofinansowania mieszkańców zainteresowanych przyłączeniem się do sieci ciepłowniczej. „Szukamy pieniędzy na ten cel", usłyszałam od burmistrza miasta.

"Rzeczpospolita"