Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Niebezpiecznie w koszarach

Grazyna Zawadka, Marek Kozubal 08-11-2017, ostatnia aktualizacja 08-11-2017 09:28

Zły stan budynków, brak strzelnic, słaba ochrona – NIK krytycznie ocenia niektóre jednostki wojskowe.

NIK zwrócił uwagę, że w ponad połowie garnizonów nie było czynnych strzelnic
autor: Marcin Bielecki
źródło: Głos Szczeciński
NIK zwrócił uwagę, że w ponad połowie garnizonów nie było czynnych strzelnic

Najwyższa Izba Kontroli wzięła pod lupę wybrane jednostki wojskowe o tzw. niskim wskaźniku rozwinięcia (w czasie pokoju utrzymuje się niski stan kadrowy, który w czasie wojny można kilkakrotnie zwiększyć), a także wojskowe oddziały gospodarcze i Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych w Bydgoszczy. Kontrola objęła lata 2014–2016.

NIK ma wiele zastrzeżeń do gospodarowania mieniem przez armię i stanu technicznego obiektów. Kompletnym sprzętem i wyposażeniem dysponowały tylko dwie spośród 12 skontrolowanych jednostek. Jedna piąta budynków wymaga poważnych remontów, a niektóre wyłączono z użytkowania, bo zagrażają bezpieczeństwu ludzi i nadają się do rozbiórki. Co trzeci budynek potrzebował konserwacji, a połowa napraw.

W ponad połowie garnizonów podległych Dowództwu Generalnemu Rodzaju Sił Zbrojnych nie było czynnych strzelnic. – Żołnierze, żeby ćwiczyć strzelanie, musieli jeździć do innych jednostek, co pociągało za sobą dodatkowe koszty, np. zakupu paliwa – opisuje Krzysztof Kwiatkowski, prezes Izby. Co gorsza, dla strzelnic tunelowych, które nie zostały rozbudowane lub przebudowane po 1996 roku, a wciąż działają, nie określono wymogów technicznych i warunków bezpieczeństwa ich użytkowania. W badanych jednostkach brakowało też wieży spadochronowej, strzelnicy dla czołgów, magazynu środków bojowych oraz kancelarii kryptograficznej.

Również obiekty na poligonach wymagały pilnych remontów – prawie połowa konserwacji i napraw, a 38 proc. remontów, co siódmy obiekt należy zamknąć.

NIK wykazała też, że duża część sprzętu i wyposażenia służb była przestarzała, a więc bez gwarancji sprawności. Ponad 15 lat miała co najmniej połowa pojazdów dla „służb czołgowo-samochodowych" i tyle samo używanych przez służby zajmujące się żywieniem wojska oraz co trzeci pojazd przeznaczony dla służby zdrowia.

„W ocenie Izby działania MON zmierzające do zastąpienia starego sprzętu transportowego nowym były niewystarczające, a perspektywa osiągnięcia pełnego ukompletowania w środki transportowe do 2026 r. jest zbyt odległa" – ocenia NIK.

Izba ma też poważne zastrzeżenia do ochrony mienia wojskowego, dlatego – jak twierdzi – trzeba zmienić model ochrony, realizowany głównie przez tzw. specjalistyczne uzbrojone formacje ochronne – SUFO. Powód? Brakuje pracowników na posterunkach, ochroniarze bywają nietrzeźwi i zbyt wolni, gdy trzeba interweniować. NIK uważa, że w miejsce posterunków SUFO należy zaangażować oddziały wart cywilnych lub w uzasadnionych przypadkach nieetatowych wart wojskowych.

Zdaniem prof. Romualda Szeremietiewa, byłego wiceministra obrony narodowej, naukowca Społecznej Akademii Nauk, raport NIK obrazuje rozziew pomiędzy tym, co jest schowane, i tym, co jest pokazywane przez wojsko na defiladach. Uważa, że stan infrastruktury jest efektem twierdzenia polityków, że wojsko nie będzie nam potrzebne, bo wojny nie będzie. – Trzeba na nowo zdefiniować strategię obrony kraju i w oparciu o nią stworzyć plan modernizacji, także określić, jaka infrastruktura jest potrzebna – tłumaczy Szeremietiew.

Gen. Sławomir Szczepaniak, były szef Inspektoratu Uzbrojenia MON i ekspert Fundacji Stratpoints, przypomina, że infrastruktura wojskowa w opisanych przez NIK jednostkach to budynki pochodzące sprzed II, a nawet I wojny światowej. „Zatem jest ona bardzo kosztochłonna, a wieloletni brak wizji co do docelowego modelu SZ RP powodował, iż bardzo ostrożnie podejmowano decyzje co do zwiększania nakładów szczególnie na remonty bieżące i kapitalne" – opisuje w odpowiedzi na nasze pytania generał. Jego zdaniem taki stan infrastruktury jest pogłębiany poprzez rozproszenie procesu decyzyjnego. A powinno się dążyć „do koncentracji wojska w najmniej kosztochłonnych obiektach, uwzględniając oczywiście kwestie operacyjne, i odchodzić od utrzymywania tzw. pustostanów".

MON zapewnił nas, że remonty strzelnic traktowane są priorytetowo. W tym roku odnowionych zostanie pięć obiektów, a do 2022 roku – dodatkowych osiem. Szef resortu Antoni Macierewicz w odpowiedzi na uwagi Izby stwierdził, że wnioski „dotyczące ukompletowania sprzętu wojskowego zostały poddane gruntownej analizie". Stwierdził, że zostały podjęte prace legislacyjne „zmierzające do powierzenia Żandarmerii Wojskowej nadzoru nad działalnością SUFO". ©℗

"Rzeczpospolita"