Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Czy łuk triumfalny stanie w stolicy

Wiktor Ferfecki 10-03-2017, ostatnia aktualizacja 10-03-2017 09:34

Władze miasta wracają do rozmów z pomysłodawcami efektownego monumentu. Miałby być gotowy w 2020 r.

autor: Marta Bogacz
źródło: Fotorzepa

– Brak w stolicy pomnika Bitwy Warszawskiej jest dla mnie, starego warszawiaka sprzed wojny, rzeczą wstydliwą – mówi aktor i satyryk Jan Pietrzak. Jest założycielem Fundacji Towarzystwo Patriotyczne, które zabiega o budowę łuku triumfalnego upamiętniającego bitwę z 1920 r.

W środę wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski spotkał się w tej sprawie z Pietrzakiem i przedstawicielami innych środowisk zainteresowanych monumentem, m.in. Rodowym Stowarzyszeniem Rodziewiczów i Fundacją Patriotyczną Serenissima. – Zabieramy się do pracy. Przygotujemy listę potencjalnych lokalizacji, które będziemy mogli przedstawić na kolejnym spotkaniu – mówi Agnieszka Kłąb z ratusza. Co do tego, gdzie mógłby stanąć monument, nie są bowiem zgodni jego zwolennicy.

Jan Pietrzak uważa, że najlepszym pomysłem byłaby budowa łuku łączącego dwa brzegi Wisły. Podobny stoi już w amerykańskim Saint Louis. – Adres lokalizacji nad rzeką sprawiłby najmniej kłopotów miastu z różnych przyczyn technicznych, logistycznych i architektonicznych – mówi.

Leszek Rodziewicz z Rodowego Stowarzyszenia Rodziewiczów opowiada się z kolei za łukiem triumfalnym jednoarkadowym w rzymskim stylu, czyli takim, jaki stoi m.in. w Paryżu. – Pod tym łukiem powinni przejść potomkowie żołnierzy, którzy walczyli o nasze granice i nasze państwo – uważa Rodziewicz.

Jego zdaniem spotkanie w ratuszu miało konstruktywny charakter, co można uznać za przełom. Jeszcze niedawno wydawało się bowiem, że łuk triumfalny nie powstanie.

O pomyśle zrobiło się głośno w 2014 roku, gdy o monument zaczęła zabiegać fundacja Jana Pietrzaka. – Zaczęliśmy prowadzić rozmowy z ówczesnym wiceprezydentem Jackiem Wojciechowiczem. Przez dwa lata mówiliśmy głównie o lokalizacji, a w końcu przed wyborami w 2015 r. udało się podjąć ostateczną decyzję, że będzie to albo Oś Saska między jezdniami ul. Marszałkowskiej, albo teren nad Wisłą – mówi Pietrzak.

W 2016 r. ratusz jednak ogłosił, że chce upamiętnienia Bitwy Warszawskiej, niekoniecznie jednak w formie pomnika, ale przykładowo kładki rowerowej nad Wisłą. Czy środowe spotkanie świadczy o tym, że szanse budowy rosną? Na to pytanie Agnieszka Kłąb nam nie odpowiedziała.

Zdaniem Jan Pietrzaka problemem nie są pieniądze. – Pomnik powinien powstać ze zbiórki narodu, a potomków uczestników Bitwy Warszawskiej są miliony. Poza tym mamy już spore środki – mówi.

Jego zdaniem głównymi przeszkodami są obecnie brak jasnej decyzji władz Warszawy, koniecznej do rozpisania konkursu architektonicznego, oraz szybko upływający czas. Łuk triumfalny miałby bowiem stanąć w setną rocznicę Bitwy Warszawskiej w 2020 r.

"Rzeczpospolita"