Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Po obu stronach Wisły można pić piwo

Szymon Cydzik 28-03-2017, ostatnia aktualizacja 28-03-2017 11:06

Bulwar Flotylli Wiślanej nie jest ulicą. Spożywanie tam alkoholu jest zatem zgodne z prawem – orzekł Sąd Okręgowy w Warszawie.

autor: Gardziński Robert
źródło: Fotorzepa

W lipcu 2015 r. Marek Tatała został ukarany mandatem za picie piwa na betonowych schodkach na lewym brzegu Wisły. Mandatu nie przyjął i odwołał się do sądu, który miał zdecydować, czy bulwar nadrzeczny jest ulicą. Artykuł 14 ust. 2a ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi przewiduje bowiem zakaz picia alkoholu na ulicach, placach i w parkach. Tatała powoływał się na definicję ulicy z ustawy o drogach publicznych. Zgodnie z nią decydujące znaczenie ma „przeznaczenie do prowadzenia ruchu drogowego". Podkreślał też, że w planie zagospodarowania przestrzennego teren ten zaliczono do wód śródlądowych, nie może być więc uznany za ulicę.

Innego zdania była policja. Powoływała się na słownikową definicję bulwaru jako „szerokiej, zadrzewionej ulicy".

Sąd pierwszej instancji przywołał zaś załącznik do jednego z rozporządzeń ministra cyfryzacji, zgodnie z którym ulicą jest pas terenu mający nazwę. Taką wykładnię zakwestionował obwiniony w apelacji. Sąd Okręgowy zwrócił się więc z pytaniem do Sądu Najwyższego, który, choć odmówił wydania uchwały, przyznał prymat definicji ustawowej.

Sąd Okręgowy 27 marca uniewinnił Marka Tatałę, przyjmując, że nie złamał ustawowego zakazu, gdyż Bulwar Flotylli Wiślanej nie jest ulicą. Wyrok jest prawomocny.

– W polskim prawie karnym nie ma reguły precedensu, więc każdy przypadek będzie oceniany indywidualnie przez funkcjonariuszy obecnych na miejscu. Wcześniejsze wyroki w podobnych sprawach stwierdzały prawidłowość działania policjantów – mówi Mariusz Mrozek, rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji.

– Mogę tylko zaapelować do funkcjonariuszy, aby brali ten wyrok pod uwagę także w innych sprawach – mówił z kolei po rozprawie Marek Tatała. – Nie oznacza on, że kolejny sąd potraktuje tak samo potencjalnego obwinionego, ale myślę, że daje bardzo silne argumenty, które pozwolą wygrać już na poziomie dyskusji z policją na brzegu Wisły. Walka, którą stoczyłem, miała też na celu pokazanie, że warto korzystać ze swoich konstytucyjnych praw, także do obrony, i sprzeciwić się mandatowi, gdy uważamy, że racja leży po naszej stronie – dodaje.

Tatała, inicjator akcji „Legalnie nad Wisłą", zapowiedział też zwrócenie się do władz miasta o zorganizowanie spotkania z udziałem zainteresowanych stron w celu ustalenia, jak na podstawie istniejącychprzepisów sprawić, aby picie nad rzeką było legalne i bardziej kulturalne. Doprecyzowanie przez władze samorządowe, w których miejscach można pić, a w których nie, dałoby większą pewność zarówno mieszkańcom, jak i funkcjonariuszom.

sygnatura akt: X Ka 1155/16

"Rzeczpospolita"