Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Muzeum połowy Warszawy

Marek Kozubal 31-08-2017, ostatnia aktualizacja 31-08-2017 10:27

Marsz KOD przeciwko zmianom w Trybunale Konstytucyjnym trafił już do muzeum.

Zwroty nieruchomości zabranych tzw. dekretem Bieruta (m.in. przy Pałacu Kultury i Nauki) dziś budzą duże wątpliwości.
autor: Jerzy Dudek
źródło: Rzeczpospolita
Zwroty nieruchomości zabranych tzw. dekretem Bieruta (m.in. przy Pałacu Kultury i Nauki) dziś budzą duże wątpliwości.

Podobnie jak czarny protest przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej, pierwsza legalna Parada Równości i Manifa. Informacje o nich można znaleźć w Muzeum Warszawy na schemacie pokazującym demonstracje organizowane na Trakcie Królewskim.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby autorzy zachowali pewien złoty środek i uwzględnili także inne, nie mniej liczne demonstracje organizowane współcześnie na Trakcie, np. Marsz dla Życia i Rodziny, który odbywa się od kilkunastu lat. Ale widocznie wygodniej pokazać przywiązanie muzealników do władz miasta, które akurat popierały jedynie zaprezentowane demonstracje.

Razić może rozłożenie akcentów na poszczególnych wystawach. Weźmy galerię żołnierzy. Można odnieść wrażenie, że zbyt wielu jest w mundurach okupacyjnej armii carskiej (jakby to był najważniejszy okres polskiej historii), a praktycznie nie ma żołnierzy, z których Warszawa powinna być najbardziej dumna – powstańców warszawskich. Autorzy koncepcji aranżacji w oryginalny sposób wybrnęli z ewentualnych pytań o losy tych ludzi – zaprezentowali portret czarnoskórego uczestnika boju Augusta Agbola O'Browna ps. Ali. Niedosyt jednak zostaje.

Mój sprzeciw w galerii ludzi władzy budzi zaś wielki portret stalinowskiego zbrodniarza Bolesława Bieruta, przedstawionego w pozie budowniczego stolicy. A znajdujący się pod nim przypis, że jego postać budzi kontrowersje „związane z reprywatyzacją nieruchomości, będącą skutkiem dekretu nacjonalizacyjnego" – budzi już tylko politowanie.

"Rzeczpospolita"