Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Bez wypłaty na stadionie

Robert Biskupski 02-11-2011, ostatnia aktualizacja 03-11-2011 23:35

Prawie tysiąc razy interweniowali już inspektorzy pracy w sprawie wypłat dla osób budujących Stadion Narodowy. Z płatnościami spóźniają się głównie małe firmy zatrudniające po kilkanaście osób.

Od początku budowy stadionu pracownicy mają problemy z wyegzekwowaniem pensji  od pracodawców
autor: Radek Pasterski
źródło: Fotorzepa
Od początku budowy stadionu pracownicy mają problemy z wyegzekwowaniem pensji od pracodawców

Jak wynika z najnowszego raportu okręgowego inspektora pracy w Warszawie, tylko w zeszłym roku inspektorzy pracy na budowie Stadionu Narodowego musieli wyegzekwować od niesolidnych pracodawców zaległe pensje dla 265 osób. – Łącznie zalegali pracownikom 185 tys. zł – mówi nadinspektor Waldemar Spólnicki, koordynator nadzoru Państwowej Inspekcji Pracy nad inwestycjami na Euro 2012.

Jak szacują inspektorzy, od początku budowy stadionu interweniowali już w sprawach  spóźniających się wypłat niemal tysiąc razy.

Podbramkowych sytuacji nie brakowało. Na przykład właściciel tureckiej firmy, która była podwykonawcą na jednym z fragmentów budowy, wziął pieniądze za skończone prace, po czym zniknął. Dzień później zadzwonił z Ankary z pozdrowieniami. Pieniędzy nie oddał.

– A pracowało u niego w tym czasie 50 Ukraińców, którzy czekali na wypłaty od dwóch miesięcy – wspomina inspektor Spólnicki. – Trzeba było szybko znaleźć jakieś rozwiązanie.

Pieniądze pracownikom wypłaciła w końcu firma, która dała zlecenie niesolidnemu pracodawcy. Na szczęście nie była to tak duża kwota jak na budowie stadionu we Wrocławiu, gdzie szef firmy zniknął z milionem złotych.

Łańcuszek spóźnień

Co jest główną przyczyną opóźnień wypłat? Przede wszystkim tzw. korki płatnicze. Polega to na tym, że generalny wykonawca zatrudnia kilka firm, które są odpowiedzialne za poszczególne fragmenty budowy. Te z kolei dzielą pracę między kolejnych podwykonawców, a ci zlecają je następnym. Taki łańcuszek na Narodowym sięgał nawet ośmiu firm „w głąb". – Proszę sobie wyobrazić, że każda z nich płaci następnej po dwóch tygodniach – mówi inspektor Spólnicki. – Zanim pieniądze dojdą do tych, którzy są na samym końcu, mijają trzy miesiące. A firmy, szczególnie te małe, mogą nie mieć funduszy, by przez ten czas wypłacać robotnikom pensje z własnej kieszeni.

Ile osób przez takie opóźnienia odeszło z pracy i nigdy nie odzyskało pieniędzy – nie wiadomo. – Przez miesiąc szef opóźniał wypłatę, bo mówił, że jeszcze nie dostał przelewu – opowiada pan Marcin, który pracował na budowie jako cieśla. – W końcu odeszła prawie cała załoga. Z tego, co wiem, do dziś nikt nie dostał ani grosza. Mnie kierownik zalega prawie 3 tys. zł. Już się pogodziłem z tym, że nigdy ich nie zobaczę.

Dwie strony medalu

Generalny wykonawca stadionu, konsorcjum Hydrobudowa – Alpine Bau – PBG SA, zapewnia, że wszystkie płatności reguluje na czas. – Wymagamy również od naszych bezpośrednich podwykonawców oświadczeń, że nie zalegają z fakturami – mówi rzecznik budowy Krzysztof Woch. – Jeśli mają jakiekolwiek opóźnienia, mogą mieć problemy z otrzymaniem kolejnej transzy wypłaty.

Jednak już firma, która znajduje się w łańcuszku podwykonawców na trzecim miejscu, nie musi takiego oświadczenia składać nikomu. Podobnie kolejne.

Właściciele małych firm ze stadionu twierdzą, że w tym przypadku medal ma dwie strony. – Przez prawie tydzień po wypłacie pojawiała się tylko połowa załogi, reszta poszła „w tango" – opowiada jeden z nich. – Tymczasem za opóźnienia muszę płacić olbrzymie kary. Czasem nie było innej możliwości, niż wstrzymać pieniądze do czasu, gdy skończy się największy nawał roboty.

Inny opowiada o pracownikach, którzy upili się podczas pracy. – Według regulaminu, za każdy taki przypadek grozi kara 5 tys. zł – tłumaczy. – Musiałem za nich zapłacić. Wylecieli z pracy i nie dostali wypłaty, bo przecież to nie ja kazałem im się upijać.

Jak zauważają inspektorzy, problemy z wypłatami mają przede wszystkim małe firmy, szczególnie z południa Polski.

Zaoczni doktorzy

Niepłacenie na czas to jednak niejedyny grzech pracodawców ze stadionu. Inspektorzy odkryli, że bezprawnie kazali oni płacić kandydatom do pracy za badania lekarskie, szkolenia BHP czy ubiór roboczy. Tymczasem to w ich gestii jest płacenie za takie rzeczy.

Mimo że inspektorzy większość spraw starali się załatwiać polubownie, nie obyło się bez wniosków do prokuratury. Wymiar sprawiedliwości zainteresuje się m.in. lekarzami, którzy orzekali o przydatności kandydatów do pracy. Nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby nie fakt, że podpisywali orzeczenia, nie widząc pacjentów. – Wystarczyło podać dane i po kilku godzinach dostawaliśmy świstek, że jesteśmy zdrowi i przeszliśmy szkolenie BHP –  wspomina jeden z pracowników. – A w tym czasie normalnie pracowaliśmy.

– Łącznie złożyliśmy 12 zawiadomień do prokuratury w różnych sprawach – mówi inspektor Spólnicki. – Za każdym razem były to sytuacje drastycznego naruszania prawa.

Dodaj swoją opinię

Poskarżyć można się anonimowo

Osoba, która nie dostaje należnego wynagrodzenia za pracę, może zwrócić się w tej sprawie do Okręgowego Inspektoratu Pracy. W Warszawie taka instytucja znajduje się przy ul. Lindleya 16. Skargi mogą być zgłaszane do OIP pisemnie, ustnie, faksem (nr tel. 22 435 50 92) i pocztą elektroniczną (kancelaria@warszawa.oip.pl). Wzór formularza znajdziemy na stronie www.warszawa.oip.pl. Jeśli z niego nie korzystamy, powinniśmy pamiętać, że musimy podać swoje imię i nazwisko oraz adres (sam e-mail nie wystarczy). Inspektorzy mają obowiązek zachowania danych zgłaszającego w tajemnicy, chyba że ten zgodzi się na ich ujawnienie na piśmie. Inspektor pracy ma na zbadanie sprawy miesiąc. Może ją odrzucić lub nakazać pracodawcy wypłatę wynagrodzenia i innych świadczeń przysługujących pracownikowi. Zrobi to tylko pod warunkiem, że wypłata tego świadczenia oraz jego wysokość jest oczywista i bezsporna. W innych przypadkach trzeba pracodawcy założyć sprawę w sądzie pracy. W stolicy jest to Sąd Okręgowy w Warszawie, XII Wydział Pracy przy al. Solidarności 127. Nakazy OIP w tych sprawach podlegają rygorowi natychmiastowej wykonalności.

Życie Warszawy